„Ted Bundy. Rozmowy z mordercą” to kolejna po „Ostatnim żywym świadku” pozycja dziennikarskiego duetu, który na podstawie rozmów z osadzonym i skazanym seryjnym zabójcą obnażył prawdziwy wizerunek psychopatycznego oraz kultowego zwyrodnialca.

 

Oko w oko z psychopatą

„Rozmowy z mordercą” są niczym innym, jak pełnym oddaniem głosu mordercy u progu nieuniknionej i zasądzonej śmierci. Różne style prowadzonych dialogów – bowiem autorzy poniekąd grali utarte role złego i dobrego policjanta – przedstawiają zmienny charakter Teda, jego skłonność do manipulowania, przekłamywania realiów, ale też ukazują, w jak bardzo wypaczonej, zdeformowanej rzeczywistości żył Ted tworząc na własne potrzeby iluzje, których zawzięcie bronił, w które z całym przekonaniem wierzył.

Tym, co zostało powiedziane wprost w niniejszej lekturze, jest wystosowanie jednoznacznej diagnozy psychiatrycznej – morderca cierpiał na chorobę afektywną dwubiegunową. Nie tłumaczy ona psychopatii, lecz skrajne emocje oraz stany depresyjne, które z kolei stanowiły bazę bestialskich zachowań i czynów.

Znamienne i elektryzujące – w „Ostatnim żywym świadku” wyraźnie widoczne – w bieżącej książce wręcz rażące jest to, iż psychopata wypowiadał się na temat popełnionych zbrodni niejako abstrahując, przedstawiając sytuacje z punktu widzenia eksperta opowiadającego działania innego degenerata (do popełnionych kilkudziesięciu morderstw nie przyznawał się). Choć wstępnie zadeklarował wyrażenie prawdy o wstrząsającej i niezwykle głośnej śmierci studentek z akademika Chi Omega, również z tego zamysłu ostatecznie wycofał się, pozostawiając po sobie sporo niedomówień.

Czytelnicy zainteresowani publikacjami poświęconymi Bundy’emu powinni w pierwszej kolejności sięgnąć po „Ostatniego żywego świadka” – książka szerzej kreśli obiektywną rzeczywistość, w której żył, przedstawia ofiary i osadza mordercę w historii rodzinnej (nie tylko tej opowiadanej z wąskiej perspektywy samego zainteresowanego), w której – u zarania – należałoby dopatrywać się patologii, która przyczyniła się do ukształtowania takiej, nie innej osobowości.

Świadomy swojej inności i niezwykle szczery Bundy podczas ostatniej rozmowy z Aynesworthem wyznał:

 

 „Rzeczy, które można zrobić, aby ludzie nie zabijali na masową skalę, muszą zostać poprawione przez społeczeństwo na masową skalę. Nie chodzi o to, że jednostka w ogóle nie jest odpowiedzialna za tego typu zachowanie, ale wątpię, żebyś mógł pokazać taką książkę kształtującemu się masowemu mordercy – jeśli jakiegoś być znalazł – i że jakoś by go zmieniła. [On nie jest podatny] na racjonalną analizę swojego problemu.

  HA: I tu leży sedno, prawda?

  TB: Jednak gdyby społeczeństwo było w stanie ograniczyć lub jakoś wyeliminować środowiskowe bodźce prowokujące lub inaczej kreujące taki rodzaj jednostek, albo obyczaje przyczyniające się do ich zachować, to wykonałoby bardzo ważny krok na drodze do wyeliminowania takich zachowań”.

 

Kulturantki objęły pozycję „Ted Bundy. Rozmowy z mordercą” patronatem medialnym, co oznacza konkurs, w którym już niebawem wygrać będziecie mogli niniejszą pozycję.

 

*powyższy cytat pochodzi z recenzowanej książki


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy Wydawnictwu Bez Fikcji