Vincent – Sarah Brianne [patronat medialny]

vincentSarah Brianne powraca, lecz tym razem w roli głównej jest Vincent, którego znacie już z pierwszego tomu. Kto ma ochotę poznać go bliżej?

Piękne, niebieskie oczy i niesamowity wygląd sprawiają, że Vincent Vitale ma każdą panienkę na zawołanie. Z całej ekipy Nero to on jest najbardziej nieobliczalnym i porywczym mężczyzną. Kiedy widzi w lokalu swoją przybraną siostrę oraz jej przyjaciółkę w towarzystwie obcych facetów, wpada w szał, nie wiedząc, dlaczego tak bardzo jest zły na Lake – przyjaciółkę przybranej siostry.

Lake Turner skrywa pewien sekret. Nie może się doczekać, aż wyjedzie na studia, uciekając tym samym od koszmaru i tajemnicy związanej z domem jej matki. Sprawa z Vincentem tylko wszystko komplikuje. Mimo że na jego widok uginają się pod nią nogi, Lake dobrze wie, że ten mężczyzna nigdy nie będzie jej wierny. Jakby tego było mało, bardzo ją zranił więc teraz jedyne, co do niego czuje, to czysta nienawiść.

Lake już prawie uciekła. Już prawie czuje smak wolności, jednak błąd popełniony przez jej ojca sprawia, że dziewczyna trafia dokładnie tam, gdzie nigdy nie chciała się znaleźć – prosto w objęcia mafii, do świata, który dla Vincenta jest domem.

Znane z pierwszego tomu postaci

Lake i jej przyjaciółkę, Adalyn, mogliście poznać już w „Nero”. A dokładnie w jednej z zabawniejszych scen, która miała miejsce w nocnym klubie, będącym ulubiony miejscem imprezowania bogatych nastolatków. Teraz to właśnie Lake zaczyna odgrywać pierwsze skrzypce. Oprócz niej do głosu dochodzą poznane w pierwszym tomie postaci, jak chociażby Lucca czy Chloe. Ułatwia to, choć przez specyficzny styl autorki również momentami utrudnia, trzecioosobowa narracja.

Vincent to prawdziwy dr Jekyll i Mr Hyde w jednym ciele. W jednej chwili jest chodzącym ideałem mężczyzny, jakiego pragnie niemal każda kobieta. Opiekuńczy, czuły, wyrozumiały, delikatny. Same ochy i achy. A za chwilę zmienia się w potwora, na którego strach spojrzeć, bo samo patrzenie wywołuje w człowieku lęk. A co dopiero, gdyby swoją złość i wściekłość skierował na będącą obok osobę? Lepiej nie próbować.

Lake jest narwana i brakuje jej filtra pomiędzy mózgiem a ustami. Zdecydowanie nie myśli o konsekwencjach, gdy coś mówi lub robi. Po prostu działa w przypływie chwili, robiąc to, co uważa za słuszne w danym momencie. Oczywiście jest to powodem wielu mniejszych lub większych kłopotów, jednak to dzięki niej absolutnie nie będziecie się nudzić podczas czytania.

Mafijna telenowela dla młodzieży

„Vincent” momentami przypomina telenowelę dla młodzieży. Jest tu podobny poziom nastoletnich (wszak dopiero skończyli szkołę średnią) dramatów i sytuacji, które ich spotykają. Oczywiście do tego wszystkiego dochodzi mafia, do której należą Vincent, Nero i pozostali bohaterowie serii Made Man. Mafijnej rzeczywistości nie ma tu nie wiadomo jak dużo, gdyż tak naprawdę stawiają oni w niej pierwsze samodzielne kroki, znajdując się na samym dole mafijnego łańcucha pokarmowego.

Kiedy czytałam „Vincenta”, miałam chwilami skojarzenia z czytaną przeze mnie serią Fallen Crest od Tijan. Ona również przywodzi na myśl fabułę młodzieżowej telenoweli. Jeśli podobały się Wam książki z serii o braciach Kade, a dodatkowo lubicie mafijne klimaty, to z całą pewnością „Vincent” i oczywiście „Nero” przypadną Wam do gustu.

Specyficzny styl autorki

Powieści Sarah Brianne należące do serii Made Man łączy pewna, charakterystyczna dla nich rzecz. To dość specyficzny styl przedstawiania wydarzeń przez autorkę. Momentami nieco skomplikowany i pokręcony. Nie do końca oczywisty na pierwszy rzut oka. Zdarzały się sytuacje, że musiałam ponownie prześledzić przeczytany fragment tekstu, gdyż nie byłam pewna czy dobrze zrozumiałam to, co czytałam, albo po prostu w pierwszej chwili nie do końca byłam pewna, o kim czytam. Jednak im więcej stron pochłoniecie, tym bardziej się do tego stylu przyzwyczaicie i przestaniecie na to zwracać uwagę. Jeśli czytaliście powieści Tijan, napisane w dość specyficznym i niełatwym do przetłumaczenia stylu, to będziecie doskonale rozumieć, o czym piszę.

Nie zabrakło minusa

Ponownie mamy tu ten sam minus, co w „Nero”. Oczywiście jest to częste, w niewielkiej odległości od siebie, powtarzanie imienia głównych bohaterów. Zapewne taki jest po prostu styl autorki, więc musimy się do tego przyzwyczaić i nie zwracać na to większej uwagi.

„Vincent” jest drugim tomem serii Made Man. Teoretycznie można go czytać jak osobną historię, ponieważ każdy tom porusza temat innej postaci. Jednak na Waszym miejscu zostawiłabym to w tej czysto teoretycznej sferze. Dlaczego? Pomimo że każdy tom ma innego głównego bohatera i jego historię, to zaczynając w trakcie, zaspoilerujecie sobie poprzedni tom. Stąd lepiej poznawać je w odpowiedniej kolejności.

Kulturantki objęły powieść „Vincent” patronatem medialnym, a to dla Was oznacza konkurs, w którym do zdobycia będzie egzemplarz powieści. Bądźcie czujni.


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu

Facebook IconTwitter IconŚledź nas n Instagramie!Śledź nas n Instagramie!

Korzystając z tej witryny akceptujesz politykę prywatności więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close