Rozmowy z seryjnymi morderczyniami -Christopher Berry-Dee

rozmowy z seryjnymi morderczyniami

rozmowy z seryjnymi morderczyniamiRozmowy z seryjnymi morderczyniami Christophera Berry-Dee to kolejne studium poświęcone  umysłom oraz sposobom działania niebezpiecznych jednostek. O ile istnieją statystyki mówiące o  żyjących na wolności morderców płci męskich, o tyle wciąż trudno o szacunkowe liczby grasujących bestii będących kobietami.

Jakimi morderczyniami są kobiety? Którymi z motywów kierują się i z jakich najczęściej metod bądź narzędzi zbrodni korzystają? Zadając te pytania, na które odpowiedzi udziela osławiony i wybitny w swoim fachu kryminolog, zdaję sobie sprawę z ich pewnej kuriozalności. Uruchamia się dychotomia. Z jednej strony czytając wstrząsające, makabryczne treści zastanawiałam się nad zasadnością ich publikowania. Podkreślam: książka nie stanowi, bądź nie powinna stanowić smakowitego – o zgrozo! – kąsku dla rządnych dreszczu i aberracji czytelników. Z drugiej strony wynaturzeni oprawcy istnieją, czego świadomość powinniśmy mieć, zaś umniejszanie znaczenia bądź milczenie na temat zbrodni jest w mojej ocenie moralnie naganne. Nieprzystające.

Profil morderczyni

„Seryjny zabójca (mężczyzna lub kobieta) to osoba, która popełniła co najmniej trzy morderstwa w dłuższych odstępach czasu. Sprawca masakry zabija wielu ludzi w tej samej chwili, na przykład strzela do ofiar z broni palnej, ponieważ czuje do nich żal albo po prostu ma zły dzień. Kolejny typ wielokrotnego mordercy to człowiek, który wciąż krąży po okolicy i zabija przypadkowe osoby; może to trwać minuty, a nawet godziny, nim policja go aresztuje albo zastrzeli.”

Christopher Berry-Dee przypomina sylwetki między innymi Susanne „Sue” Margaret Basso, czy Alice Mary Crimmins. Przywołuje lesbijski morderczy duet Catherine May Wood oraz Gwendolyn Gail. Poświęca uwagę zafascynowanej krwią Joannie Dennehy, której ofiarą padł między innymi układający życie w Wielkiej Brytanii Łukasz Słaboszewski.  Postaci, którym uwagę poświęcił Berry-Dee jest jednak znacznie więcej.

Czy istnieje wspólny dla „królowych zbrodni” mianownik? Tym, co zauważa sam autor, jest praktycznie nieobecność motywu seksualnego. Nie na jego tle dokonane zostały morderstwa. Natomiast czytelnik sam szybko jest w stanie zauważyć patologiczne, pełne przemocy fizycznej, psychicznej bądź seksualnej najbliższe środowisko. Dramatyczne otoczenie, w którym dorastały późniejsze oprawczynie. Ale też, subtelnie ujmując, szemrane towarzystwo, w które kobiety wkraczały w młodości.

Lepiej zapobiegać…

„Mogę przysiąc z ręką na sercu, że w całej swojej karierze zawodowej nie spotkałem seryjnego mordercy, sprawcy masakry ani nawet osoby winnej jednego zabójstwa, którzy czuliby strach przed skazaniem na karę śmierci albo na dożywotnie więzienie. Wszystko to sprawia, że prewencyjna funkcja kary to tylko pobożne życzenie pozbawione związku z rzeczywistością. Ani jedna z seryjnych morderczyń opisanych w niniejszej książce nie przejmowała się konsekwencjami swoich czynów. Postępowały tak samo jak mężczyźni – mężczyźni i kobiety są tak samo śmiercionośni, gdy dopuszczają się odrażających przestępstw.”

Co powinniśmy wynieść z tej mało przyjemnej lektury? Sądzę, że większą uważność wobec otaczających nas ludzi. Nie rzecz w paranoicznej nieufności i podejrzliwości, a, zwyczajnie, w ostrożności. Ponadto ogrmine ważna jest świadomość. Bowiem nie każdy jest tym, za kogo się podaje…


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy Wydawnictwu:

Logo wydawnictwa Czarna Owca

 
 

Komentarze

komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook IconTwitter IconŚledź nas n Instagramie!Śledź nas n Instagramie!

Korzystając z tej witryny akceptujesz politykę prywatności więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close