„Ziemia w ogniu” Daniel Arenson [patronat medialny]

Nie często siegam po książki fantastyczne, ale jest kilka serii, które uwielbiam. Jedną z nich jest „Wschód Ziemi” Daniela Arensona. Niedawno w księgarniach pojawił się drugi tom, czyli „Ziemia w ogniu”. Co można powiedzieć o tej pozycji?

Pierwszy tom „Wschód Ziemi” kojarzył mi się z filmami dla młodzieży, gdzie był jakiś obóz przetrwania. Skąd to skojarzenie, skoro do czynienia mamy z kosmitami? Młodzi rekruci ćwiczyli, uczyli się, by stawić czoło wijcom.

Tytułem wstępu

Pewnego dnia Ziemię zaatakowały wijce. Przybysze z głębi kosmosu, przypominający wielkie robale ze szponami, które uwielbiają rozrywać ludzkie ciała, stanowiące idealne pożywienie… właśnie dlatego co roku do wojska są powoływani nowi rekruci, którzy często są mięsem armatnim. W pierwszej części śledziliśmy, jak układały się losy jednego z nowych wojskowych, którzy wcale do wojska trafić nie chcieli. Towarzyszymy Marco i jego kompanom w szkoleniu i w pierwszej bitwie z wijcami. W pewnym sensie stanowi to punkt wyjścia do drugiej książki. Tym razem pluton Marco musi stoczyć walkę w kosmosie.

Niebezpieczeństwo w kosmosie

Aby ludzkość mogła podróżować z niesamowitą prędkością, niezbędny jest eteryt, który wydobywa się w kopalniach w odległych zakątkach galaktyki. Kiedy Marco wraz z plutonem są w kosmosie, wychwytują sygnał alarmowy z jednej z planet z kopalniami. Kiedy jednak tam docierają, nie spotykają ludzi… Jednocześnie nie mogą się nawet spodziewać jakie zło tam na nich czyha. Mało tego pojawia się podejrzenie, że w szeregach plutonu może być szpieg pracujący dla wijców.

Zawrotne tempo do samego końca

W drugim tomie już żadnych skojarzeń z filmem młodzieżowym nie miałam. To książka z zawrotnym tempem akcji, która zaskakuje i trzyma w napięciu. Książkę przeczytałam w zaledwie dwa wieczory. Trudno się od niej oderwać. Tym bardziej że poza walką z wijcami, zaczynają się pojawiać pytania i zagadki, na które chcemy jak najszybciej poznać odpowiedzi. Podobnie jak w pierwszej części, tak i tutaj widać, że zakończenie będzie punktem wyjścia do kolejnego tomu.

„Obcy zbliżył się i pochylił głowę nad jej nabrzmiałym brzuchem. Jego czułki dźgnęły ją jak igły próbujące pobrać wody płodowe, a żuwaczki otwarły się i zamknęły. Stworzenie zdawało się węszyć, oddychając głęboko. Głowę miało większą niż ona, nachyloną, pozbawioną oczu i myślało. Nieustannie myślało.

Spojrzało na nią.

Ka…ra…bę…dziesz…na…mi…

Pełznąć, okrążyło ją i zwinęło się, oplatając ją niczym pyton. Nie przebiło jej szponami. Obchodziło się z nią delikatnie. Wzięło ją w objęcia i uniosło daleko od tego miejsca cuchnącego śmiercią, w głąb labiryntu, w głąb swojego terytorium. Uniosło ją w ciemność. Uniosło ją do domu”.


Książkę objęłyśmy patronatem medialnym dzięki współpracy z:

Komentarze

komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Facebook IconTwitter IconŚledź nas n Instagramie!Śledź nas n Instagramie!

Korzystając z tej witryny akceptujesz politykę prywatności więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close