Front okładka_złodziejka marzeń_500 dp_i (1)

Na łamach naszej strony kilkukrotnie dzieliłyśmy się z Wami wiadomością o tym, że nasz portal ma przyjemność objąć patronatem najnowsze wydanie książki Anny Sakowicz „Złodziejka marzeń”, a także jej drugi tom – „To się da!” W najbliższych tygodniach nie jeden raz  będziecie mieli okazję powalczyć w kilku konkursach o te właśnie książki. Zanim to jednak nastąpi, chcemy o nich opowiedzieć i przybliżyć ich fabułę.

W pierwszej kolejności tom pierwszy – „Złodziejka marzeń”. Główna bohaterka to czterdziestoletnia nauczycielka języka polskiego, Joanna. Samotnie wychowuje nastoletnią córkę, Lusię. Ma wszystkie symptomy przemęczenia i wypalenia zawodowego, aż w końcu udaje się do psychiatry z prośbą o skierowanie na urlop. Zgoda na dłuższy wypoczynek od szkoły to jedynie początek, preludium do wielkich zawirowań w statecznym i nieco nudnawym życiu Joanny. Matka nauczycielki namawia ją by ta spędziła ten czas we wsi w okolicach Gdańska i zajęła się bardzo chorą ciocią, której nie widziała od dziecka. Apodyktyczna matka już zdążyła wszystko zaplanować, łącznie z wynajmem na rok mieszkania Joanny… Kiedy zrezygnowana kobieta dojeżdża z Lusią na miejsce okazuje się, że ciocia wcale nie jest chora… Okazuje się, że ciocia Zosia to energiczna staruszka o poczuciu humoru, który nie raz wywołuje uśmiech. O co w takim razie w tym wszystkim chodzi? Gdzie jest haczyk? I dlaczego zdaje się niektórzy mają przed Joanną tajemnice? Zmęczona nauczycielka liczy na odpoczynek, lekturę zaległych książek, i na to, że zmobilizuje się do napisania książki, tymczasem świeże wiejskie powietrze, zieleń i nowe znajomości sprawiają, że wszystko odwraca się o 360 stopni. No i pozostaje do rozwiązania tajemnica, dlaczego Joanna miała przyjechać?

„Dobra, pomyślałam. Może ona nie wie, że ma tego Alzheimera. Dowiem się, o co tu chodzi. Operacja na oczy nie jest przecież końcem świata. Teraz na pewno nie mogła dźwigać. To zrozumiałe, że nie powinna się wysilać. Ale w takim przypadku wystarczyłoby, żebyśmy pobyły z Lusią kilka tygodni, może przez wakacje, ale nie musiałybyśmy spędzać u cioci całego roku. Nieźle mnie ta moja mamuśka urządziła. Mieszkanie wynajęte, podpisana umowa, nie ma gdzie wrócić. Ja ją normalnie uduszę, jak ją tylko dorwę.”

„Złodziejka marzeń” to pełna zabawnych sytuacji powieść o… zwyczajnym życiu. Życiu, które jest pełne wzlotów i upadków. Jest wiele śmiesznych momentów, ale nie brakuje też takich, które są bolesne, pełne współczucia i bezradności. Zwłaszcza, że Joanna zostaje jedną z wolontariuszek w hospicjum dla dzieci. Cała powieść jest utrzymana w ciepłym klimacie i stanowi przyjemną lekturę na zimne wieczory.

Ponieważ lubię otoczenie przyrody, właśnie na to zwróciłam uwagę. Na małe miasteczko, charakterystyczną gwarę, spokojne życie, które jest przez autorkę bardzo dokładnie opisywane, jego uroki i wady. Zresztą główna bohaterka, która przyjechała z miasta także zdaje się być tym zauroczona. Określenie „złodziejka marzeń” pojawia się w książce co najmniej kilkukrotnie. Aby się dowiedzieć, co oznacza, koniecznie przeczytajcie powieść.

Mi książka spodobała się bardzo i śmiem twierdzić, że Wam również przypadnie do gustu. A może już jesteście po jej lekturze? Jeżeli jednak nie, to śledźcie uważnie naszą stronę, już wkrótce będzie można ją wygrać!


Do lektury i udziału w konkursach zapraszamy razem z Wydawnictwem Szara Godzina

logoszara