nikeBiografie znanych osobistości nie raz mogą onieśmielać, budzić zdumienie, zaskoczenie. Konstruowane są w różny sposób, ale rozpoczynając lekturę, zawsze od razu wyczuwa się, że właśnie czytamy czyjąś biografię. „Sztuka zwycięstwa. Wspomnienia twórcy Nike” Phila Knighta taka nie jest. W zasadzie, gdyby nie to, że jest powiedziane, że chodzi o NIKE, można by pomyśleć, że mamy do czynienia z powieścią.

Już od pierwszych stron miałam wrażenie, że czytam powieść obyczajową, pełną mniej lub bardziej realnych marzeń, wzlotów i upadków, piętrzących się życiowych problemów. Narratorem jest Phil. Kiedy go poznajemy ukazuje nam się przeciętny młody mężczyzna, stojący u wrót dorosłości, z głową pełną ideałów i wiary, z dylematami i życiowymi decyzjami, jakie podejmują młodzi ludzie. Wszystko jest przedstawione w sposób rzeczywisty. Im dłużej czytałam książkę, tym bardziej miałam wrażenie, że Phil jest bohaterem powieści o spełnianiu marzeń.

Młodzieńcza wiara w marzenia

NIKE… tę firmę znają chyba wszyscy na całym świecie. Ile wiecie o tym, kto ją utworzył? Czy wiedzieliście o tym, że założyciel przez wiele lat miał długi i zaciągał wielkie kredyty bankowe, żeby móc inwestować w firmę? Pomimo braku imponujących wyników, Phil do zawsze trenował biegi. Od kiedy na przedsiębiorczości przedstawił projekt dotyczący obuwia dla biegaczy, pomysł cały czas do niego wracał. Wyniki biegów nie były dla niego satysfakcjonujące, ale czuł, że jeśli nie zwiąże swego życia z bieganiem, nie będzie szczęśliwy. Skoro nie może być sportowcem, może ułatwić sportowcom życie. A co jest dla biegacza ważniejszego, niż odpowiednio zaprojektowane buty? W końcu zdobył się na odwagę, by odbyć podróż dookoła świata i spróbować rozmowy z japońskim producentem. Wyprawa była nie lada wyczynem, turystyka w latach 60. nie była szczególnie popularna. Wkrótce powstała mikrofirma, Blue Ribbon, jednoosobowa działalność prowadzona… w pokoju Phila.

„Sporą część mego dorosłego życia spędziłem jako dłużnik. Już jako młody przedsiębiorca poznałem gorzki smak tego uczucia: wiem, jak to jest budzić się i układać do snu ze świadomością, że jestem wielu ludziom winien znacznie więcej pieniędzy, niż jestem w stanie spłacić.”

Do celu

Małymi kroczkami do Phila dołączali kolejni wielbiciele biegów. Firma zwiększała obroty i ilość sprowadzanego z Japonii towaru. Mimo to, założyciel przez cały czas zmuszony był pracować na etacie i dopiero po latach działalności mógł zacząć wypłacać sobie wypłatę.  Droga do spełnienia marzeń była długa, z wieloma zakrętami i przeszkodami. Wiele razy istniało niebezpieczeństwo upadku. Dzień na etacie, wieczory w firmie, bezsenne noce i brak miejsca na życie towarzyskie. Phil Knight jest jedną z tych osób, która od początku do końca musiały spełniać marzenia. Dla rozwoju swojego biznesu poświęcił bardzo dużo, ale osiągnął coś, co kilkadziesiąt lat temu pewnie nawet mu się nie śniło.

„Świat z trudem łapał oddech, przytłoczony ciężarem wojen, bólu, powszechnego pesymizmu. Codzienna walka o przetrwanie – często niesprawiedliwa – odbierała ludziom siły. Może więc, dumałem, jedyną odpowiedzią jest podążanie za wielkim, niemal niedorzecznym marzeniem. Niech będzie zabawne, niech będzie stworzone dla mnie, a będę je ścigał z zaangażowaniem i niezłomnością prawdziwego sportowca. Bo przecież, czy się to komuś podoba czyt nie, życie jest grą. Ktokolwiek zaprzeczy tej prawdzie, odmówi udziału w zabawie, prędzej czy później zostanie gdzieś na bocznym torze – a tego nie chciałem. Nie chciałem tego bardziej niż czegokolwiek innego.”

Niezwykła książka o (nie)zwykłym człowieku

Bohater „Sztuki zwycięstwa” nie jest w żaden sposób idealizowany. Bez skrępowania mówi o swoich lękach, zaletach i wadach. Opisuje rzeczy takimi jakimi są, bez krępacji opowiada o swoich przeżyciach, wątpliwościach i sukcesach. Z kart książki wyłania się prosty człowiek, idealista kochający sport. Zaczynał bardzo skromnie, ale samozaparcie i wielka motywacja doprowadziły go na szczyt. Phil od początku dążył do realizacji swoich marzeń i celów, a Ty czego pragniesz w życiu? Odważysz się o to zawalczyć?


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy

logorebis