driven-tom-2-fueled-napedzani-pozadaniem-b-iext39036899Spodobał się Wam początek trylogii Driven? Jesteście ciekawi, co było dalej? Macie ochotę rzucić się w dalszy wir namiętności i pożądania? Przyszła pora na drugi, jeszcze bardziej ekscytujący, tom stworzonej przez K. Bromberg serii, czyli „Fueled. Napędzani pożądaniem”. Nie obawiajcie się, recenzja nie zawiera spoilerów z części pierwszej.

Wraz z eksplodującą namiętnością, życie Rylee i Coltona wywróciło się do góry nogami. Przyciągają się i odpychają jednocześnie. Ranią się, ale też nie potrafią bez siebie żyć. Rylee jest świadoma, że związek z Coltonem jest nie tylko źródłem niekontrolowanej przyjemności, lecz również wyniszczającej ją wewnętrznie siły. Colton zaś nadal twierdzi, że ze względu na swoje dziecięce doświadczenia, nie jest w stanie nikogo obdarzyć uczuciem. Stara się nie dopuszczać Rylee zbyt blisko siebie, by móc w porę ją odepchnąć, nim ta zdąży przejrzeć jego skorupę i zobaczyć skutki mrocznej przeszłości. Problem zaczyna się pojawiać w momencie, gdy między kochankami, oprócz pożądania, zaczynają rodzić się uczucia, a oboje nie są gotowi by zostawić za sobą ogromny bagaż doświadczeń z przeszłości.

Czasem ktoś, kogo uważasz za nieistotnego, okazuje się być tym, który wszystko zmieni.

K. Bromberg, Fueled. Napędzani pożądaniem

„Fueled. Napędzani pożądaniem” to znakomita kontynuacja wydarzeń z pierwszej części serii Driven. Akcja w książce pędzi i przyspiesza, niczym samochód wyścigowy Coltona. Im bliżej końca, tym więcej i szybciej się dzieje. Bromberg zaczyna z wysokiego C, rozpoczynając książkę mocną końcową sceną z pierwszej części, która nie jednego czytelnika pozostawiła z rozdziawionymi ze zdziwienia ustami. Dalej jest już tylko lepiej. Wszystkiego jest tu więcej, mocniej, bardziej. Więcej seksu, pożądania i namiętności, więcej dramatów, bólu a także zaskakujących zwrotów akcji. Nawet liczba stron jest większa, gdyż książka ma prawie pięćset stron, czyli jest to o sto stron więcej z tą szaloną dwójką, niż mieliśmy w pierwszej części.

– Pamiętaj o jednym: jesteś niesamowita, Rylee. Jeśli on tego nie widzi… jeśli nie widzi tego wszystkiego, co masz do zaoferowania w łóżku i poza łóżkiem, to niech spierdala razem z rumakiem, na którym przyjechał.

K. Bromberg, Fueled. Napędzani pożądaniem

Jeszcze Wam mało? K. Bromberg urozmaica historię, wprowadzając dodatkowo rozdziały widziane oczami Coltona. Te wstawki są znakomitym rozszerzeniem całości, gdyż możemy poznać jego myśli i dowiedzieć się, co skłoniło go do pewnych decyzji lub tego, jak wyglądała jego niejednokrotna wewnętrzna walka serca z rozumem. Autorka ujawnia również sporą ilość faktów z przeszłości mężczyzny. Daje to efekt logicznego ułożenia się historii, dostajemy brakujące od początku elementy układanki. Na naszych oczach, ta dwójka przechodzi również swoistą ewolucję. Tak, jak i w pierwszej części, nie zabrakło tu piosenek, którymi porozumiewają się Rylee i Colton, wyrażając w ten sposób uczucia, których, z różnych powodów, nie mogą powiedzieć drugiemu wprost.

– Gdybyś był jednym z moich chłopców i chciałbyś mi powiedzieć, że mnie kochasz, powiedziałbyś: Wyściguję cię, Rylee.

K. Bromberg, Fueled. Napędzani pożądaniem

Po znakomitej pierwszej części, obawiałam się „klątwy” drugiego tomu, czyli nudnego, na siłę przeciągania historii. Jednak u Bromberg jest zupełnie inaczej. Bez wątpienia druga część jest nie tylko równa, ale i lepsza niż jej poprzedniczka. Zarówno językowo, jak i fabularnie. Styl pisania autorki jest jeszcze lżejszy, niż poprzednio, co daje jeszcze przyjemniejszą rozrywkę. Na dodatek widać to już po pierwszych stronach powieści. Odnoszę wrażenie, że ta kobieta dopiero po prostu się rozgrzewa, niczym samochód wyścigowy na pierwszych okrążeniach. „Fueled” to zdecydowanie szybsze okrążenia na rozgrzanych oponach, a analogia ta jest całkowicie zamierzona.

Jeśli myślicie, że autorka nie będzie w stanie niczym już Was zaskoczyć, to się bardzo mylicie. Po emocjonującej i pędzącej z prędkością samochodu wyścigowego akcji, dostaniecie szokujące zakończenie, które spowoduje, że natychmiast będziecie musieli sięgnąć po trzeci tom trylogii Driven. U mnie skończyło się tą zarwaną nocą z lekturą trzeciego tomu „Crashed. W zderzeniu z miłością”, którego recenzję będziecie mogli przeczytać już wkrótce. Zaintrygowałam Was? Chwytajcie szybko za książki i przekonajcie się sami.

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy wydawnictwu Sensus

logo_sensus

SEPTEM-LOGO