„Uwierz w miłość Calineczko” Natalia Sońska

Książka, o której dzisiaj opowiem, ma ładną świąteczną okładkę, ale nie jest do końca książką świąteczną. Bardziej powiedziałabym, że jest zimowa, górska. Oznacza to, że jej lektura jest nie tylko wyśmienita w okresie przedświątecznym, ale także w każdym innym momencie. „Uwierz w miłość Calineczko” Natalii Sońskiej to ciepła opowieść o kimś, kto musi jedynie otworzyć oczy, by zobaczyć wokół siebie drobne cuda.

Główną bohaterką jest Maja. Choć obecnie mieszka w górach, z którymi czuje się związana, dużą część życia spędziła w domu dziecka. Przez lata miała oparcie jedynie w swojej ciotce, u której mieszka obecnie. Jej opiekunka jest kobietą o dobrym sercu i zawsze chce dla Mai dobrze, ale… w myśl powiedzenia „dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane”, niekoniecznie wyjdzie to Mai na dobre.

W szponach nadopiekuńczości

Maja od dawna przyjaźni się z Bartkiem. Do tego stopnia, że wszyscy uważają ich za parę, choć ani Maja, ani Bartek, nie pałają do siebie głębszym uczuciem. Przyjaźnią się i tyle. Jednak ciotka Mai i ojciec Bartka mają na ten temat inne zdanie. Wyznaczają nawet datę ślubu i wynajmują salę… ale czy układanie komuś życia, może uczynić go szczęśliwym? Maja musi sama zacząć podejmować życiowe decyzje, szukać swojego miejsca. Czasem wystarczy jedynie otworzyć swoje oczy i serce, żeby dostrzec coś wyjątkowego.

Wśród góralskich tradycji

Natalia Socha zaprasza nas do tego, by rozsmakować się w zimowym klimacie Zakopanego. Jeśli lubicie góry, zwłaszcza zimą, nie pozostaniecie na ten tytuł obojętni. Mamy rodzinną i ciepłą opowieść, ale jeśli doprawimy to góralską gwarą i trunkami, górskimi szczytami i pięknymi krajobrazami, wszystko nabiera dodatkowych kolorów. Ponieważ akcja rozgrywa się w okolicy przygotowań do Bożego Narodzenia, przyjemność z czytania jest jeszcze większa. W tej powieści jest miejsce na smutek, łzy, żal, ale też przyjaźń, miłość i przebaczenie. Wszystko to razem sprawiło, że mamy do czynienia z wyjątkowo wciągającym tytułem, od którego raczej ciężko się oderwać.

„Uwielbiała ten widok gór panujących nad niewielką krainą u ich podnóża. Pokora i szacunek, jaki czuło się wobec tych majestatycznych wytworów natury, były nie do opisania i towarzyszyły chyba każdemu, nawet komuś, kto oswojony był z nimi od małego. Mogła nawet twierdzić, że to właśnie górale czuli wobec gór wyjątkowy respekt. Znając ich potęgę, siłę i nieprzewidywalność, nie można było się im nie podporządkować. Tutaj to właśnie Tatry rządziły, one dyktowały warunki, to ich trzeba było się nauczyć”.


Za książkę do recenzji dziękujemy:

Komentarze

komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Facebook IconTwitter IconŚledź nas n Instagramie!Śledź nas n Instagramie!

Korzystając z tej witryny akceptujesz politykę prywatności więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close