boznańska

boznańska non finitoW październiku Angelika Kuźniak oddała w ręce czytelników kolejną bogatą biografię – „Boznańska. Non finito”. Opowiada ona o niepokornej, z pewnością wymykającej się konwenansom modernistycznej artystce, Oldze Boznańskiej (1865 – 1940).

Jaką osobą była portrecistka wydobywająca za pomocą pędzli prawdę, zamiast błahego piękna? Odpowiedź, choć powinna zawierać całą złożoność cech artystki, nasuwa nadrzędne skojarzenie: niezaszufladkowaną.

„Boznańska. Non finito” to historia malarki niezwiązanej z konkretnymi nurtami artystycznymi  czy koteriami, predestynowanej do sztuki. Kobiety obracającej się nieustannie wśród znamienitych osobistości, jak i zwykłych ludzi. Pozostającej w pewnym dystansie, za niewidzialną granicą nieprzekraczalną dla kogokolwiek, w związku z tym w specyficzny sposób samotnej. Bohaterki żyjącej na przestrzeni najważniejszych wydarzeń historycznych: zaborów, odzyskania niepodległości Polski, I i II wojny światowej, bezsprzecznie jednak zupełnie nierozumiejącej polityki.

Malarka par excellence

„Boznańska nie maluje oczu, tylko spojrzenie, nie maluje ust, ale uśmiech lub łkanie, jakie je wykrzywia, skurcz okrucieństwa lub wyraz twarzy naiwnej i szczerej […]. Panna de Boznańska jest sędzią śledczym nadzwyczaj przenikliwym”.

U panien Boznańskich: Olgi, jak i jej młodszej siostry, Izy, już w najmłodszych latach kiełkował talent. Dzięki matce zdolności trafiły na podatny grunt. Obie odebrały wykształcenie artystyczne. Olga kształcona była na polu malarskim, zaś Iza muzycznym. Wrażliwość twórcza naznaczyła życie obu, niewątpliwie kreśląc przyszłość nierozerwalnie związaną ze sztuką. Olga oddała się jej w pełni, niezwykle naturalnie rezygnując z „życia bieżącego”. Aż do śmierci pozostawała specyficznie, na swój ekstrawagancki sposób bliżej zalęgłych w swej francuskiej pracowni – domu myszy, aniżeli ludzi. Nigdy nie nauczyła się dbać o dobra materialne oraz własny wygląd. Zawsze nade wszystko troszczyła się o innych. Istotniejszy był dobrobyt stale pożyczających od niej (najczęściej bezzwrotnie) pieniędzy osób znanych, ale i przypadkowych. Na zawsze pozostała poza emocjami pychy, wyższości czy samolubności.

Świetnie osobowość Boznańskiej podsumował bliski jej sercu przyjaciel:

„Czy lubi Pani bajki o wróżkach? […] – Zygmunt Pusłowski pyta Olgę dwa miesiące wcześniej, pod koniec maja 1912 roku.  – Wymyśliłem jedną, którą Pani opowiem.
Wróżki owe, zawezwane w dniu narodzin pewnej dziewczynki, powiedziały: 
»Będziesz dobrym psychologiem, dobrą i wielką artystką, i będziesz rasową kobietą«. Jak w każdej bajce, oprócz wróżki dobrej musi być i zła. Złą wróżka, o której zapomniano, przybyła również i rzekła: »Będziesz nieśmiała, nieśmiała jedynie wobec kobiet ci podobnych, będziesz zdolna uchwycić na portrecie wyłącznie ich wygląd zewnętrzny, nie zaś duszę. Pozostawiam ci dar przenikania dusz kobiet zupełnie różnych od ciebie, jeśli zaś chodzi o te pierwsze, nawet sama siebie zrozumieć nie potrafisz i malując własny portret, będziesz siebie przedstawiała niby jakąś mieszczkę«.
Co sądzi Pani o tej historyjce? […] Powtarzam Pani, niech Pani przezwycięży nieśmiałość, a otworzą się przed Nią nowe możliwości”

Kobieta samotna

Opowieść Kuźniak przedstawia wizerunek portrecistki, która do śmierci pozostała wierna sobie i swojemu wyjątkowemu, zgrzebnemu życiu. Historia bohaterki doskonale pokazuje, jak dziecięce traumy, nadzieje i talenty (nieobce również siostrze) w skomplikowany sposób wypaczają oraz determinują przyszłość.

Reasumując, „Boznańska. Non finito” to jednocześnie bogaty ilustracyjnie album oraz zapis wielkiej postaci tytułowej naszpikowany relacjami świadków. To także rejestr ważnych nazwisk związanych ze sztuką, nauką i polityką. Obraz bohemy francuskiej, przemian społecznych i politycznych, a nawet seansów spirytystycznych. Absolutnie nie trzeba podchodzić do lektury z uprzednią znajomością dzieł Boznańskiej. Zapewniam, że wystarczy zainteresowanie barwną, choć trudną epoką, by znaleźć się bliżej realiów reprezentowanych przez artystycznych notabli europejskich.

*Powyższe cytaty pochodzą z niniejszej lektury


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu

wydawnictwo literackie logo