Chociaż rozpoczął się kolejny rok, nie każdy ma swój kalendarz. Na szczęście ten, który chcę pokazać, może mieć swój początek w dowolnym momencie… Dlaczego? Bo jest totalnie inny niż wszystkie. Będziecie w nim zapisywać nie termin spotkania, czy zadania do wykonania, ale… wspomnienia. Oto jak prezentuje się „Niecodziennik” Magdaleny Kordel.

Magdalena Kordel jest znana ze swoich powieści, jakie pokochały tysiące Polek. Jednak, kiedy dostałam „Niecodziennik”, poczułam się zaskoczona. W pierwszej chwili mnie to zastanowiło. Dlaczego pisarka zrobiła kalendarz, skoro jest ich w sklepach tak dużo? Wraz z każdą kolejną stroną, byłam bardziej zaintrygowana.

Kalendarz czy pamiętnik?

Pierwsze, co zauważyłam to to, że „Niecodziennikowi” bardzo daleko do przeciętnego kalendarza. Nie ma w nim konkretnego roku. Owszem są ważne daty, ale nie ma podanego dnia. Poza tym nie ma ich zbyt wiele. Za to jest bardzo dużo… przestrzeni, miejsca na osobiste zapiski. Długo myślałam, jak można opisać ten tytuł i doszłam do wniosku, że najbliżej jest mu do pamiętnika dobrych wspomnień.

„Przestań udawać. Przestań się miotać i starać się nieść nieszczęścia całego świata na własnych barkach. Garbu się od tego dorobisz i niczego więcej. A garbata dusza to też nic przyjemnego”.

Dla siebie i na prezent

Jeśli chcecie podarować komuś wyjątkowy i osobisty prezent, myślę, że „Niecodziennik” będzie odpowiedni. Eleganckie wydanie i twarda okładka zachęcają do otwarcia i zapoznania się z tym, co jest w środku. Jest utrzymany w optymistycznej różowej tonacji i jest źródłem inspiracji w zasadzie na każdy dzień. Wnętrze obfituje w różnego rodzaju złote myśli, które motywują do działania, do zmagania się z trudnościami i wreszcie doceniania różnych małych drobnostek, wobec których czasem pozostajemy obojętni. Tak trudno czasem dostrzec te drobinki szczęścia, zmobilizować się do czegoś. Wydaje mi się, że „Niecodziennik” będzie tutaj sporym ułatwieniem. To jeden z najbardziej kreatywnych książkowych pomysłów, z jakimi spotkałam się w ostatnich miesiącach i za to ukłon w kierunku Magdaleny Kordel.

„Słyszałaś o czymś takim jak samospełniająca się przepowiednia? To jest tak jak z bóstwami. Wszechwładne są te, które ożywia wiara. Zapomniane, tracą swoją moc”.


Za książkę do recenzji dziękujemy: