W ciągu kilku lat z nikomu nieznanego początkującego pisarza stał się najpopularniejszym żyjącym polskim twórcą literatury popularnej. Remigiusz Mróz to prawdziwy fenomen, który potrafi wydawać kolejne książki co dwa miesiące, a każda z nich staje się bestsellerem. Jaka tajemnica kryje się za młodym pisarzem, którego powieści czytają już chyba wszyscy?

W ciągu kilku lat z nikomu nieznanego początkującego pisarza stał się najpopularniejszym żyjącym polskim twórcą literatury popularnej. Remigiusz Mróz to prawdziwy fenomen, który potrafi wydawać kolejne książki co dwa miesiące, a każda z nich staje się bestsellerem. Jaka tajemnica kryje się za młodym pisarzem, którego powieści czytają już chyba wszyscy?

Niepozorne początki

Historia sukcesu 31-latka z Opola jest naprawdę niezwykła. Przez wiele lat nie wyróżniał się specjalnie na tle rówieśników. W rodzinnym mieście ukończył szkołę średnią, a następnie przeniósł się do Warszawy na studia. Przez kolejnych kilka lat kontynuował naukę, by w 2015 roku w Akademii Leona Koźmińskiego uzyskać tytuł doktora nauk prawnych (jego praca doktorska nosiła tytuł „Cyfryzacja sfery władztwa publicznego”). Ukończywszy studia z wyróżnieniem, Mróz miał przed sobą obiecującą perspektywę pracy naukowej – rozważał bowiem dość poważnie pozostanie na uczelni w roli wykładowcy. Plan ten nie został jednak zrealizowany – a zdecydował o tym sukces, jaki osiągnął w innej sferze – tej literackiej.

Mróz pisał już od jakiegoś czasu, ale z początku wszystkie szkice trafiały wyłącznie do szuflady. W końcu, za namową przyjaciół, postanowił zaryzykować i wysłał jeden z nich do wydawcy. Jego debiutancka powieść sensacyjna, „Wieża milczenia”, osadzona w amerykańskich realiach i wydana już w 2013 roku, spotkała się z pozytywnym przyjęciem niewielkiej wówczas grupy czytelników i mimo pewnych niedociągnięć, dawała nadzieję na to, że z każdą kolejną książką młody twórca będzie sobie radził coraz lepiej. Pierwszym dowodem na to była wyśmienita trylogia wojenna „Parabellum”, a także kolejne książki, które zaczęły strumieniami wylewać się spod palców pisarza. W 2015 roku na rynku pojawiły się „Kasacja” i „Ekspozycja”, czyli pierwsze tomy dwóch najważniejszych serii wydawniczych Mroza – cyklu z Chyłką i cyklu z Forstem. Potem poszło już z górki.

Literacki hegemon

Dziś Remigiusz Mróz ma już na koncie trzydzieści tytułów (i liczba ta stale rośnie), które łącznie sprzedały się w nakładzie grubo przekraczającym dwa miliony egzemplarzy (sama „Chyłka” rozeszła się w ponad milionowym nakładzie). Jak na realia polskiego rynku wydawniczego, jest to naprawdę imponujący wynik. Co więcej, opolanin udowodnił, że za sukcesem kolejnych jego publikacji nie stoi wyłącznie jego nazwisko. Wcielając się w debiutującego pisarza Ove Løgmansbø, wydał bowiem kryminalną trylogię z Wysp Owczych, która także okazała się sporym komercyjnym sukcesem. Książki Mroza zaczynają też podbijać zagraniczne rynki. Jakby tego było mało, właśnie ruszyły prace nad ekranizacją serii z Chyłką, z całą plejadą gwiazd i z Magdaleną Cielecką w roli głównej. W kolejce po to samo czekają przynajmniej trzy kolejne tytuły.

Tajemnica sukcesu

Większość obserwatorów i jego fanów patrzy na Remigiusza Mroza z ogromnym podziwem dla jego wytrwałości w dążeniu do celu i niekończących się pomysłów na nowe historie. Inni natomiast podają w wątpliwość autorstwo przynajmniej niektórych publikacji podpisanych jego nazwiskiem – nie wierzą bowiem, że jeden człowiek jest w stanie pisać tak szybko, tak dużo – i tak dobrze. Mróz podejrzewany jest o wynajmowanie ghostwriterów, którzy mieliby wykonywać brudną robotę za niego, żeby on sam mógł się skupić na spijaniu śmietanki i brylowaniu w mediach społecznościowych. Jeszcze inni stwierdzają, że musi on być albo cyborgiem, albo wampirem, który nigdy nie śpi.

Pisarz był o to wielokrotnie pytany – za każdym razem reaguje pełnym politowania dla tych teorii spiskowych uśmiechem. Prawda jest bowiem niezwykle prosta – za sukcesem Mroza stoi wyłącznie jego żelazna konsekwencja. Od lat dzień w dzień pisze po kilka, kilkanaście stron dziennie. Nie wierzy też w coś takiego jak wena twórcza, która przychodzi i odchodzi, i z której humorami pisarz musiałby się zmagać. W tym przekonaniu utwierdził go wiele lat temu jego literacki idol, Stephen King, którego liczbą wydanych książek nawet tak niezwykle pisarsko płodny młody opolanin jeszcze długo nie doścignie.

Mroźna prognoza na przyszłość

Co jednak nie znaczy, że nie będzie próbował. Tylko w tym roku Remigiusz Mróz wydał już pięć bestsellerowych powieści – świetnie przyjętą „Nieodnalezioną”, która koncentruje się zagadnieniu przemocy domowej, „Hashtag”, przestrzegający czytelników przed zagrożeniami czyhającymi na nich w świecie nowych technologii, zamykającą cykl z Wiktorem Forstem rewelacyjną „Zerwę”, a także dwa tomy serii z prawniczką Joanną Chyłką – „Testament” i „Kontratyp”. Wiadomo na pewno, że jeszcze w tym roku w ręce jego fanów trafi przynajmniej jedna książka – będzie to trzeci tom serii z gatunku political fiction „W kręgach władzy”. Jej tytuł, jak można się domyślać m.in. na podstawie pewnego tweeta opublikowanego przez autora, będzie brzmiał „Władza absolutna”. Nam pozostaje tylko trzymać kciuki, żeby nie zabrakło mu kolejnych pomysłów – a może również za to, by w tym pędzie za biciem kolejnych rekordów nie zatracił gdzieś po drodze swojej pasji i miłości do literatury. Byłaby to wielka strata, bo drugiego takiego pisarza na polskim rynku długo już nie będzie.