Przed Wami kontynuacja bestsellerowego cyklu o Elli i Michy, w której to pasja, niebezpieczeństwo i miłość wiodą prym. Poznajcie bliżej Lilę i Ethana, kolejnych bohaterów cyklu, których mogliście spotkać w poprzednich książkach.

Lila Summers i Ethan Gregory poznali się za sprawą swoich przyjaciół, Elli i Michy. Od razu nawiązała się między nimi nić przyjaźni z nutką erotycznych podtekstów. Gdy Ella i Micha wyjechali z Las Vegas, ich przyjaźń pogłębiła się. Lila z pozoru jest idealną córką bogatych rodziców. Drogie, markowe ubrania, idealna fryzura, ciągle uśmiechnięta. Jednak pozory potrafią mylić, w tym przypadku nawet bardzo. To wszystko to tylko maska zakładana przed światem. Rzeczywistość jest dużo bardziej brutalna. Na dodatek Lila ciągle pakuje się w kłopoty, z których wyciągać ją musi Ethan. Niestety jej kłopoty są co raz bardziej poważne, a dziewczynie już co raz bliżej do dna. Ethan zaś wyznaję zasadę „żadnych związków, uczuć, tylko przyjaźń”. Tej zasady trzyma się również w przypadku swoich relacji z Lilą. Życie nauczyło go, że miłość może wyłącznie ranić i sam nie chce popełniać tych samych błędów. Gdy zaczyna czuć do Lili coś więcej, nie może się z tym pogodzić. Tylko czy będzie umiał odciąć się od dziewczyny, szczególnie w momencie, kiedy okaże się, iż to on jest jedyną osobą mogącą ja uratować? Czy oboje będą w stanie zadziałać na siebie terapeutycznie?

Chociaż to dziwne, a Lila potrafi zaleźć za skórę, mogę sobie wyobrazić nas, jak siedzimy w ciszy w górach, mieszkamy w mojej terenówce i jedziemy, dokąd nas oczy poniosą. Razem. Przyjemność, która rodzi się z tego pomysłu, trochę mnie przeraża, bo oznacza, że rozmyślam o naszej przyszłości. Wspólnej.

 

Jestem fanką Jessiki Sorensen i jej historii. Kupiła mnie swoją pierwszą wydaną w Polsce książką, którą były „Przypadki Callie i Kaydena”, w związku z tym niecierpliwie czekałam na kolejną jej powieść. Jednak przy lekturze „Lila i Ethan. Nie kuś mnie” pojawił się mały problem. Z początku nie mogłam wciągnąć się w książkę. Po interesujących i intrygujących pierwszych stronach, kiedy autorka odsłoniła rąbek przeszłości Lili i Ethana, zdradzając nieco scen z ich nastoletniego życia, coś zazgrzytało i historia wytraciła swoją dynamikę. Miałam problemy z czytaniem i wciągnięciem się ponownie w jej treść. Na szczęście w końcu autorka wróciła na właściwy sobie tor i akcja zaczęła nabierać tempa.

Jessica Sorensen jest znana z poruszania w swoich powieściach trudnych czy kontrowersyjnych tematów. Tym razem nie jest inaczej. W książce „Lila i Ethan. Nie kuś mnie” jest to uzależnienie. Uzależnienie od narkotyków, leków i ich konsekwencje. Zarówno te lżejsze, odwracalne, jak i te bardzo poważne, których cofnąć się już nie da. Autorka jednak nie poprzestała wyłącznie na tym. Pokazała również proces próby wyjścia z nałogu, jego mroczne strony, kryzysowe momenty oraz to, jak ważną rolę w tym procesie odgrywają osoby, które wspierają działania podjęte przez stronę uzależnioną. Osoby, które dopingują, motywują, działają wraz z nią, a kiedy trzeba, nie pozwalają wrócić na zła drogę.

To moja druga szansa, by wszystko naprawić, a ja chcę naprawić sytuację z Lilą i to, co jest pomiędzy nami. To wszechogarniające, zobowiązujące i magnetyczne uczucie, z którym nie wiem, co zrobić, poza tym, by postępować tak, jak mi nakazuje.

 

Postać Lili kojarzyła mi się nieco z Jessicą z „Terapii”. Każda z nich miała zupełnie inne problemy, jednak obie były pozostawione przez większość życia same sobie, nikt bliski ich nie wspierał, nie próbował ratować przed nimi samymi, gdyż to właśnie one działały na siebie najbardziej destrukcyjnie. I również każda z nich spotkała na swojej drodze bliską osobę, która za wszelką cenę postanowiła pomóc im uporać się z problemami.

Epizodycznie pojawiają się tu główne postaci z poprzednich części, czyli Ella i Micha. Są oni wszakże przyjaciółmi Lili i Ethana. Jednak w związku z podjętymi przez nich decyzjami życiowymi, pojawiają się oni sporadycznie, głównie w rozmowach telefonicznych.

Jeśli jesteście fanami poprzednich historii z tej serii, koniecznie musicie przeczytać historię Lili i Ethana. Z dwóch powodów. Po pierwsze, będziecie mogli poznać lepiej te, pojawiające się wcześniej, jako drugoplanowe, postaci. Są one naprawdę warte uwagi, a ich historie i problemy wciągające. Drugim powodem jest fakt, że w tej właśnie części możecie poznać ważne informacje związane z głównymi postaciami poprzednich części, czyli Ellą i Michą.

Nie będziecie żałować poświęconego jej czasu, a na koniec poczujecie niedosyt. To wszystko jest efektem m.in. zakończenia, jakie zaserwowała nam Jessica Sorensen. Pozostaje tylko czekać, aż wydawnictwo Zysk i S-ka wyda kolejną książkę tej serii.

Za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu