Dawno nie zdarzyło mi się, żebym po lekturze książki nie potrafiła napisać o niej szczegółowo. „Dziennik uciekiniera” Joanny Sarneckiej właśnie takim tytułem jest. Intryguje, niepokoi i zastanawia, a jednak nie ma żadnej wyraźnie zarysowanej fabuły. Dlaczego?

„Dziennik uciekiniera” to książka, którą pokochają wszyscy wielbiciele poezji. Nie ma w niej wierszy, jednak sama w sobie jest metaforą i dla mnie doskonały przykład poezji pisanej prozą. Przenośnie i opisy emocji pojawiają się niemal w każdym zdaniu. Świat metafizyczny i ludzka psychika grają nadrzędną rolę.

Kim jest bohaterka?

Właściwie w przypadku tego tytułu nie można nawet powiedzieć dokładnie, kto jest bohaterem. Przynajmniej nie z imienia i nazwiska. Wiemy, że narratorką jest kobieta, samotna i zraniona. Opisuje swoją tęsknotę za ukochanym i wszystkie towarzyszące temu emocje. Każda strona przepełniona jest ogromnym bólem. To cierpienie i wieczna tęsknota są momentami tak silnie odczuwalne, że można wpaść w posępny nastrój. Cała treść jest wyważona i stonowana, wprowadza w melancholię. Narratorką jest wrażliwą duszą, która usiłuje radzić sobie z codziennością, po tym jak ją skrzywdzono.

„Kolejna noc. Odliczam je jakby to miało znaczenie. Konstruuję liczydła. Ile dni już minęło od tamtego? Ile nocy od tamtej? Wszystko wiem, pamiętam, nie zapomnę. Wracam do tego jak do źródła. Źródło wyschło. Jestem jak zwierzę, przychodzę w to samo miejsce i umieram z pragnienia. Znów listy, słowa wycelowane we mnie. Czytam na dobranoc, wciąż od nowa, każde słowo, co mówiło do mnie więcej niż chciałeś powiedzieć”.

Dla kogo książka?

Książka zdecydowanie nie jest przeznaczona dla wszystkich czytelników. Odradzam osobom, które szukają wartkiej akcji, zawrotnych zwrotów, czy wyraźnie zarysowanych bohaterów. Tutaj tego nie znajdziecie. Jednak „Dziennik uciekiniera” to fenomenalna propozycja dla osób szukających literatury przepełnionej sentencjami i przemyśleniami. Ta stateczność i głębia przekazów przywołują mi na myśl poezję, więc fani wierszy będą stuprocentowo usatysfakcjonowani. Całość jest bardzo zrównoważona i stonowana, a jednak przepełniona głębią i emocjami. Ciekawe zestawienie, może przekonacie się o tym osobiście?


Za książkę do recenzji dziękujemy: