"Na stronach światła" Krystyna Mirek
„Na stronach światła” Krystyna Mirek

Chociaż za oknem spadają liście i jest chłodno, chciałabym, żebyście na moment wrócili wspomnieniami do wiosny i lata. Do kwitnących drzew i zielonej trawy. Czujecie ten zapach? A teraz pora na książkę, której akcja rozgrywa się właśnie latem. Trzeci tom „Willi pod kasztanem” Krystyny Mirek sprawi, że jeszcze bardziej poczujecie woń kwiatów. Kto gra główną rolę w książce „Na strunach światła”?

„Willa pod kasztanem” to dość ciekawa seria. Każdy tom to inna pora roku. Akcja książki „Na strunach światła” rozpoczyna się w maju, by kolejno otulić nas letnim wietrzykiem. Ciekawym zabiegiem, jaki stosuje autorka, jest dobór postaci pierwszoplanowych. W większości są ci sami bohaterowie, czasem poznajemy kogoś nowego. Ciekawe jest jednak to, że w każdej książce patrzymy na wszystko z perspektywy innej osoby. Czytamy o jej życiu, uczuciach, rozterkach. Czyje losy poznacie w „Na strunach światła”?

Matki żony i kochanki w książce „Na strunach światła”

Mieszkająca w willi pod kasztanem babcia Kalina wszystkich przygarnęłaby pod swój dach. Nie wie jednak, że tej wiosny życie ją totalnie zaskoczy. W pierwszej części poznaliśmy Antka, który po wielu latach braku kontaktu odwiedza babcię. Wkrótce później poznał również swoją siostrę, Biankę. Kalina kocha swoje wnuki, choć każde z nich ma inną matkę. Kobiety nigdy sobie nie wybaczyły, nie wyjaśniły, przepełnia je gorycz i uraza. Co zrobi Kalina, kiedy odwiedzi ją zarówno synowa, jak i kochanka zmarłego syna?

Kocha, nie kocha…

Autorka nie byłaby sobą, gdyby czytelnikowi przygotowała tylko jeden główny wątek. Tuż obok willi pod kasztanem rozgrywa się równoległa historia. Odkąd przed laty doszło do wypadku, a trójka dzieci: Magda, Michał i Bartek, musiała ułożyć życie samodzielnie, Kalina była ich ostoją. Bartek ożenił się z Bianką, Magda wciąż przeżywa swoje miłosne niepowodzenia, a Bartek? Cóż, to właśnie on gra w książce pierwsze skrzypce. Bartek jest lekkoduchem. Nie potrafi też znaleźć swojego miejsca. Mało tego, jego serce zaczyna wariować. I to niekoniecznie w tym kierunku, w jakim powinno.

„Na strunach światła” to kalejdoskop emocji

Powieść „Na strunach światła” jest utrzymana w takim samym klimacie jak pozostałe części. Czyta się lekko i przyjemnie. Jest mnóstwo uczuć, równie dużo dylematów. Co to oznacza dla czytelnika? Wiele emocji i wyśmienitą czytelniczą ucztę. Brakowało mi kontynuacji kilku wątków. Ale ponieważ jestem już po lekturze następnej części, mogę co nieco zdradzić. Jeśli wy również będziecie czuć niedosyt, znajdziecie odpowiedzi w czwartym tomie.


Za książkę do recenzji dziękujemy: