Tęskniliście za serią „Uwikłani”? Laurelin Paige powraca z ostatnim tomem tej elektryzującej serii. Myśleliście, że Hudson był interesujący? Poznajcie jego młodszego brata, Chandlera. Zupełne przeciwieństwo starszego z braci Pierce. Jesteście zainteresowani?

Chandler Pierce ma praktycznie wszystko. Pieniądze, prestiżową pracę, sławę, kobiety rzucają mu się do stóp na jego jedno spojrzenie czy skinienie. Na dodatek ma zasadę, że nie idzie do łóżka dwa razy z tą samą kobietą. Wszystko się zmienia w momencie, gdy podczas służbowego udziału w imprezie charytatywnej poznaje zadziorną, upartą, odważną i mądrą Genevieve Fasbender. To pierwsza kobieta, z którą Chandler chciałby się spotkać więcej niż raz. Jednak dziewczyna podważa jego umiejętności, jako kochanka. Mężczyzna za punkt honoru stawia sobie zaspokojenie potrzeb dziewczyny. W końcu jeszcze żadna z kobiet nie była niezadowolona. Przy okazji ma możliwość bardziej zaistnieć w rodzinnej firmie, zawsze będąc w cieniu starszego brata. Zaczyna się zabawa w kotka i myszkę, na domiar tego na jaw wychodzą pewne fakty, które rzucają cień na Genevieve i motywy jej zainteresowania Chandlerem.

Co mam powiedzieć? Uwielbiam kobiety. Na szczęście one mnie zazwyczaj też. Bo dlaczego miałyby mnie nie uwielbiać? Jestem czarujący, młody, przystojny i mądry. Jestem świetny w tym, co robię, nieważne, że Hudson mówi wszystkim co innego. Och, i nie zapominajmy o tym, że jestem obrzydliwie bogaty. Uchodzę za ucieleśnienie erotycznych fantazji kobiet.

„Uwikłani. Chandler” to poboczna historia serii „Uwikłani, którą teoretycznie można czytać bez znajomości wcześniejszych czterech książek z tej serii oraz spin off-u ”Połączeni”. Jednak ze względu na to, że w powieści znajduje się mnóstwo nawiązań do wątków zawartych w poprzednich tomach, lepiej czytać ją po zapoznaniu się z poprzednimi. Dzięki temu lepiej zrozumiecie pewne sytuacje z przeszłości, m.in. te, w których Chandler nie brał udziału, gdyż był wówczas za młody. Gdybyście mieli zamiar czytać po niej wcześniejsze książki, wiedzielibyście również, kto jest z kim, jak skończyły się pewne związki itp. „Chandler” z racji bycia ostatnim tomem serii, jest jednym wielkim spoilerem i jednocześnie znakomitym zamknięciem poprzednich historii.

Książkowy Chandler jest całkowitym przeciwieństwem swojego starszego brata. Jako najmłodszy z rodziny Pierców, zawsze był rozpieszczany, dostawał wszystko podane na tacy i uważał, że wszystko mu się należy. Sławę przyniosły mu nie osiągnięcia, jak w przypadku brata, a podboje miłosne, w postaci kolejnych zdobytych kobiet. Czym różni się jeszcze od brata? Charakterem i zachowaniem. Jest otwarty na ludzi, rozrywkowy, pełny życia i poczucia humoru. Do tego bezczelny i z rozdmuchaną do granic możliwości pewnością siebie. To zupełne przeciwieństwo zimnego i zdystansowanego Hudsona, zachowującego wiecznie pokerową twarz.

Jestem facetem, który woli numerki na jedną noc – i zawsze powiadamiam o tym na samym początku – więc mam powodzenie. Jestem polecany innym. To „model biznesowy” przynoszący sukcesy.

Zanim przyszedł czas na lepsze poznanie Chandlera Pierca, minął prawie miesiąc. Tyle czasu książka leżała na mojej półce, czekając na swoją kolej. I wiecie co? Gdybym wiedziała, że jest to tak niesamowicie zabawna i jednocześnie elektryzująca historia, to rzuciłabym wszystko i czytała ją w pierwszej kolejności. Jeśli czytaliście „Zaplątanych” Emmy Chase, to „Chandler” przypadnie Wam do gustu. Młody Pierce swoim zachowaniem bardzo przypominał mi Drew Evansa. Równie bezczelny, arogancki i pewny siebie, a przy tym niezwykle zabawny. Uważający się za bóstwo. Połączenie idealne, dające niesamowitą dawkę rozrywki. Przy tej książce śmiałam się praktycznie od samego początku, aż do ostatniej strony. A Chandlera nie da się nie uwielbiać. To taki typ, któremu kobiety same padają u stóp.

Laurelin Paige ma u mnie ogromny minus za tę powieść. Ona jest zdecydowanie za krótka! Jak można tak rozkręcić i rozbawić czytelnika, a następnie skończyć wszystko na zaledwie 300 stronach. To powinno być karalne, tak, jak kończenie wprost zabójczym cliffhangerem, co autorka zrobiła w „Pierwszym dotyku”. Chętnie poznałabym dalsze losy Chandlera. Niekoniecznie musi być to cała seria, ale jeszcze z jedna książka z nim w roli głównej byłaby satysfakcjonująca. Jeśli przeczytacie tę powieść i równie mocno jak ja ją pokochacie, będziecie tego samego zdania.

Bardzo lubiłam Hudsona i Alaynę, ale jeśli miałabym wybierać pomiędzy tymi historiami, w ciemno zdecydowałabym się właśnie na „Chandlera”. Jestem ciekawa Waszego zdania na ten temat, po lekturze książki. Dajcie znać, co sądzicie.

Za egzemplarz do recenzji dziękujemy