Rzadko zdarza się, żeby książka od początku do końca była dla mnie zaskoczeniem, a tak właśnie było z lekturą tytułu „Dwie sekundy przed cudem” Agnes Ledig. Jeżeli czasem zastanawiacie się, „co by było gdyby…”, koniecznie poznajcie losy Julie, której życie mogą zmienić dwie sekundy…

Czytając pierwsze rozdziały spodziewamy się zupełnie czegoś innego dalej, zagłębiając się w środek, oczekujemy innego zakończenia… Uważam to za niewątpliwą zaletę tej pozycji. Rozpoczynając lekturę czytelnik może odnieść mylne wrażenie, że książka będzie miała wiele wspólnego z romansem. Młodziutka kasjerka po wielu przejściach, mająca małego synka. I starszy mężczyzna, którego właśnie opuściła żona. Spotkanie tych dwojga przy kasie skutkuje nawiązaniem znajomości a ta prowadzi do… wielu niespodziewanych splotów akcji.

Kiedy zdarzają się cuda…

Dwu sekundowy impuls… przypadkowe spotkaniu przy kasie, po którym Paul zaprasza Julie wraz z synem na wakacje. Nad morze jedzie z nimi także jego syn, który przeżywa śmierć żony. Troje dorosłych ludzi w malowniczym miejscu nad morzem, trzy zagubione i zranione dusze i jedno małe dziecko, które potrafi wywołać uśmiech. Wszystko wskazywałoby na to, że ich życie w końcu zmierza w dobrą stronę. I znów liczą się dwie sekundy…

„A jeśli ten facet był szczery? Jeśli naprawdę go wzruszyłam, jak twierdzi? Jeśli jest moją Gwiazdą Betlejemską, która poprowadzi mnie tam, gdzie odnajdę cud życia? Ale nie taki, o jakim mówi Biblia, w której dziewice rodzą dzieci i nikt nie uznaje tego za podejrzane. Nie, prawdziwy cud. Zwykłego, prawdziwego życia. Takiego, w którym chce ci się wstawać rano, a wieczorem kładziesz się do łóżka, mówiąc: „Jaki to był piękny dzień”.”

Miłość, radość, cierpienie, łzy…

Chociaż cała książka ma wydźwięk pozytywny, ma być czymś, co leczy ból, pozwala spojrzeć na problemy z innej perspektywy, jest też prawdziwym wyciskaczem łez. Jestem przekonana, że nikt, kto sięgnie po ten tytuł nie będzie mógł o nim długo zapomnieć. Jest przesycony wieloma emocjami, które potrafią się zmienić w każdej chwili. Są nieprzewidywalne, tak jak nieprzewidywalne jest nasze życie. Jeżeli wśród czytanych przez Was książek są tytuły, po których lekturze mieliście czytelniczego kaca, „Dwie sekundy przed cudem” też do nich włączycie. A skąd się wziął tytuł? Z arabskiego przysłowia: „Nie opuszczaj rąk, bo możesz to zrobić na dwie sekundy przed cudem.” I z tą myślą chciałabym Was zostawić.


Za książkę do recenzji dziękujemy: