„Dom Gucci” – reż. Ridley Scott

Dom Gucci - zdjęcie główne

26 listopada pojawił się w kinach nowy film Ridleya Scotta „Dom Gucci”. Miłość, zbrodnia i fortuna połączone tragicznym splotem wydarzeń – kogo nie pociąga takie zestawienie, niech pierwszy rzuci kamieniem.

Dom Gucci - plakat filmowy
Plakat promujący film „Dom Gucci” (reż. Ridley Scott).

Gdybym miała w kilku słowach zmieścić moją opinię na temat „Domu Gucci”, brzmiałaby ona tak: film biograficzny na niezłym poziomie. Produkcja Ridleya Scotta powstała na podstawie książki Sary Gay-Forden „Dom Gucci. Potęga mody, szaleństwo pieniędzy, gorycz upadku”. Reżyser „Gladiatora” – zdobywcy aż pięciu Oscarów – po raz kolejny stanął na wysokości zadania.

Dlaczego sam do tej pory nie otrzymał statuetki? Stary wyjadacz w branży, z imponującym dorobkiem, był czterokrotnie nominowany i niestety za każdym razem opuszczał galę z pustymi rękami. Czy „Dom Gucci” pomoże mu pokonać fatum? Tego dowiemy się w przyszłym roku, dokładnie ósmego lutego, kiedy zostaną ogłoszone nominacje do nagrody.

Miłość i pieniądze

W wielkim skrócie „Dom Gucci” to historia rodziny, którą zniszczyły pieniądze. Intryga rodzi się w momencie, gdy Maurizio Gucci popełnia mezalians i wbrew woli ojca żeni się z kobietą o niskiej pozycji społecznej. Patrizia Reggiani okazuje się prawdziwą femme fatale, która skłóca każdego z każdym, chcąc, aby Maurizio przejął udziały pozostałych członków rodziny. Gdy z powodu swoich machlojek traci miłość męża i zostaje porzucona, z zemsty zleca jego zabójstwo. Luksusowa marka zostaje przejęta przez osoby spoza rodziny i ostatecznie ród Guccich upada. Jednak wina nie leży jedynie po stronie Patrizii… 

Scott kontra Sorrentino

Mimo że Ridley Scott jest dobrym reżyserem i poradził sobie z tematem, uważam, że filmy o Włochach najlepiej robią Włosi. „Dom Gucci” w wizji Scotta jest… w porządku, ale Paolo Sorrentino, twórca takich perełek jak „Oni” czy „Wielkie piękno”, zrobiłby z niego majstersztyk. U Scotta brakuje tej głębi, zmysłowości, soczystości przekazu, które zmieniają obrazy Sorrentino w dzieła sztuki. Nawet narzucenie anglojęzycznym aktorom włoskiego akcentu nie sprawia, że „Dom Gucci” staje się bardziej wiarygodny, podobnie jak wtrącane tu i ówdzie, ni stąd, ni zowąd, włoskie słówka.

Dom Gucci - Adam Driver
Kadr z filmu „Dom Gucci” (reż. Ridley Scott, źródło: Multikino). Na zdjęciu Maurizio Gucci (Adam Driver).

Lady Gaga, Jared Leto i inni

Więcej „ale” nie mam, pora na plusy. Zacznę od obsady – jest świetna! Adam Driver (Maurizio Gucci) tworzy naprawdę zgrany duet z Lady Gagą (Patrizią Reggiani). Gaga, pomijając dyskretne niedociągnięcia warsztatowe, fajnie weszła w rolę, zwłaszcza jak na piosenkarkę. Zresztą udowodniła, że ma smykałkę do aktorstwa w filmie „Narodziny gwiazdy” z 2018 r., dzięki któremu otrzymała nominację do Oscara. U Scotta gra temperamentnie, jak rodowita Włoszka. Driver w wywiadzie opublikowanym na stronie Xnewsnet.com przyznaje, że „jest świadoma własnego ciała i ma znakomite wyczucie tego, w jaki sposób powinna grać.” 

Fantastycznie spisali się również Al Pacino (Aldo Gucci) i Jeremy Irons (Rodolfo Gucci). To wielcy aktorzy, wokół których urosło wiele legend, ale podobno przy bliższym poznaniu, na planie, absolutnie nie gwiazdorzą. We wspomnianym wyżej wywiadzie mile zaskoczony Driver zauważa, że „ci ludzie są skromni, otwarci i przystępni.”  

Najbardziej zdumiewającą kreację w „Domu Gucci” tworzy Jared Leto w roli Paola Gucci. Początkowo go nie poznałam. W pierwszej chwili pomyślałam: zaraz, skąd się tam wziął Jeffrey Tambor? Kojarzycie Tambora (Quince’a) z filmu „Joe Black”? Podobieństwo jest duże. Jednak już po kilku scenach ujawnia się ta charakterystyczna, niezwykła wrażliwość artystyczna Leto, która przyniosła mu Oscara za drugoplanową rolę w „Witaj w klubie”. 

Dom Gucci - Lady Gaga
Kadr z filmu „Dom Gucci” (reż. Ridley Scott, źródło: Multikino). Na zdjęciu Patrizia Reggiani (Lady Gaga).

Piękne wnętrza, kostiumy i nie tylko

Co jeszcze zwróciło moją uwagę? Na pewno montaż i tutaj gratulacje należą się Claire Simpson znanej z „Wiernego ogrodnika” czy „Lektora”. To jak łączy ze sobą sceny – coś wspaniałego! Do tego poruszająca muzyka Harrego Gregsona-Williamsa i wisienka na torcie: kostiumy! Za stroje odpowiada Janty Yates, która pracowała także przy „Gladiatorze” i „Prometeuszu”. W pięknych wnętrzach zaprojektowanych przez dekoratorkę Letizię Santucci prezentują się zjawiskowo. Ciekawostka: Santucci dekorowała przestrzenie w jednym z moich ulubionych seriali pt. „Mozart w miejskiej dżungli” z Gaelem Garcíą Bernalem w roli głównej, który przeszedł tam samego siebie. 

Prawdziwa potęga filmu

Na koniec gorąco polecam ciekawy artykuł poświęcony Ridleyowi Scottowi, opublikowany w magazynie „Independent”. Padają tam mocne słowa odnoszące się do obecnej sytuacji kinematografii. Z powodu koronawirusa wiele kin studyjnych zamknięto, multipleksy poniosły ogromne straty finansowe, a rosnąca popularność platform VOD wpłynęła na frekwencję w kinach. Scott komentuje to krótko: „Prawdziwą potęgę filmu odczujemy tylko w kinie. Kina nigdy nie powinny zostać zamknięte. Nie możemy na to pozwolić.”

Zwiastun filmu „Dom Gucci” (reż. Ridley Scott).

Za zaproszenie na seans dziękujemy:

Multikino logo

Komentarze

komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Facebook IconTwitter IconŚledź nas n Instagramie!Śledź nas n Instagramie!

Korzystając z tej witryny akceptujesz politykę prywatności więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close