recenzja książki 13 lekcji jogi agnieszki passendorferO jodze jest bardzo dużo publikacji – część jest skierowana do osób na zaawansowanym poziomie praktyki, część do nauczycieli jogi, a część to książki lżejsze, popularyzujące jogę, zachęcające do rozpoczęcia praktyki. „13 lekcji jogi” zalicza się do tej ostatniej kategorii. Niech Was jednak to nie zmyli – to że jest ona lekka w formie, nie oznacza, że mniej wymaga od czytelnika!

Zacznijmy od samej autorki: Agnieszka Passendorfer to dziennikarka, coach oraz nauczycielka jogi (można się pod jej okiem uczyć w dwóch studiach jogi w Warszawie). Po lekturze „13 lekcji jogi” bardzo łatwo można określić jej osobowość: Agnieszka jest otwarta, energiczna i pozytywnie nastawiona do świata i ludzi.

„Joga zmienia. To niebezpieczne. Grzmią o tym (niektórzy) księża na ambonach, co możesz sobie sprawdzić na YouTubie. Martwią się tym katolicy. I mięsożercy. I macho. Nie chcą praktyki, bo boją się, że jak zaczną ćwiczyć jogę, staną się metroseksualni. Będą nosić leginsy Onzie w pawie. Przejdą na weganizm. Nie dostaną rozgrzeszenia. Są przekonani, że joga jest niejako w komplecie z kadzidełkami, parówkami tofu, podróżą do Indii i biciem pokłonów facetowi z głową słonia.”

Sama książka „13 lekcji jog” to ciekawy eksperyment, który absolutnie polecam osobom, które jeszcze nigdy nie praktykowały, ale z całą pewnością osoby już posiadające doświadczenie mogą wynieść z lektury coś dla siebie. Dlaczego 13 lekcji? 13 lekcji odpowiada 13-u miesiącom księżycowym w roku (każdy miesiąc księżycowy ma 28 dni). Książka to forma kalendarza podzielonego na 13 miesięcy księżycowych – każdy miesiąc to czas na nową lekcję, podczas której, dzięki praktyce jogi, można zmienić swoje życie na lepsze.

Podczas tych kilkunastu lekcji, autorka dzieli się z czytelnikami swoimi osobistymi przeżyciami, opisuje przykłady pozytywnego wpływu jogi na jej życie, udowadniając na swoim przykładzie, że regularna praktyka przynosi wieloaspektowe korzyści. Autorka w swojej książce dzieli się też swoimi wzlotami i porażkami, pokazując że mimo niepowodzeń, na matę do jogi zawsze warto wrócić.

Książka została wzbogacona o „zadania domowe” po każdej z lekcji, co sprawia że czytelnik ma chwilę na własną refleksję nad wieloma kwestiami poruszanymi w tej książce – miejsce na notatki pozwala spisać własne przemyślenia. Bardzo cenne są szczegółowe opisy prawidłowego wykonania asan opatrzone zdjęciami. Ciekawym dodatkiem są również przepisy kulinarne. Znajdziemy także QR kody do filmików na Youtube z jogą polecanych przez autorkę.

„Praca domowa: Znajdź w sobie coś, co przypomni ci w chwilach kryzysu, że… joga istnieje. To może być twoje selfie w pozycji jogi na smartfonie. Albo jakaś piękna złota myśl zapisana na kartce i mieszkająca w portfelu lub na lodówce. Ma Ci przypominać, że warto wracać na matę. Następnego dnia. W następnym tygodniu. Ale też po roku czy kilku latach przerwy. To się zdarza. Te przerwy. I nie są one powodem do tego, by całkowicie porzucić jogę. Pomyśl, że jak będziesz zwlekać, to ta przerwa będzie jeszcze dłuższa. A jak podejmiesz decyzję o powrocie, być może już dzisiaj poczujesz jej pozytywne efekty. I zadowolenie z siebie.”

Książka ma też formę pamiętnika, w którym czytelnik odpowiada na pytania autorki, np.:

Co pamiętasz z tego rozdziału?

Co chcesz pamiętać z tego rozdziału?

Co sobie postanawiasz w tym miesiącu? Pamiętaj, aby twój cel był ambitny, ale… realny.

Jak wyglądała twoja joga dzisiaj? Jak się z tym czujesz?

„13 lekcji jogi” to pozycja nieco inna niż wszystkie, dlatego warta uwagi. Napisana z humorem oraz życzliwością, dlatego lektura jest bardzo przyjemna i zdecydowanie potrafi przywrócić dobry humor. Historia Agnieszki jest inspirująca, mobilizująca oraz napawająca optymizmem – po lekturze jej książki na pewno zechcecie jogi spróbować.