„Zimne nóżki nieboszczyka” – Agnieszka Pruska

Zimne nóżki nieboszczyka
Zimne nóżki nieboszczyka

„Zimne nóżki nieboszczyka” to kolejna komedia kryminalna Agnieszki Pruskiej, w którym głównymi bohaterkami są zwariowane nauczycielki. Tym razem jednak nie czeka ich przygoda w wakacje, a w ferie zimowe. A ponieważ już niebawem nadchodzi czas feriowy, ta lektura może być idealną propozycją.

Alicja i Julia dały się poznać we wcześniejszych dwóch częściach, jako kobiety zwariowane i uwielbiające przygody. Oczywiście ich drugim połówkom niekoniecznie odpowiada to, że panie lubią szczyptę kryminalnego napięcia. Cóż z tego, że trupy znajdują się same…

Czy zimą mordują?

Oficjalnie bohaterki wcale nie szukają kryminalnej afery. W końcu mają już dość przeżyć wakacyjnych. Cóż z tego, skoro gdzieś z tyłu głowy pojawia się potrzeba adrenaliny? Jednak obie kobiety są zdania, że morderstwa zdarzają się głównie latem, więc w zasadzie nie ma się czego obawiać i szukać zagadek zimą, kiedy planują wypad na narty. Jak się okazuje, Alicja i Julia nawet nie szukając nieboszczyków i tak mogą się natknąć na zwłoki. Szykując się do wyjazdu, nie spodziewają się nawet, że w Chojnicach czeka kolejny trup…

Podobnie jak we wcześniejszych książkach autorki, tak i tutaj poczucie humoru jest obecne od pierwszych stron. Właściwie już po przyjeździe do hotelu, nauczycielki stają się najbardziej atrakcyjnym tematem. Aż do momentu, kiedy ginie jeden z gości, a wszystko staje się coraz bardziej tajemnicze.

„Zimne nóżki nieboszczyka” – lekka komedia kryminalna

Książki Agnieszki Pruskiej lubię za swobodny i lekki język. Są lekkie i przyjemne w odbiorze, a jednocześnie finał jest zaskoczeniem. Jeśli nie mieliście okazji lektury poprzednich dwóch części, nie musicie się obawiać – „Zimne nóżki nieboszczyka” to zupełnie nowa przygoda. Nawiązania do perypetii z przeszłości nie pojawiają się często, a jeśli są, nie mają znaczenia dla bieżącej akcji.

„Nie odpowiedziałam, tylko ostrożnie, ale szybko zdejmowałam kolejne warstwy śniegu. Ku konsternacji Julii dogrzebałam się do ściółki, a głowy nie było.

– Ktoś go zdekapitował? – szepnęła ze zgrozą.

– Nie ma krwi – wyprostowałam się z ulgą. – Pogrzeb trochę w okolicy nóg.

– Nie chcę!

– Śmiało! Albo, chociaż pociągnij za but […]

But okazał się pusty. Tak przypuszczałam, gdy nie znalazłam głowy. […]

– Przypadek? – spytała z powątpiewaniem, wstając i od razu odzyskując dobry humor […]

– Zdumiewa mnie fakt, że trafiłyśmy do niego jak po sznurku. Nawet sztuczne zwłoki nas przyciągają?”


Za książkę do recenzji dziękujemy:

Oficynka
Oficynka

Komentarze

komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook IconTwitter IconŚledź nas n Instagramie!Śledź nas n Instagramie!

Korzystając z tej witryny akceptujesz politykę prywatności więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close