"Królowa ruin" Tracy Banghart
„Królowa ruin” Tracy Banghart

Tracy Banghart w książce „Gracja i furia” skradła moje serce, a dzisiaj zapraszam do recenzji drugiej części – „Królowa ruin”. Podobnie jak od poprzedniej, także od tej powieści nie mogłam się oderwać.

„Gracja i furia” była książką zaskoczeniem. Dość enigmatyczne opisy były na tyle oszczędne, że nie do końca można było wyczuć, z czym spotkamy się w środku. Okazała się dla mnie totalną niespodzianką, oczywiście pozytywną. Sięgając po „Królową ruin,” wiedziałam już czego się spodziewać, miałam też pewne oczekiwania względem dalszych losów bohaterów. Było sporo zaskoczeń i zwrotów akcji, ale też po wcześniejszej lekturze mogłam zaobserwować, w jakim kierunku podąża akcja.

„Królowa ruin” – z wątłej Gracji do silnej wojowniczki

Akcja pierwszej części rozpoczęła się od tego, że dwie siostry – Nomi i Serina, miały udać się na dwór Dziedzica. Tam też Serina miała zostać jedną z Gracji, kobiet władcy. Natomiast Nomi miała być jej służką. Splot niefortunnych zdarzeń sprawił, że role się odwróciły. Ponieważ bohaterki żyją w miejscu, gdzie kobiety nie mają żadnych praw, czeka je ciężki los.

Serina, która całe życie była przygotowywana do tego, by dogadzać mężczyźnie, haftowania, ukłonów, jest wysłana na Górę Zniszczenia. Tam też ku uciesze strażników kobiety muszą ze sobą walczyć, by przeżyć. Nikt by nie podejrzewał, w jak dużym stopniu zahartuje to Serinę. Z kolei Nomi zawsze się buntowała, a teraz ma być uległą Gracją. Nie trudno się domyślić, że czeka ją los nie lepszy od siostry.

Walka o prawa i życie kobiet

Punktem wyjścia w „Królowej ruin” jest ponowne spotkanie sióstr. Całkowicie się tego nie spodziewały, tak jak nieprawdopodobne jest to, jak potoczyły się ich losy. Nomi przywieziono na Górę Zniszczenia z ledwo żywym Dziedzicem po tym, jak jego brat zamordował ojca. W tym czasie Serina jest już przywódczynią kobiet, które wszczęły bunt. Niestety siostrom niedane jest długo cieszyć się swoją obecnością. Każda z nich ma misję do wykonania. I nie mogą wyruszyć razem. Czy jeszcze kiedyś się spotkają? Czy polegną w walce?

Przygoda, zawziętość, uczucia

„Królowa ruin” urzekła mnie w takim samym stopniu jak pierwszy tom. W „Gracji i furii” zaczynały pojawiać się pewne uczucia i z całych sil kibicowałam bohaterom. Chociaż niekoniecznie warunki są sprzyjające, ich serca coraz mocniej przepełnia miłość i tęsknota. Jeśli lubicie książki przygodowe z wątkami miłosnymi, myślę, że będziecie usatysfakcjonowani. Nie można również zapominać o innych uczuciach i emocjach, jakie są wszechobecne. Determinacja, odwaga, strach, zemsta – są czymś, z czym spotkamy się w całej, pełnej przygód powieści.


Za książkę do recenzji dziękujemy:

Wydawnictwo Dolnośląskie