Chociaż do Świąt Bożego Narodzenia jest jeszcze sporo czasu, na rynku już pojawiło się wiele powieści w świątecznym klimacie. A ponieważ uwielbiam książki z odrobiną świątecznej magii, kiedy widzę tytuł, który przywołuje skojarzenie ducha świąt, od razu po niego sięgam. Właśnie tak było z książką Nataszy Sochy „Dwanaście niedokończonych snów”.

Akcja powieści rozpoczyna się na początku grudnia. Już po kilku stronach można się domyślić, że pojawi się w niej coś nietypowego. Główną bohaterką jest Momo, kobieta po rozwodzie, która lubi mieć wszystko poukładane. Nie lubi chaosu, ceni prostotę. Unika ludzkich spojrzeń, podróży, kulinarnych eksperymentów. Przede wszystkim ład i porządek, zero zmian. To, co nadaje sens jej życiu to sztuka, i to niecodzienna. Momo jest właścicielką niewielkiego sklepiku, w którym sprzedaje ręcznie robione meble i biżuterię ze starych łyżek, widelców, butelek, płyt CD i tego, co przeznaczone jest do recyklingu.

Tajemnicze sny

Wszystko jest przesadnie perfekcyjnie poukładane. Zbliżają się święta, choć w sklepiku Momo tego nie czuć. Kobieta unika choinek i świecidełek, aż nagle coś się zmienia – zaczyna mieć sny. Wszystkie są tajemnicze, wszystkie mają elementy wspólne. Momo po przebudzeniu na podstawie każdego z nich wysnuwa swoje wnioski i zaczyna wprowadzać drobne zmiany. Zdaje jej się, że z jakiegoś powodu na kogoś, lub na coś czeka. O co może chodzić?

„Sny to przypowieści. Zamknięte w metaforach, które każdy musi odczytać sam. To wędrowanie między światami, emocjami, między tym, co przeżywamy a podszeptami podświadomości. To pomost między istnieniem a myśleniem. Sny nie są tylko nic nieznaczącym obrazem, absurdalnym i pełnym nieścisłości. Po prostu trzeba chcieć je zrozumieć”.

Odnajdź magię świąt!

Poza Momo w książce są jeszcze dwie bohaterki. Poznajemy matkę Momo, a także jej ciotkę. Każda z nich jest zupełnie inna, przez co autorka stworzyła niezwykle barwną opowieść. Jest duża dawka poczucia humoru, są tajemnice sprzed lat i oczywiście nie brakuje ciepła. Jeżeli nie wierzycie w świąteczne cuda, poznajcie Momo i przekonajcie się, że się zdarzają! „Dwanaście niedokończonych snów” to książka tak lekko i ciekawie napisana, że ani się obejrzycie a dojdziecie do końca. Ze swojej strony mogę polecić ten tytuł każdemu, kto tak jak ja lubi klimatyczne powieści. Sądzę, że nikt nie będzie zawiedziony. Rok temu recenzowałyśmy inną książkę Nataszy Sochy, „Biuro przesyłek niedoręczonych”, która również jest utrzymana w świątecznym klimacie. Do jej lektury także zachęcam.


Za książkę do recenzji dziękujemy: