„Przekleństwo cara Iwana” – Maciej Jastrzębski

Trzeciego grudnia światło dzienne ujrzała pierwsza książka Macieja Jastrzębskiego, która gatunkowo nie przynależy do literatury faktu. Jastrzębski ze swoim „Przekleństwem cara Iwana” idzie w ślady Dana Browna.

Iwan Groźny na pierwszym planie, w tle MoskwaMaciej Jastrzębski pracuje jako korespondent zagraniczny Informacyjnej Agencji Radiowej Polskiego Radia, z którym jest związany od ponad 30 lat. Ma na swoim koncie kilka tytułów z gatunku non-fiction: „Matrioszka Rosja i Jastrząb”, „Klątwa Gruzińskiego tortu”, „Krym: miłość i nienawiść” i „Rubinowe oczy Kremla. Tajemnice podziemnej Moskwy”. Tematyka ostatniej książki najwyraźniej zainspirowała go do otworzenia się na nowy format tym razem oparty nie tylko na faktach, ale przede wszystkim na wyobrażeniach i legendach. Tak powstało „Przekleństwo cara Iwana”, sensacyjna powieść o poszukiwaniu zaginionej biblioteki Iwana Groźnego.

O co chodzi?

Pierwszoplanowi bohaterowie powieści to dziennikarz telewizyjny Aleksander i doktorantka wydziału historii literatury rosyjskiej Julia. Są w sobie zakochani po uszy, ale ich związek podchodzi pod status „to skomplikowane”. Aleksander ma żonę i dziecko, Julia jest po przejściach. Tajemniczy maszynopis, który niespodziewanie wpada w ręce Aleksandrowi, wywraca ich życie do góry nogami. Gdy do gry wkraczają służby specjalne, sprawa robi się naprawdę poważna…

Dreszczowiec pełną gębą

Dzieło Jastrzębskiego wpisuje się w definicję dobrego thrillera. Mamy intrygującą zagadkę, emocjonujący pościg, walkę na śmierć i życie oraz romans. Co więcej gdzieś w tym wszystkim znalazło się miejsce nawet dla duchów i to nie byle jakich. Postaci są nieźle rozrysowane, autentyczne. Dialogi typowe dla tego gatunku. Konstrukcji fabularnej nie można niczego zarzucić. Akcja jest wartka. Słowem „Przekleństwo cara Iwana” literacko zdecydowanie daje radę.

Mapa Moskwy

Do atutów „Przekleństwa (…)” na pewno można zaliczyć rzetelne przybliżenie czytelnikowi topografii Moskwy, która stanowi tło dla akcji. Widać, że Jastrzębski odrobił pracę domową. Zresztą miał okazję poznać miasto od deski do deski – mieszka w stolicy Rosji już od dłuższego czasu. Poza geografią w opowieść dziennikarza wpleciona jest również historia rosyjskiej metropolii i wiele kulturoznawczych ciekawostek. Widać w tym sprawną rękę reportera, co podbija wartość publikacji i robi duże wrażenie.

Trochę Browna, trochę Bułhakowa

Literaturoznawcze zafiksowanie narzuciło mi kilka skojarzeń z powieściami innych pisarzy. Z thrillerami Dana Browna, o czym wspomniałam wyżej, oraz „Mistrzem i Małgorzatą” Michaiła Bułhakowa. Sensacyjna forma, teorie spiskowe, zagadkowe artefakty, odniesienia do historii sztuki i elementy typowe dla science fiction przypominają „Kod Leonarda da Vinci” i „Początek”. Fabuła obejmująca równolegle dwie płaszczyzny czasowe (w przypadku „Przekleństwa (…)” współczesność i XVI w.), Moskwa jako miejsce akcji, miłość zatruta niewiernością małżeńską, chrześcijańskie wątki, metafizyczne aspekty – to wszystko wziął kiedyś na warsztat Bułhakow, choć w innym stylu. Jednak pomimo tych podobieństw „Przekleństwo cara Iwana” zachowuje odrębność i własny charakter. Jastrzębski nie kopiuje cudzych rozwiązań, ale uczy się na nich, tworząc unikalną formę. Myślę, że warto sięgnąć po jego najnowszą książkę.


Za książkę do recenzji dziękujemy:

Editio logo

Komentarze

komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook IconTwitter IconŚledź nas n Instagramie!Śledź nas n Instagramie!

Korzystając z tej witryny akceptujesz politykę prywatności więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close