„Kroniki portowe” Annie Proulx

kroniki portowe 010„Kroniki portowe” (org.: „The shipping news”, 1993r.) autorstwa Annie Proulx (właśc. Edna Annie Proulx) z wielu względów zasłużyły sobie na nagrodę Pulitzera, National Book Award, a także na filmową adaptację z doborową obsadą w reżyserii Lasse Hallström’a. O czym są „Kroniki portowe”?

Ta historia od samego początku zaczyna się smutno. Kiedy poznajemy głównego bohatera Quoyel’a, wiemy że od urodzenia mu się nie wiodło w żadnej dziedzinie. Jego żona Petal nie kochała go, nie ukrywając przed nim wcale ani swoich licznych romansów, ani pogardy dla samego Quoyela, ani wreszcie niechęci do bycia matką – mimo że mieli dwie cudowne córeczki, a Quoyel miał najszczersze chęci, nie udało się im stworzyć szczęśliwej rodziny. W życiu zawodowym Quoyel także nie odnosił większych sukcesów – parał się różnymi, mało ambitnymi zadaniami, aby utrzymać dom i rodzinę, a w chwili, gdy go poznajemy dostaje posadę trzeciorzędnego dziennikarza. Jego życie zmienia się diametralnie, kiedy Petal porywa ich córki, sprzedaje je jakiemuś podejrzanemu mężczyźnie, z którym najprawdopodobniej łączył ją przelotny romans, a sama ginie w wypadku samochodowym. Quoyel, za namową swojej ciotki, decyduje się przenieść z nią i dziećmi w swoje rodzinne strony do Nowej Funlandii, aby zacząć nowe, lepsze życie. Niestety, okazuje się, że i tam nie będzie mu łatwiej, bo będzie musiał się zmagać z niechlubną przeszłością swoich przodków, co da początek nowym wydarzeniom.

Akcja „Kronik…” toczy się na pozór spokojnie i niepozornie, jednak czyta się ją jednym tchem, być może dzięki plastycznym, błyskotliwym opisom i spostrzeżeniom autorki na temat przewijających się w powieści bohaterów oraz otaczającej ich rzeczywistości. Pomimo wciąż niesprzyjających warunków, narastających problemów oraz powracających widm z przeszłości, każde z bohaterów dąży do szczęścia – Quoyel, wciąż z obrączką na palcu, z nadzieją ogląda się za atrakcyjną nieznajomą, ciotka, mimo podeszłego wieku zakłada własny interes, wspólnymi siłami remontują dawny rodzinny dom, aby zapewnić dzieciom lepszy byt. Czytelnik ma szansę z historii każdego z bohaterów wyłuskać dawkę krzepiącego ciepła i traktować ją jak szczepionkę przeciw pesymistycznym myślom, których czasami zbiera się nam nieco za dużo w codziennym życiu. „Kroniki portowe” posiadają niewymowny klimat i czar. Pomimo niskich temperatur i wiecznej zmarzliny panującej w Nowej Funlandii bohaterowie potrafią czerpać radość i nadzieję z każdego nawet przelotnego promyka słońca.

Prostolinijność głównego bohatera i jego przemiana oraz niespiesznie biegnący czas fabuły pozwalają zrozumieć, że każdy z nas ma prawo do szczęścia i spokoju – właśnie za to czytelnicy najbardziej cenią tę powieść.

Komentarze

komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Facebook IconTwitter IconŚledź nas n Instagramie!Śledź nas n Instagramie!

Korzystając z tej witryny akceptujesz politykę prywatności więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close