„Oczy ciemności” – Dean Koontz

„Oczy ciemności” po raz pierwszy wydano w 1981 r. W maju tego roku wydawnictwo Albatros wypuściło polskie tłumaczenie proroczej powieści o śmiertelnym wirusie wuhan-400.

Oczy ciemności okładka zielony filtr trzy osoby ubrane w kombinezony ochronne i maskiPrzesuwne drzwi szafy zaczęły się poruszać na prowadnicach i Vivienne Neddler odniosła wrażenie, że jakaś straszliwa istota wyłoni się z tej mrocznej przestrzeni, błyskając krwistoczerwonymi ślepiami i zgrzytając ostrymi jak brzytwa zębami. Poczuła obecność czegoś, co chciało ją dopaść, i krzyknęła głośno, gdy szafa stanęła otworem.

Ale nie było w niej potwora. Leżały tam ubrania. Tylko ubrania.

Drzwi same się zasunęły… a potem ponownie otworzyły…

Modele pod sufitem wciąż krążyły.

Powietrze było coraz zimniejsze.

Zaczęło się trząść łóżko. Nagle uniosło się na dziesięć centymetrów w powietrze, po czym z hukiem opadło na podkładki chroniące wykładzinę. Po chwili ponownie się uniosło. Zawisło nad podłogą. Sprężyny zaczęły brzęczeć, jakby grały na nich metalowe palce.

Vivienne z wytrzeszczonymi oczami i zaciśniętymi pięściami cofnęła się pod ścianę.*

Duchy w szafie i rządowy spisek

Co się dzieje w mieszkaniu Tiny Evans? Dlaczego meble same się poruszają, a temperatura w pomieszczeniu gwałtownie spada bez żadnego racjonalnego powodu? Kto uparcie wypisuje na tablicy tajemnicze słowa: NIE UMARŁ?

Jeżeli chcecie poznać odpowiedzi na wszystkie te pytania, musicie przeczytać książkę Koontza. Czekają na was paranormalne zjawiska, podejrzane laboratorium ukryte w górach Sierra Nevada i przerażające eksperymenty przeprowadzane na ludziach i zwierzętach. Żeby było bardziej ekscytująco, pojawia się również tajna rządowa organizacja bezlitośnie likwidująca każdego, kto jej się narazi. A prawdziwym gromem z jasnego nieba okazuje się niespodzianka w postaci zabójczo niebezpiecznego wirusa wuhan-400.

Trochę horror, trochę sensacja

„Oczy ciemności” czyta się lekko i łatwo. Niekoniecznie przyjemnie, bo niektóre sceny jeżą włos na głowie, ale z zachowaniem umiaru. Styl Stephena Kinga w mocno stonowanej wersji. Autor nie przesadza z drastycznością i mordobiciem, bluzgi zaś rzucają się w oczy dopiero pod koniec powieści. Jednak w porównaniu z liczbą wulgaryzmów w scenariuszach takich na przykład polskich filmów i seriali kryminalnych, w ogóle nie ma o czym mówić.

Konstrukcji fabularnej ciężko coś zarzucić. Postaci są sprawnie rozrysowane, wiarygodne, a dialogi naturalne. Technicznie trudno do czegokolwiek się przyczepić. Nie jest to oczywiście szczególnie ambitna sensacja na miarę, powiedzmy, Zygmunta Miłoszewskiego, ale nie musi taka być, żeby się podobać.

Wizja przyszłości

Obecnie trudno o bardziej aktualny thriller. Nie wątpię, że wkrótce nastąpi prawdziwy wysyp kryminałów, których fabuła opiera się na walce z groźnym wirusem. Jednak lektura tego typu książki w momencie, kiedy koronawirus wciąż bezczelnie panoszy się na całym świecie, zbierając śmiertelne żniwo, jest podwójnie wciągająca i mrożąca krew w żyłach. Zwłaszcza, że powieść powstała lata temu i zwolennicy teorii spiskowych mogliby powiedzieć, że „wywróżyła” przyszłość.

*Cytat pochodzi z recenzowanej książki.


Za książkę do recenzji dziękujemy:

Wydawnictwo Albatros logo albatros na tle słońca czarno-biała grafika

Komentarze

komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Facebook IconTwitter IconŚledź nas n Instagramie!Śledź nas n Instagramie!

Korzystając z tej witryny akceptujesz politykę prywatności więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close