„Zwłoki powinny być martwe” Agnieszka Pruska – kiedy znika trup…

Agnieszkę Pruską kojarzę przede wszystkim ze świetnie skonstruowanymi kryminałami, w których głównym bohaterem jest komisarz Barnaba Uszkier. Kiedy przeczytałam tytuł jej najnowszej książki – „Zwłoki powinny być martwe”, nie mogłam się nie uśmiechnąć. Rozpoczynając lekturę byłam przekonana, że będzie to mrożący krew w żyłach kryminał. Ale nie. To komedia kryminalna!

Z tej strony Agnieszki Pruskiej nie znałam, jesteście ciekawi, jak się sprawdziła w czymś o lżejszej tematyce? Podczas lektury wcześniejszych książek autorki, przychodziły mi do głowy skojarzenia z kryminalnymi zagadkami CSI. Opisywała śledztwo w sposób bardzo szczegółowy, przez co czytelnik podążał tropem zbrodniarza razem z policjantami. Tym razem to nie policjanci są głównymi bohaterami książki, a… nauczycielki gimnazjum!

Znikające trupy

Ostatni czerwcowy dzwonek to coś, na co nie tylko czekają uczniowie, ale też zmęczeni rokiem szkolnym nauczyciele. Julka i Ala uczą w gimnazjum, zamierzają spędzić urlop w domu kuzyna Alicji, Marcina. Mężczyzna jest leśniczym, dlatego kobiety zamierzają wśród zieleni i ciszy zregenerować siły. Piesze wędrówki, przyroda, zbieranie owoców – dobry plan. Przynajmniej dopóki kobiety nie znajdują pod krzakiem malin martwego mężczyzny. Po przyprowadzeniu policji na miejsce zbrodni okazuje się, że… zwłoki zniknęły! Nauczycielki postanawiają poprowadzić swoje prywatne śledztwo, aż… znajdują kolejnego trupa.

„Przede mną było widać mocno uklepaną trawę, lekko zryty mech, kilka ułamanych gałązek i parę opadłych liście. Zwłok ani śladu. Jakby wyparowały. Dałabym sobie głowę obciąć, że facet nie żył, kiedy mu sprawdzałam puls. Nie słyszałam o przypadku, żeby osobnik nie posiadający tętna był żywy! I na nóż mi nie nachuchał! Co jest grane?! I co pomyślą sobie gliniarze?!

– Jest pani pewna, że to było tutaj? – spytał sierżant przez zaciśnięte zęby.

-Tak, niech pan popatrzy na trawę, przecież widać, że facet leżał właśnie tutaj.

– Ej, co jest? Co tam macie? – nie wytrzymała Julia.

– Zwłoki nam uciekły – wyjaśniłam ponuro.”

Wakacyjna komedia kryminalna

Agnieszka Pruska napisała książkę, która bawi i ciekawi do samego końca. Autorka pokazała, że jest świetna nie tylko w konstrukcji trzymających w napięciu kryminałów. Potrafi stworzyć ich lżejszą wersję, którą pokochają także ci, którzy nie lubią krwawych śledztw. Okazuje się, że mała miejscowość może skrywać wiele tajemnic. „Zwłoki powinny być martwe” polecam zarówno wielbicielom kryminałów, jak i fanom lżejszej lektury. Dwie zawzięte nauczycielki bawiące się w detektywów, czy to może się dobrze skończyć? Patrząc na porę roku i na to, że z utęsknieniem wypatrujemy wakacji, ten tytuł staje się tym bardziej atrakcyjny.


Za książkę do recenzji dziękujemy: