„Opowiadania drewnianego stołu”

opowPrzedmiotem mojej dzisiejszej recenzji jest książka kucharska autorstwa fotografa, stylistki jedzenia i piekarza – Moniki Waleckiej. Biorąc pod uwagę to, że ostatnio zagłębiałam się w tytuł „Fotografia kulinarna”, do książki profesjonalnego fotografa podeszłam dość ambicjonalnie. Zależało mi nie tylko na tym, aby wypróbować przepisy, ale spróbować wdrożyć wskazówki dotyczące ekspozycji potraw.

„Opowiadania drewnianego stołu” to książka, która jest podzielona na kilka rozdziałów. Rozpoczyna się oczywiście wstępem, następnie są części poświęcone temu, jaki sprzęt jest niezbędny w kuchni, czego nie może zabraknąć w lodówce, szafkach i spiżarce. Później przechodzimy do praktyki, czyli do rozdziałów ze 125 przepisami: „Na śniadanie”, „Na obiad”, „Na słodko”. Na podstawie tego, co czytamy na pierwszych stronach, można zaopatrzyć swoją kuchnię w taki sposób, że nawet wtedy, kiedy lodówka wydaje się pusta, można coś wyczarować.

Jedzenie jest wydarzeniem

Jak pisze Monika Walecka we wstępie:

„Jem prosto, ale wykwintnie. Naprawdę nie trzeba wiele, aby posiłek podnieść do rangi wydarzenia.”

Po przestudiowaniu i gotowaniu z przepisów zawartych w książce nie mogę się z tym nie zgodzić. Wiele z nich jest bardzo prostych, z niewielkiej ilości produktów, a mimo to wyglądają i smakują dobrze. Z całą pewnością stanowią urozmaicenie w tradycyjnym i codziennym menu. Nie mam wątpliwości, że dla autorki gotowanie jest wyśmienitą zabawą. Łączy wiele artykułów, których wcześniej ze sobą nie łączyłam. Pojawia się dużo zestawień i wariacji, które już wizualnie mogą sprawić, że gotowanie i jedzenie jest wydarzeniem. Najlepsza jednak jest ta prostota wykonania, a co za tym idzie, przepisy będą mogły być wykorzystane również przez początkujących kucharzy.

To, co stanowiło dla mnie duże wyzwanie, to zdjęcia. Jak to zrobić, żeby pokazać piękno potrawy? Jak wspomniałam, autorka jest fotografem, przez co uwiecznienie przygotowanych na podstawie jej wskazówek dań, było dla mnie dodatkowym wyzwaniem. Po pierwsze dlatego, że wiedziałam, że próbuję zbliżyć swoje zdjęcia do profesjonalisty. Po drugie dlatego, że przepisów nie przyrządził zawodowy, wykształcony kucharz, a osoba, która samodzielnie eksperymentuje i odkrywa kuchnię. Gdyby przepisy, które brzmią tak łatwo mi nie wychodziły, chyba czułabym się nieco zawiedziona. Na szczęście tego problemu nie miałam, a efekty moich zmagań możecie znaleźć poniżej.

opowiadania1

opowiadania2

opowiadania3

Z miłości do gotowania…

Autorka nie jest osobą, która od zawsze kochała gotować, jej pasja pojawiła się z czasem. Ale każdy jeden przepis jest przepełniony miłością do kuchni, co pokazuje, że gotować może każdy! Myślę, że właśnie dzięki temu, że Monika Walecka jest otwarta na kulinarne eksperymenty i nowe smaki, to, co nam proponuje jest świeże i niepowtarzalne. Właściwie przeglądając książkę od razu zauważyłam, że większość nazw i kombinacji jest dla mnie nowa, a nawet te, które gdzieś mogłyby być zbliżone do tego, co wcześniej gotowałam, są uzupełnione innymi składnikami. Wydaje mi się, że właśnie ta miłość do kuchni i nowe odsłony potraw są tym, co najbardziej przyciąga do „Opowieści drewnianego stołu”.


Za książkę do recenzji dziękujemy

logo_sensus

logo-septem

Komentarze

komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook IconTwitter IconŚledź nas n Instagramie!Śledź nas n Instagramie!

Korzystając z tej witryny akceptujesz politykę prywatności więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close