Niektóre miejsca bronią się same nieraz krzykliwie zaznaczając swoją obecność. Nie należy do nich Willa Jasny Dom. Ważny dla polskiej tożsamości narodowej i historii budynek wymaga naszej pamięci oraz wsparcia.

Kilka lat temu sporadycznie bywałam w Warszawie. Wjeżdżając do miasta od strony zachodniej z okna pociągu widywałam zniszczoną, surową kamienicę, na której 2 lata temu dodatkowo zawisł duży symbol Polski Walczącej. Podczas któregoś z krótkich pobytów zupełnie nie znając stolicy zdarzyło mi się przejechać autobusem obok. Ilekroć miałam okazję widzieć ten dziwny obiekt o pięknej, intrygującej nazwie, postanawiałam zapamiętać ulicę, odszukać nomenklaturę domostwa i dowiedzieć się czegokolwiek więcej o miejscu, które regularnie przykuwało moją uwagę. Postanowienia zacierały się w gąszczu innych zajęć, niepamięć zwyciężała każdorazowo. Łatwo jest przyjąć, że nie dotyczy nas to, czego nie ma w naszym bliskim otoczeniu, co bezpośrednio na nas nie wpływa i nie dotyka.

 

 

Trudna historia miejsca

Stojąca przy ulicy Świerszcza 2 Willa Jasny Dom w warszawskich Włochach (niegdyś w podwarszawskich Włochach) w 1945 roku między lutym a październikiem służyła jako siedziba Głównego Zarządu Informacji Wojska Polskiego. Zakupiona w 1936 roku przez pabianickiego notariusza Józefa Kasperkiewicza i zamieszkana przez właściciela z rodziną w latach 1940-1945 z rozkazu Wojennego Komendanta Miasta Włochy – niedługo po wkroczeniu sowieckich wojsk do Warszawy – została opuszczona oraz utracona na wiele lat, hermetycznie przechowując tajemnicę rozgrywającej się w jej murach tragedii. Aż do 2000 roku. Podejmowane już w 1946 roku próby odzyskania własności nie przynosiły skutku, budynek dopiero w 1992 roku z powrotem znalazł się pod formalną pieczą potomków właścicieli. Formalną, bowiem kolejne lata nie przyniosły jakiegokolwiek przełomu w fizycznym przejęciu choćby pojedynczego pomieszczenia. Sytuacja odmieniła się dopiero na przełomie lat 1999 /2000.

 

Walka o pamięć

11 listopada 2000 roku Pani Marlena Piekarska-Olszówka, prawnuczka Józefa Kasperkiewicza wraz z mamą, Panią Jolantą Piekarską, korzystając z uprzejmości wyjątkowo na tle pozostałych mieszkańców przychylnej sąsiadki zeszły do piwnicy, by pożyczyć węgiel – było chłodno, a w domostwie znajdowały się stare piece. Oczom obu Pań ukazał się zatrważający widok: wyzierające spod gazet, którymi dbająca o porządek lokatorka wyłożyła swą komórkę, inskrypcje: „Bóg”, „Honor”, „Ojczyzna” oraz wyryte na pozostałych cegłach nazwiska i kreski będące w istocie formą kalendarza, świadectwem pobytu oraz zaznaczenia swej egzystencji w brutalnej rzeczywistości torturowanych przez komunistyczny aparat osadzonych.

 

 

Oględziny prokuratorów i historyków Instytutu Pamięci Narodowej przypieczętowały prawdę o dramacie skrywanym w – nomen omen – murach budynku. Kamienica została skrzętnie zagospodarowana przez komunistycznych katów: na piętrach mieściły się biura oraz pokoje przesłuchań, skąd dźwięki dręczonych więźniów wyraźnie i niemal nieprzerwanie docierały do 22 piwnic – cel więziennych. Według szacunków IPN, w ciągu zaledwie kilku potwornych miesięcy roku 1945 przez kazamaty przeszło około 1000 osób, wśród których znaleźli się żołnierze Armii Krajowej i polskiego podziemia (między innymi Bolesław Piasecki – przewodniczący Stowarzyszenia „PAX”, członek Rady Państwa i generał August Emil Fieldorf, pseudonim „Nil”, dowódca Kedywu Armii Krajowej), a także wielu innych, niestety, bezimiennych patriotów.

 

Dramat poświadczony

Jeden z więźniów, Ludwik Molik pseudonim Tomigan, żołnierz Armii Krajowej wspominał, iż niewielkie okna zasłonięto workami wypełnionymi ziemią, by skutecznie odciąć przetrzymywanych od świata na zewnątrz. Warunki dodatkowo uprzykrzały egzystencję osadzonych:

„Wsadzono nas do małej celi – wspominał po latach. Było nas tam około trzydziestu osób. Jak kładliśmy się spać, to odwracaliśmy się na komendę, bo nie było miejsca. Panował potworny brud i wilgoć”.

 

Warto dodać, iż racje żywnościowe były głodowe, brakowało wody, a dodatkowym obciążeniem fizyczno-psychicznym były immanentnie palące się żarówki o dużej mocy nagrzewania.

Alina Górska pseudonim Kala, członkini 30 Dywizji Piechoty Armii Krajowej o celi pod schodami mówiła następująco:

„Wyprostować się można było tylko przy samych drzwiach – wspominała. Nie było podłogi, tylko jedna deska, mnóstwo pcheł i wszy, okropna wilgoć, żadnego okna”.

 

Inny z członków Armii Krajowej poświadczał o przebiegu „przesłuchań”:

„Metody badań – byłem bity po karku i tętnicy szyi kantem prostej dłoni, również polanem drzewa, które leżą pod piecem. Innych bito naganem w twarz, wybijano zęby. Na ogół wszystkich bito po twarzy i kopano. Zabawa taka mogła trwać godzinę, dwie i więcej. Bicie doprowadzało do tego, że ludzie wychodzili z badań czarni od bicia. Sam widziałem wypadek złamania ręki badanemu”.

 

 

Wrażenie, jakie wywarło na mnie wejście do piwnic Willi bardzo trudno jest opisać słowami. Ciężko jest przełożyć emocje na słowa, które powinny rzetelnie zobrazować miejsce naznaczone tak okrutną historią. Świadomość bezlitosnego i wycyzelowanego odczłowieczania, którego dopuszczali się prześladowcy wzbudza jednocześnie złość, ból oraz bezsilność, choć bezsilność – odkąd wiemy, że takowe miejsce istnieje – nie powinna mieć miejsca. Koszmar przestrzeni jest wprost namacalny. Drzwi piwnic opatrzone są judaszami. Wśród surowych, chłodnych pomieszczeń znajdują się 2 karcery – specjalne cele dedykowane „zmiękczaniu” szczególnie niepokornych aresztantów: nie dociera do nich żaden snop światła, spowijający mrok w połączeniu z niskim sklepieniem, klaustrofobiczną ciasnotą oraz towarzyszącemu wówczas robactwu i wilgoci oddziałują silnie sugestywnie. Nie mniej ekspresyjne są rozpaczliwe hasła z determinacją ryte w niewdzięcznym i nieustępliwym materiale – cegłach: „Jezu Wyratuj” czy „Matko Boża Opiekunko Nasza Wyratuj”. Jakikolwiek komentarz jest zbędny.

 

Ocalić od obojętności

W 2006 roku do zewnętrznej ściany budynku przytwierdzono pamiątkową tablicę z wyrazem hołdu polskim patriotom – więzionym ofiarom terroru, zaś w 2009 roku budowla doczekała się wpisu do rejestru zabytków. W 2013 roku Pani Marlena Piekarska-Olszówka powołała Fundację „Willa Jasny Dom”, za cel podejmując między innymi opiekę nad zabytkami oraz ich ochronę i konserwację, a także nauczanie o przeszłości poprzez udostępnianie piwnic zainteresowanym oraz współpracę ze szkolnymi placówkami. Instytucja podejmuje wiele działań mających na celu propagowanie wartości narodowych i krzewienie historii: realizuje choćby filmowe „Seanse w Jasnej”, upamiętnia rocznice Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych oraz otwiera się na zwiedzających nie tylko podczas Nocy Muzeów.

Willa Jasny Dom nie leży w centrum Warszawy ani w centrum szerszego zainteresowania. Umiejscowiona jest na uboczu miasta i historii. Fakt ten jest bolesny i boleć powinien, ponieważ wierzę, że dyskomfort wywołany specyficzną amnezją oraz społeczną obojętnością może stanowić punkt wyjścia dla zainteresowania szeroko pojętymi dziejami. Miejmy czas pamiętać i interesować się. Nikt inny za nas tego nie zrobi. Pamięć jest jednym z wyznaczników narodowej tożsamości. Nie jest przywilejem, jest obowiązkiem, z którego należy wywiązywać się i wyciągać wnioski. Nie uchylajmy się od prawdy. Mierzmy się z nią i mówmy o niej. Miarą człowieczeństwa jest refleksja nad przeszłością i tymi, dzięki którym – choć dla zbyt wielu bez odczuwalnego wpływu – jesteśmy wolni. Nie bądźmy jednak wolni od historii. Zapominając wyrzekamy się. Zapominając sami siebie zubożamy. Pamiętajmy!

 

 

 

Za pomoc w merytorycznym „czuwaniu” nad opisem historii Willi dziękuję Pani Marlenie Piekarskiej-Olszówce.

Zachęcam do odwiedzin strony internetowej Fundacji „Willa Jasny Dom”: https://willajasnydom.pl/

 


Wykorzystane źródła tekstowe:
https://willajasnydom.pl/
Publikacja: Z „Czarnej Księgi” komunizmu: NKWD, „Smiersz” i „Informacja” WP w Warszawie i okolicach 1944-1945

 

Wykorzystane źródła zdjęciowe:
Fotografia wyróżniająca, fotografia fragmentu muru oraz film: https://willajasnydom.pl/
Fotografia Willi Jasny Dom: https://www.thefirstnews.com
Fotografia karceru: zasób prywatny