Doczekaliśmy się kolejnej książki dla dzieci o przygodach Biura Detektywistycznego nr 2. Tym razem John Lier Horst i Hans Jorgen Sandnes zapraszają nas do udziału w wyprawie w samym sercu dżungli. „Operacja Królowa Dżungli” zaprasza!

Detektywi Tiril i Oliver, wraz ze swoim wiernym towarzyszem psem Ottem, mają zaopiekować się mieszkaniem dziadka Franza w trakcie, kiedy ten jest na kolejnej wyprawie. Nic nie wskazuje na to, by dbanie o kwiatki miało zostać zakłócone, a jednak dziadek Franz ich zaskoczył. Okazuje się, że ma kłopoty i potrzebuje pomocy dzieci. W porównaniu z innymi książkami różnica jest taka, że wszystkie sprawy, jakie były prowadzone przez Biuro Detektywistyczne nr 2, które czytałam, były prowadzone w okolicy miejsca zamieszkania detektywów. Tym razem, muszą przedzierać się przez dżunglę!

Niebezpieczna wyprawa

Wiadomość, którą zostawił dziadek Franz, wstrząsnęła detektywami. Tym bardziej że jak widać, podróżnik dobrze się do tego przygotował. Zostawił kartkę o tym, że potrzebuje pomocy, ale też bilety na samolot. Tiril i Oliver nie zastanawiają się długo i postanawiają wyruszyć śladami dziadka. Jest jednak ktoś, kto ich śledzi i zdaje się, chce, by gdzieś go doprowadzili. Zanim detektywi dotrą na miejsce, muszą złamać wiele szyfrów, rozwiązać sporo zagadek i zawsze być o krok do przodu przed kimś, kto za nimi podąża. A kim jest Królowa Dżungli? Będziecie zaskoczeni!

Aktywizacja czytelnika

Książki z tej serii, które czytaliśmy, zachęcały do tego, by rozwiązywać zagadki razem z Tiril i Oliverem. Na końcu było kilka dodatkowych pytań na spostrzegawczość. Jednak w przypadku „Operacji Królowa Dżungli” wygląda to nieco inaczej. Zagadki są na każdej stronie. Trzeba się wykazać nie tylko spostrzegawczością, ale też umiejętnością logicznego myślenia. Jeśli nawet nie uda nam się rozwiązać zadania, na następnej stronie robi to za nas Tiril i Oliver. Taka konstrukcja sprawia, że jesteśmy jeszcze bardziej zaangażowani w akcję, mało tego, możemy poczuć się jak detektywi.

„Oliver wstał, ukucnął i wyjął kopertę schowaną pod siedzeniem. Wrócił na swoje miejsce, żeby ją otworzyć. „Wypatrujcie Roberty” – odczytał wiadomość na kartce. To wszystko.

Tiril wyciągnęła szyję i rozejrzała się po autobusie.

– Widzisz tu jakąś Robertę? – zapytał Oliver.

– Nie – odpowiedziała Tiril i pochyliła się, żeby szepnąć koledze na ucho: – Ale widzę tajemniczego pasażera, który chyba nas śledzi”.


Za książkę do recenzji dziękujemy: