Elektryzująco, zniewalająco i mrocznie – Laurelin Paige, Pierwszy dotyk

Laurelin Paige dała się poznać polskim czytelnikom dzięki znakomitej serii „Uwikłani”. Teraz powraca w mocniejszym, bardziej mrocznym i trzymającym w napięciu wydaniu. Poznajcie Emily i Reeve’a, bohaterów wyśmienitej powieści „Pierwszy dotyk”.

Dwudziestodziewięcioletnia Emily Wayborn po serii nieudanych związków i latach bezmyślnego imprezowania z przyjaciółką Amber, wreszcie zaczyna układać sobie życie, odnosząc sukcesy, jako aktorka. Pewnego dnia na poczcie głosowej domowego telefonu jej mamy, znajduje wiadomość od Amber. Mimo, z pozoru jej neutralnego charakteru, Emily rozpoznaje w niej hasło bezpieczeństwa, którego dawniej używały w kryzysowych sytuacjach. Z pomocą prywatnego detektywa, Emily postanawia odnaleźć i uratować Amber. Z tego właśnie powodu na jej drodze staje Reeve Sallis. Prowadząc własne śledztwo w sprawie zaginięcia przyjaciółki, dziewczyna zaczyna zbliżać się do przystojnego miliardera, podejrzewanego o związki z grecką mafią. Żeby zdobyć jakiekolwiek informacje, musi dotrzeć do mężczyzny, co nie jest prostą sprawą i zdaje się być igraniem ze śmiercią. Jedyną szansą na to, jest uwiedzenie go. Czy Emily dopisze szczęście, odnajdzie przyjaciółkę i ocali własne życie?

Iskrzyło między nami. Nawet z tej odległości czułam, jak iskry trzaskają i tańczą w powietrzu. Dziękowałam losowi, bo czegoś takie gonie potrafiłabym udawać. W ten sposób łatwiej będzie mi zrobić to, co zamierzałam. Przynajmniej taką miałam nadzieję – że ta wzajemna fascynacja cieszy mnie właśnie z tego powodu. Innej możliwości nie chciałam brać pod uwagę.

„Pierwszy dotyk” to zupełnie inne oblicze Laurelin Paige niż to, które mieliście okazję poznać czytając serię „Uwikłani”. To całkowicie odmienna historia od tej, opowiadającej o losach Alayny i Hudsona. Jest to powieść mroczna, ciężka, niebezpieczna, pełna tajemnic, stale trzymająca w napięciu, już od pierwszych stron. To znakomity erotyk połączony z thrillerem, zawierający sporą nutkę grozy. Poleciłabym ją w szczególności fanom K. N. Haner i jej serii z Morfeuszem w roli głównej.

Tamci mężczyźni, moi koledzy, byli jak morze piękna – spokojni i opanowani. Reeve był jak ocean, mroczny, władczy i burzliwy. Oni poruszali się jak łagodne fale, Reeve stał nieporuszony, sprawiając, że świat wokół niego wrzał.

Para głównych bohaterów to interesujące postaci z charakterem. Emily to dziewczyna po przejściach, z trudną i dość skomplikowaną przeszłością, o której na początku niewiele wiemy. Dzięki retrospekcjom z młodości dowiadujemy się, m.in. jak poznała Amber oraz jak zaczęła się jej kilkuletnia przygoda z byciem prostytutką dla bogatych mężczyzn z wyższych sfer. Ma swoje upodobania seksualne, które skutecznie w sobie tłumiła, do czasu poznania Reeve’a. Nie ma tu żadnej irytującej, ciepłej kluski, jest za to dziewczyna, która doskonale wie, czego pragnie. Sallis jest natomiast bogatym miliarderem, dziedzicem rodzinnej fortuny i właścicielem luksusowych ośrodków wypoczynkowych na całym świecie. Pod fasadą piękna skrywa jednak swój mroczny, porywczy charakter, upodobanie do dominacji i wiele tajemnic, które nie powinny ujrzeć światła dziennego, a jego spojrzenie potrafi zmrozić krew w żyłach. To typowy samiec alfa.

Historia układu Emily i Reeve’a (ponieważ trudno nazwać to związkiem) jest pełna emocji, namiętności i perwersji. Autorka opisami scen seksu pobudza najczulsze zakończenia nerwowe, powoduje rozszerzenie źrenic i dreszczyk na karku. Są elektryzujące, dość brutalne, wyuzdane, ale jednocześnie pokazują zaufanie między partnerami, bez względu na preferencje. Ich charakter jest raczej dość ostry, co powoduje, że jest to typowa powieść dla dorosłych.

A jego oczy… Myślałam, że są niebieskie, ale teraz ujrzałam w nich zielone plamki. Pochłaniały światło. Pochłaniały mnie, rozpalały. Wciągały w pułapkę.

Laurelin Paige ma talent do tworzenia interesujących historii. „Pierwszy dotyk” wciąga już od pierwszych stron. Mimo, że jeszcze akcja dobrze się nie rozkręciła, czytelnik już w napięciu oczekuje na to, co będzie dalej. Przykładowo, autorka długo nie ujawnia, co było powodem rozstania przyjaciółek i zmiany stylu życia przez Emily. Pozostawia czytelnika w niewiedzy. Jednak krok po kroku rozpędza akcję, rzucając kolejne smugi światła na całą sprawę i coraz bardziej podkręcając napięcie w czytelniku.

Autorka zakończyła tę powieść takim cliffhangerem, że nie będzie łatwo czekać do lipca na drugą część serii, czyli „Ostatni pocałunek”. Jestem bardzo ciekawa, jak zakończy się ta historia. Autorka w ostatnich rozdziałach rozkręciła i ucięła akcję, niczym rozpędzony na torze samochód wyścigowy niespodziewanie uderzający w ścianę. Nie wiemy jednak czy kierowca przeżył, a w przypadku powieści, co działo się dalej z parą głównych bohaterów. Gwarantuję, że czytając ostatnie zdania zareagujecie, co najmniej, słowami „co się tutaj dzieje?”. Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko czekać na premierę kolejnej powieści i wyjaśnienie wszystkich spodziewanych i niespodziewanych spraw.

Za egzemplarz do recenzji dziękujemy