Jestem po lekturze ostatniego tomu „Władcy Pierścieni” J.R.R. Tolkiena i podobnie jak w poprzednich dwóch częściach, tak i przy „Powrocie króla” są rzeczy, na które zwróciłam uwagę. Zwłaszcza jeśli chodzi o fabułę. Czy finał słynnej trylogii w pełni sprostał moim oczekiwaniom?

Pierwszy tom był dla mnie głównie wstępem do niebezpiecznej wędrówki, poznawaniem poszczególnych krain i ich mieszkańców. Jej głównym bohaterem był Hobbit Frodo. „Dwie wieże” to część zdecydowanie mroczniejsza. Nie widziałam w niej głównego bohatera, a grupa wędrowców została rozdzielona, przez co akcja rozgrywała się dwutorowo. Trzeci tom, to oczywiście integralna część i kontynuacja poprzednich wydarzeń, a bohaterzy w dalszym ciągu są podzieleni.

Wojna o Pierścień

Książka rozpoczyna się z impetem. Już nie ma zapowiedzi wojny, czegoś, co wisi w powietrzu – to już się dzieje! Od pierwszych stron autor wciąga czytelnika w wir wojennych działań i niebezpieczeństw. Mieszkańcy wielu krain jednoczą swe siły, by sprzeciwić się siłom ciemności, a te są coraz silniejsze i groźniejsze. Aby Frodo z Samem mogli dojść do Mordoru, trzeba odwrócić uwagę Saurona, a to dzieje się pod Czarną Bramą. Dzięki działaniom armii Aragona, hobbici mają szansę na to, by stanąć naprzeciw przeznaczeniu i wygrać.

„-Tak, zjawią się tutaj, i to niebawem, ale mają za sobą wiele bojów stoczonych na waszych tyłach. Nadciągną tą drogą, lecz dziś żaden trakt nie jest bezpieczny. Bądźcie czujni! Gdyby nie Gandalf Mąciwoda, zobaczylibyście, jak od Anórien zmierzają ku wam nie Jeźdźcy Rohanu, lecz zastępy wroga. Zresztą i tak może się to zdarzyć. Niech się wam wiedzie, a oczy trzymajcie otwarte”!

Najlepsza część trylogii

Biorąc pod uwagę wszystkie trzy części, wydaje mi się, że ta jest napisana z największym rozmachem. O ile, w poprzednich dwóch bohaterowie przede wszystkim szli, o tyle w „Powrocie króla” dzieje się bardzo dużo. Ten tom cechuje duża dynamika i emocje, które nabierają tempa. Pojawiały się sytuacje groźne dla poszczególnych postaci w poprzednich częściach, ale nie mogą się one równać z ogromem niebezpieczeństw, jakich doświadczają w finałowej części. Nikt nie będzie zaskoczony, kiedy powiem, że także w tym tomie znajdziemy barwne ilustracje. Jednak na końcu jest także szereg dodatków, które pozwolą czytelnikowi lepiej zrozumieć wydarzenia znajdujące się wewnątrz książki. Są drzewa genealogiczne, rachuba lat, kalendarz i wymowa nazw, co uważam za dużą zaletę. Podsumowując, lektura trylogii zakończona, zatem teraz mogę zobaczyć jej ekranizację.