Przewrotne kolejne losu, podążanie za marzeniami i walka o swoją przyszłość. Tak w największym skrócie można opisać życie Niny, młodej malarki, bohaterki powieści Agaty Kołakowskiej zatytułowanej „Płótno”. Jeżeli poszukujecie wzruszającej, optymistycznej książki przywracającej wiarę w ludzi – nie można trafić lepiej!

Nina jest absolwentką Akademii Sztuk Pięknych, która marzy o karierze malarki. Zanim jednak jej twórczość będzie rozchwytywana, pracuje w biurze nieruchomości. Mieszka z Michałem, młodym dziennikarzem, który wkrótce się dziewczynie oświadcza. Jej obrazy zostają kupione na aukcji. Jest szczęśliwa. Wszystko się układa. Po wielu latach i w oczach ojca widzi upragnioną dumę. Teraz może być tylko lepiej!

Całe życie Niny zmienia się w jednej chwili… W wypadku samochodowym poważnie zostaje uszkodzona prawa ręka. Nie będzie malować… Już nigdy nie chwyci do ręki swoich ukochanych pędzli, a to jedynie początek nieszczęść i… szansy na drugie życie. Czasem człowiek musi upaść na samo dno, by móc podnieść się z wdziękiem i postrzegać świat z nowej perspektywy. Nina poznaje wielu wspaniałych, empatycznych ludzi, zupełnie inaczej spogląda na swoje najbliższe otoczenie, rodzinę i znajomych. Za sprawą rehabilitanta trafia do stowarzyszenia, gdzie artystami są osoby niepełnosprawne malujące ustami i stopami. Ich prace są wyjątkowe, pokazują niezwykły talent, a Nina dostaje od życia kolejną lekcję.

„Nigdy”. Tego słowa nie ma w ich słowniku. Myślę, że znalazłaś się tu właśnie dlatego, aby się go oduczyć. Zobaczysz tu dostatecznie dużo dowodów na jego marną karierę.

Abyście całą fabułę mogli przeżywać równie mocno jak ja, reszty szczegółów nie zdradzę, a jedynie zaproszę do lektury książki.

„Płótno” to piękna, przepełniona uczuciami, wzruszająca opowieść o niesamowitej pasji, chęci życia i realizacji marzeń. Jest pełna chwytających za serce momentów, które niemal wyciskały łzy z moich oczu. Prawdziwa przyjaźń potrafi wydobyć z najczarniejszej otchłani, uporać się z każdą przeszkodą. Tej przyjaźni połączonej z ciepłem i dobrem przewija się sporo, od pierwszej do ostatniej strony. Jak to się dzieje, że ktoś kto traci wszystko potrafi się pozbierać i stawić czoło każdemu kolejnemu dniu z uśmiechem na ustach? Co trzeba przejść, by poczuć, że trzeba chwytać każdy dzień pełnymi garściami?

Z całego serca zachęcam do przeczytania tej powieści, która potrafi skłonić do refleksji, podnieść na duchu, a jej język jest przystępny. To ten typ literatury z podwójnym dnem, gdzie poza fabułą znaleźć można coś jeszcze. Jest zdecydowanie jedna z najlepszych książek, jakie w ostatnim czasie miałam okazję przeczytać. Nie jest ona przeidealizowana, opowiada o ludzkich troskach i problemach, o różnych ich wymiarach. Porusza często pomijane w literaturze tematy, które po zagłębieniu się w nie, potrafią zmienić sposób postrzegania świata. To doskonały obraz tego, jak pod czarującym uśmiechem mogą kryć się tajemnice i ból. Czasem osoby promieniejące najjaśniej przeszły najwięcej, by w końcu cieszyć się życiem.

Grafika pochodzi ze strony Empik