Słoń Elmer, jeden z najbardziej uwielbianych przez dzieci (i nie tylko) książkowy bohater, obchodzi w tym roku okrągłe urodziny. Słoń w kratkę ma już 30 lat! Z tej okazji Wydawnictwo przygotowało wiele urodzinowych atrakcji. Nie obyło się również bez tematycznej książki. Jak łatwo się domyślić dotyczy ona wyjątkowego dnia. Co można znaleźć w tytule „Urodziny Elmera” Davida McKee?

W każdej z książeczek główną rolę odgrywa Elmer. Tym razem wygląda to nieco inaczej, bo chociaż to on jest najważniejszym bohaterem, pojawia się bardziej w tle…

Urodzinowy żart

Słonie, które przyjaźnią się z Elmerem, postanawiają zrobić mu niespodziankę. Zbliżają się jego urodziny i planują, by przez cały dzień każdy udawał, że jest to zwyczajny dzień i że zapomniał o urodzinach słonia w kratkę. Nikt ma nie składać mu życzeń, za to wieczorem ma być przyjęcie niespodzianka z tortem. Część zwierząt cieszy się na tę małą psotę, a część ma pewne wątpliwości. Z czego wynikają? I co na to sam solenizant?

„Gdy lew dowiedział się o pomyśle, stwierdził:

– Całkiem zabawny żart.

Tygrys się zdziwił:

– Dowcip na urodziny Elmera? Ale…

– Żadnych „ale”. Po prostu zrób to, o co prosimy – oznajmiły stanowczo słonie i pobiegły dalej”.

Czym wyróżnia się książka?

Podobnie ja w innych książeczkach z tej serii, tak i tutaj mamy do czynienia z prostymi, ale ładnymi grafikami. Każda strona jest kolorowa, a tekstu jest mało, więc dzieci, które uczą się czytać samodzielnie, też sobie poradzą. Oczywiście pojawia się temat przyjaźni między zwierzętami z dżungli i nie brakuje poczucia humoru. Coś, co spodobało mi się w tym tytule, to pewien element zaskoczenia, ale czego dotyczył, tego już nie zdradzę.


Za książkę do recenzji dziękujemy: