Niedawno na naszej stronie mogliście przeczytać recenzję książki „Silmarillion” J.R.R. Tolkiena. Dzisiaj chcę się podzielić z Wami moimi wrażeniami po lekturze pierwszego tomu „Władcy pierścieni”. Z racji tego, że we wcześniejszym tytule bliżej poznałam świat, w którym żyją bohaterowie trylogii, już na wstępie miałam jakieś wyobrażenia. Pomimo tego, że nadal nie oglądałam ekranizacji.

Myślę, że większość osób, które lubią fantastykę widziała film i czytała książkę. Mam nadzieję, że wybaczycie mi, że mimo wszystko nakreślę nieco fabułę – są to dla mnie pierwsze kroki w literaturze tego typu i dopiero zapoznaję się z Tolkienem. W zasadzie troszkę dlatego, aby dowiedzieć się, czym może zaskoczyć mnie pisarz uznawany za geniusza.

Niebezpieczna misja Froda

Wracając do książki. Kiedy poznajemy głównych bohaterów od razu pojawiają się obco brzmiące nazwy i opisy. Myślę, że gdyby nie to, że  wcześniej czytałam „Silmarillion” miałabym troszkę problemów z poukładaniem sobie wszystkiego w całość. W Shire żyją hobbici, wioska jest spokojna. Jednak jeden z jej mieszkańców skrywa tajemnicę… Bilbo jest w posiadaniu czegoś, co może wpłynąć na przyszłość. Posiada pierścień o niezwykłej mocy, który potrafi zawładnąć wszystkimi, do których należy.

„Nie, przestałem się niepokoić o Bilba z chwilą, gdy zrezygnował ze swego skarbu. To za ciebie czuję się teraz odpowiedzialny. Od momentu wyjazdu Bilba zacząłem się niepokoić o ciebie i wszystkich tych uroczych, niemądrych, bezbronnych hobbitów. Byłby to straszny cios dla świata, gdyby Mroczna Moc zawładnęła Shire i gdyby wszyscy ci sympatyczni, zabawni, głupi, Bolgerowie, Rogaduchowie, Bofinowie, Pasopusty, by nie wspomnieć o zabawnych Bagginsach, stali się niewolnikami”.

Podczas urodzinowej biesiady, Bilbo znika i mroczne piętno przekazuje swojemu spadkobiercy. Młody Hobbit, Frodo, który staje się nowym właścicielem potężnego przedmiotu, musi zrobić wszystko, by go zniszczyć. Tak rozpoczyna się jego przygoda, która z każdym kolejnym dniem staje się coraz bardziej niebezpieczna. Czy w takim razie uda mu się dotrzeć z do Mordoru? Ponieważ „Władca Pierścieni” jest trylogią, a „Bractwo Pierścienia” to dopiero pierwszy jej tom, odpowiedzi na to pytanie teraz nie uzyskamy.

Czym zaskoczył mnie Tolkien?

Książka może zainteresować i wciągnąć, choć czasem miałam wrażenie, że niektóre opisy są zbyt długie. To, co zrobiło na mnie duże wrażenie, to dopracowanie wszystkich szczegółów i niesamowita wyobraźnia autora. Bohaterów i ich otoczenie wykreował wręcz fenomenalnie. Dzieje się dużo, jest ogromna ilość niesamowitych istot, które bez trudu możemy zobaczyć oczami wyobraźni. Przede mną lektura kolejnej części. Czy także mnie usatysfakcjonuje? To wydanie jest tym bardziej atrakcyjne, że pojawiają się w nim piękne ilustracje Alana Lee, dlatego fanów pisarza zachęcam do sięgnięcia.


Za książkę do recenzji dziękujemy: