50 twrazy Greya„50 twarzy Grey’a” –  najbardziej wyczekiwany film ostatnich lat. Nakręcony został na podstawie pierwszej części  trylogii  50 Odcieni autorstwa E. L. James.

Zapewne, jak znaczna część płci pięknej, zaintrygowana bestsellerową książką, zdecydowałam się pójść na  jej filmową adaptację. W piątkowy wieczór, bardzo podekscytowana zjawiłam się razem z siostrą w lokalnym kinie. Jakie było moje rozczarowanie, kiedy to nie film przykuł moją największą uwagę, a publiczność, w towarzystwie której przyszło mi ten seans obejrzeć. Ciągłe jęki zachwytu i dezaprobaty, popijanie alkoholu „na rozgrzewkę”, głośne śmiechy, komentarze – i to nie kierowane przez nastolatki, a kobiety, wydawałoby się, dojrzałe emocjonalnie. Byłam bardzo zniesmaczona i kompletnie wybita z magicznej atmosfery filmu. Usilnie próbowałam skupić się na oglądaniu  – w końcu książkę, niemalże całą, pochłonęłam w ciągu kilku dni.

Bardzo rozczarowała mnie okrojona fabuła filmu. Spodziewałam się znacznie więcej. Wiem, powiecie – nie da się przenieść wszystkich wątków z książki na ekran. Jednak wybór scen był zdecydowanie nietrafiony. Przez to ogólny wydźwięk filmu zupełnie mijał się z celem książki! Na ekranie widoczne było cały czas poruszanie wątku seksualnego, a dla każdego, kto choć przez chwilę naprawdę wczytał się w fabułę książki jest to całkowite zniekształcenie jej obrazu. Miałam także wrażenie, że poszczególne wątki fabuły się ze sobą nie łączą. Sceny wydawały mi się bardzo chaotyczne, niespójne  – nawet piosenki wcześniej wzbudzające mój zachwyt, słuchane przeze mnie na długo przed premierą filmu – kompletnie nie przypadły mi do gustu.

Wiadomo – nie da się ukryć, że jest to książka o dość znacznym zabarwieniu erotycznym, jednak nie zapominajmy o tym, że w praktyce jest to DRAMAT. Tak moi drodzy… Tak samo, jak i w książce, tak i w filmie bardzo ważne było wsłuchanie się w drugie dno przedstawianych akcji. Dlaczego tytułowy bohater zachowuje się właśnie tak, a nie inaczej? Co kryje się za jego upodobaniami? Jaka była jego przeszłość i dlaczego odcisnęła tak ogromne piętno na całym jego dalszym życiu? Właśnie takie i podobne refleksje miałam po lekturze książki, a w filmie mi tego zabrakło. Mogę przypuszczać, że wiele osób się ze mną w tej kwestii zgodzi.

Nie do końca umiem określić, czy ekranizacja tej bestsellerowej książki E. L. James, podobała mi się, czy nie. Nie mam zastrzeżeń co do doboru aktorów, jak większość widzów, która film obejrzała. Uważam, że główni bohaterowie mieli w sobie to „coś”, co pozwalało choć trochę zrozumieć fabułę oraz zaprezentować na ekranie namiętności targające głównymi bohaterami.  Niestety według mnie cała historia oraz jej poszczególne wątki zostały bardzo spłycone i sprowadzone w dużej mierze do tanich filmów dla dorosłych z kategorii miękkiej pornografii, którą można sobie obejrzeć w Internecie.

Po obejrzeniu „50 Twarzy Grey’a” w głowie został mi ogromny mętlik odnośnie przedstawionej fabuły i  niedosyt w odniesieniu do książkowego oryginału.  Dam jednak szansę kolejnym częściom tej filmowej adaptacji jednej z moich ulubionych trylogii – może one mnie nie zawiodą?

Źródło grafiki: Filmweb.pl