„W sam raz. Krótka opowieść o prawie wszystkim” – Jostein Gaarder

W sam raz - zdjęcie główne

Właśnie ukazała się kolejna książka autora „Świata Zofii”. „W sam raz. Krótka opowieść o prawie wszystkim” Josteina Gaardera zachęca do refleksji na temat życia i przede wszystkim śmierci, ale wbrew pozorom nie jest ciężką, ani tym bardziej przygnębiającą lekturą. 

W sam raz - Jostein Gaarder - okładka

Josteina Gaardera chyba nie trzeba przedstawiać. Jeżeli jednak komuś tylko obiło się o uszy jego nazwisko i właściwie nie do końca wie, kto to taki, już spieszę z krótkim wyjaśnieniem. Autor „W sam raz” urodził się w Norwegii, w Oslo, i właśnie tam spędził większość życia. Jego ojciec uczył w szkole, podobnie jak matka, która oprócz tego pisała książki dla dzieci.

Gaarder pociągnął tradycję rodzinną i przez pewien czas uczył w liceum, a potem wykładał na uczelni. Ostatecznie został pisarzem i to pisarzem znanym i szanowanym. Sławę przyniósł mu „Świat Zofii” wydany w 1991 r., przybliżający młodzieży tajemnice filozofii. Napisał też m.in. „Dziewczynę z pomarańczami” (polecam!) i „Przepowiednię Dżokera”. 

Na finiszu

„W sam raz. Krótka opowieść o prawie wszystkim” opowiada o mężczyźnie, który właśnie usłyszał, że zostało mu kilka miesięcy życia. Choroba, jaka dopadła Alberta, jest na tyle agresywna, że jego stan będzie pogarszał się z dnia na dzień, aż w końcu stanie się całkowicie zależny od opieki bliskich i odarty z godności. W desperacji prosto od lekarza ucieka do Baśniowego Domku – chatki nad jeziorem, bezpiecznie odizolowanej od reszty świata. Tam spisuje dla rodziny historię swojego życia, rozliczając się z przeszłością i przygotowując do popełnienia samobójstwa. 

Wyznania Alberta mają charakter filozoficzno-psychologiczny. Pojawiają się w nich wątki kosmologiczne i rozważania dotyczące antropogenezy. Chory porusza także bardziej dramatyczne kwestie, takie jak zdrada i oczywiście przemijanie. Zanurzając się w przeszłości, pisząc o miłości do żony, syna i wnuczki, zaczyna mieć wątpliwości co do swojej decyzji, konstatując:

Myślę więc, że ten czas, który mi został, nie jest ani zbyt długi, ani zbyt krótki. Jest chyba w sam raz.*

Uświadamia sobie również, że nawet jeśli jego ciało umrze, to on sam jest częścią większej całości, która nadal będzie istniała:

Nie jestem tylko sobą. Mam większą i bardziej fundamentalną tożsamość. Jestem przedstawicielem ludzkości, a ona mnie przeżyje.

(…)

Sam jestem jednym z kamyczków, jedną z iskier, a wspólne dla nas wszystkich jest to, że każdy kiedyś zgaśnie. Ale ognisko ciągle płonie, dalej mocno sypie iskrami jak dawniej.

Przyłapuję się na uczuciu radości, ponieważ wiem, że ów deszcz iskier będzie trwał również długo po tym, jak mój czas dobiegnie końca.

Gdzie kończy się Albert i zaczyna Jostein?

Książka „W sam raz. Krótka opowieść o prawie wszystkim” jest pod wieloma względami autobiograficzna. U Alberta bez trudu można doszukać się pewnych podobieństw do Josteina Gaardera. On też pracuje w liceum jako nauczyciel angielskiego, jest mężem tej samej kobiety od kilkudziesięciu lat i wierzy w miłość od pierwszego wejrzenia. Jednak nie są to jedyne nici łączące postać z jej twórcą. Każdy pisarz w mniejszym lub większym stopniu odsłania swoje „ja” przed czytelnikami. „W sam raz” nie stanowi wyjątku od reguły.

Powieść jest napisana w pierwszej osobie, robi wrażenie bardzo osobistej. Albert jest dojrzałym człowiekiem, ojcem i dziadkiem. Wie, że wkrótce będzie musiał pożegnać się ze światem. Gaarder zbliża się do siedemdziesiątki i temat śmierci z pewnością jest mu bliski. „W sam raz” może być próbą oswojenia się z nią.

Jak możemy przeczytać w wywiadzie z autorem przeprowadzonym przez Katarzynę Bielas dla „Gazety Wyborczej”, śmierć jest obecna w świadomości Gaardera od dzieciństwa. Podobno już w wieku 10 lat zaakceptował, że pewnego dnia odejdzie i obecnie, u schyłku życia, nie czuje lęku, tylko smutek. Mówi o sobie, że jest humanistą i uznaje ludzkie życie za świętość; nawet eutanazji nie uważa za dobre rozwiązanie. Być może ma to związek z tym, że został wychowany w wierze chrześcijańskiej i traktuje Jezusa jak autorytet w kwestii filozofii moralności. Jednak pogląd na to, co będzie później, po śmierci, ma podobny do Alberta. I tu cytat z wywiadu:

Czuję, że jestem czymś o wiele więcej niż samym ciałem. Mam głębszą tożsamość. Jestem przedstawicielem ludzkości, a ludzkość przeżyje mnie. Czuję, że będę poniekąd żył dalej w ludzkości.

W sam raz

Do mnie takie podejście do „życia” po śmierci bardzo przemawia. Przede mną jeszcze wiele lat (mam nadzieję!) i lęk przed śmiercią nie spędza mi snu z powiek, ale powieść Josteina Gaardera jest jedną z ważniejszych, jakie przeczytałam w ciągu ostatnich miesięcy. W sam raz na zakończenie roku.

* Wszystkie cytaty pochodzą z recenzowanej książki, chyba że zaznaczono inaczej.


Za egzemplarz recenzencki dziękujemy:

Logo wydawnictwa Czarna Owca

Komentarze

komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Facebook IconTwitter IconŚledź nas n Instagramie!Śledź nas n Instagramie!

Korzystając z tej witryny akceptujesz politykę prywatności więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close