gracz-b-iext46682567Półnagie wysportowane męskie ciało wyzierające wprost z okładki. Czy można przejść obok niej obojętnie? „Gracz” to powieść, na której polskie wydanie czekało wiele czytelniczek. Jesteście ciekawi, co takiego ma w sobie historia bezczelnego sportowca i odważnej dziennikarki?

Świat sportu zdominowany jest głównie przez mężczyzn, zarówno w kwestii samych sportowców, jak i dziennikarzy sporty te komentujących. Delilah Maddox stara się udowodnić, że jest inaczej i kobiety mogą być równie dobrymi dziennikarzami sportowymi, co mężczyźni. Córka znanej gwiazdy futbolu, znakomicie zorientowana w statystykach sportowych, uparta, nieulegająca pożądliwym spojrzeniom sportowców. Podczas jej pierwszego wywiadu w męskiej szatni, poznaje Brody’ego Eastona. Słynny rozgrywający postanawia jednak, dosłownie, odsłonić wszystkie karty. Arogancki sportowiec zrzuca z bioder ręcznik w momencie, gdy Delilah zadaje pierwsze pytanie podczas transmisji na żywo. Od tamtej pory Brody bezskutecznie próbuje poderwać dziennikarkę, jednak ona nie umawia się z takimi typami. Męska duma rozgrywającego nie pozwala mu odpuścić. Jemu jeszcze nie odmówiła żadna kobieta. Jaki będzie wynik tej rozgrywki, w której wszystkie chwyty są dozwolone?

Sportowiec vs. dziennikarka

„Gracz” to pierwsza książka Vi Keeland wydana w Polsce. Pierwsza, ale na pewno nie ostatnia. Amerykańska autorka „specjalizuje się” w pisaniu romansów ze sportowcami w roli głównej. Na pierwszy ogień idzie gorący zawodnik drużyny futbolowej, Brody Easton. Przystojny podrywacz, świadomy swoich walorów fizycznych i w pełni świadomie oraz celowo je wykorzystujący. Cwaniak, jakich mało. Na pozór aż nazbyt pewny siebie i przemądrzały, w rzeczywistości chowający za tą maską swoje prawdziwe oblicze i charakter.

Delilah Maddox jest dziewczyną bardzo ambitną, znającą swoją wartość i doskonale znającą się na tym, czym się zajmuje na co dzień w pracy. Doskonale zna futbol, który komentuje oraz jego statystyki. Jej nieustępliwy charakter pozwolił na znalezienie się w obecnej sytuacji zawodowej i jest na najlepszej drodze do odniesienia wielkiego sukcesu. Nie daje się manipulować poznawanym mężczyznom, zwłaszcza, że ma z nimi do czynienia na co dzień. Skutecznie opiera się również niezbyt wyszukanym podrywom ze strony Brody’ego.

Narracja w „Graczu” prowadzona jest pierwszoosobowo. Rozdziały opowiadane są przez trzy osoby: Delilah, Brody’ego i Willow, dziewczynę z przeszłości sportowca. Dzięki temu mamy pełniejszy obraz wydarzeń dotyczących dwójki głównych bohaterów, szczególnie w czasie, którego nie spędzają razem. Poznajemy ich prawdziwe oblicze, targające nimi wątpliwości, a także ich doświadczenia z przeszłości. Nieco drażniły mnie rozdziały z perspektywy Willow, tak, jak i sama bohaterka, jednak jej obecność wprowadzała tu wiele wyjaśnień pewnych zachowań Eastona, jak i wymuszała ujawnienie niektórych tajemnic z przeszłości mężczyzny.

Olbrzymi plus należy się Vi Keeland za niebanalną i niezbyt schematyczną fabułę oraz poruszane w powieści wątki – stratę bliskiej osoby, narkotyki, uzależnienie, walka z chorobą, pokonywanie demonów przeszłości. Wątki poboczne, które poruszają historie drugoplanowych bohaterów, również znakomicie dopełniają całości. Dzięki tym wszystkim zabiegom, książkę czyta się bardzo szybko, wciąga właściwie od pierwszych stron i trudno się od niej oderwać.

Jeśli zakochasz się w innej osobie, to znaczy, że ta, którą do tej pory kochałeś, nigdy nie miała być twoja na zawsze.

Przyjemne zaskoczenie

Sięgając po „Gracza” oczekiwałam typowego erotyku, wszak właśnie tak książkę reklamuje wydawnictwo. Do tego opis znajdujący się z tyłu okładki i półnagie męskie ciało na jej przedzie. Zdecydowanie się myliłam. O ile jeszcze po pierwszych rozdziałach wszystko mogło to sugerować, o tyle po przeczytaniu kolejnych, zupełnie zmieniłam zdanie. „Gracz” jest romansem, który nie tylko dostarcza rozrywki, ale chwyta za serce i daje również do myślenia. Zmusza do refleksji nad ważnymi życiowymi sprawami. Jakie? Tego Wam nie zdradzę, musicie sprawdzić to sami.

Tak wiele nauczyłaś mnie w ciągu ostatnich lat. By nigdy się nie poddawać. By kochać kogoś, kto jest tego wart, ze wszystkimi jego wadami. Ale nauczyłaś mnie również jednej rzeczy, której teraz najbardziej potrzebuję – gdy życie powala cię na ziemię, wstań i rozejrzyj się za jedną pozytywną rzeczą, bo zawsze jakaś będzie. I trzymaj się tej dobrej rzeczy.

Jeśli oczekujecie po tej książce ostrych scen, mocnych i szczegółowych opisów zbliżeń, to tutaj tego nie znajdziecie. Vi Keeland ucina wszystko w kulminacyjnym momencie. Jest namiętnie, ale jednocześnie delikatnie, z wyczuciem i ze smakiem. Czytając opisy intymnych zbliżeń głównych bohaterów, nikt nie powinien poczuć się zgorszony czy zdegustowany.

Bardzo spodobał mi się styl, jakim posługuje się Vi Keeland. W dużej mierze jest to również zasługa tłumaczki, Sylwii Chojnackiej, która znakomicie przełożyła tę historię na język polski. Wydawnictwo Kobiece zapowiedziało już wydanie kolejnych powieści tej autorki, więc jeśli i Wam spodobała się ta historia, to możecie już odliczać do 30 marca, kiedy to ukaże się pierwsza część trylogii z zawodnikami MMA w roli głównej. Jest na co czekać.

Za egzemplarz do recenzji dziękujemy

kobiece