coverbigKsiążka, którą dzisiaj chcę Wam przybliżyć bez dwóch zdań mnie zauroczyła, jednak rzadko zdarza się, bym nie potrafiła w jednym zdaniu sprecyzować tego, co ujęło mnie najbardziej podczas czytania. Może przez porę roku, w jakiej zabrałam się za jej lekturę? Być może dlatego, że toczy się w malowniczym miejscu? A może to różnorodność bohaterów i ich codziennych problemów? W każdym razie nie dziwi mnie to, że „Lato na Majorce” Emmy Straub znalazło się na liście amerykańskich bestsellerów.

Wymarzone wakacje, jeden rodzinny wyjazd, dwa tygodnie w gronie rodziny. Brzmi świetnie, ale czy na pewno tak jest? Ile może zmienić tak krótki okres czasu? Wyjazd na Majorkę ma być nagrodą dla całej rodziny Postów i sposobem świętowania kilku ważnych wydarzeń: rocznicy ślubu Franny i Jima Postów, zakończenia szkoły średniej przez ich osiemnastoletnią córkę – Sylvię. Na Majorkę przylatuje także starszy brat Sylvii – Bobby, wraz z ze swoją kilkanaście lat starszą dziewczyną, Carmen, której od lat nikt w rodzinie nie akceptuje. Do wynajętego przez Franny domku przyjeżdża również jej przyjaciel Charlie, ze swoim mężem Lawrencem. Każdy z siedmiorga bohaterów znajduje się w ważnym punkcie swojego życia, każdy z nich musi przekroczyć pewną granicę i pójść krok dalej.

Niewiele wcześniej dla rodziny rozpoczął się trudny okres, panują w niej niezwykle trudne relacje, a małżeństwo Franny i Jima zostało wystawione na ciężką próbę. Jim stracił pracę w wyniku romansu z jedną ze stażystek, niewiele starszą od jego córki. Sylvia marzy tylko o tym, by wyrwać się z rodzinnej miejscowości i być jak najdalej od rodziców. Dziewczyna nie może doczekać się rozpoczęcia studiów i… utraty dziewictwa, które stanowi dla niej jeden z punktów do realizacji podczas wakacji. Swoje sekrety ma też Bobby, który próbuje powiedzieć o nich rodzicom. Z kolei Charles i Lawrance usilnie starają się o adopcję dziecka, przez co z niecierpliwością czekają na każdą wiadomość z agencji adopcyjnej. Autorka bardzo zręcznie opisuje problemy, jakie ma każda z poszczególnych osób i nakreśla tok myślenia.

Język powieści jest łatwy w odbiorze, nie brakuje w niej humoru, złości, zdrady i…tajemnic. Za fasadą uprzejmości, wyśmienitych regionalnych potraw, pływania w basenie i wspólnych pobytów na plaży, widać grę pozorów i sarkazm. Ta gra pozorów towarzyszy bohaterom każdego dnia, aż poziom napięcia osiąga punkt kulminacyjny i… no właśnie, jak wiele zmienia w relacjach międzyludzkich podczas kilku wspólnie spędzonych dni? Przekonajcie się sami.

Autorka przedstawiła szeroki wachlarz osobowości, a żadna z nakreślonych postaci nie jest czarna lub biała. Widać natomiast co rusz inne odcienie szarości. Sądzę, brak idealizowania i kreowania niewiarygodnych charakterów wpływa na to, że książkę pochłania się jednym tchem, a każdego pojawiającego się w niej bohatera można w pewnym większym lub mniejszym stopniu polubić. Każda z poszczególnych osób jest tak szczegółowo przedstawiona, że bez problemu można spojrzeć na różne zdarzenia z różnej perspektywy.

„Lato na Majorce” jest książką napisaną w sposób nowoczesny i uniwersalny. To przykład doskonałej powieści obyczajowej. Niezależnie od temperamentu i miejsca zamieszkania czytelnika, każdy może znaleźć w niej cząstkę czegoś znajomego. Pomimo tego, że akcja rozgrywa się na Majorce, polecam tą lekturę w każdym miejscu, o każdej porze roku. Choć nie ukrywam, szczegółowe opisy, w połączeniu ze słońcem i temperaturą za oknem bardzo rozbudziły moją wyobraźnię sprawiając, że zanim spostrzegłam, książka zaczęła dobiegać ku końcowi. Ciekawe jest to, że jest ona w iście wakacyjnym klimacie, a jednocześnie pokazuje obserwacje psychologiczne, poruszając tym samym sprawy bardzo istotne. Jak powiedziałam na wstępie, nie potrafię wymienić głównej cechy, za którą pokochałam tą książkę. Całość natomiast stanowi znakomity obraz kunsztu pisarskiego prezentowanego przez autorkę, który sprawia, że nie sposób oderwać się od lektury choć na moment, aż do ostatniej strony.


Za egzemplarz recenzencki dziękujemy wydawnictwu Rebis:

Dom Wydawniczy Rebis