żniwiarzSwoją dzisiejszą recenzję kieruję przede wszystkim do fanów książek fantastycznych. Właśnie do tego rodzaju literatury zalicza się „Żniwiarz. Początek obłudy” Beaty Goździewskiej. Przenosi nas ona do świata niezwykłego nastolatka Ryana, należącego do rodziny „Łowców”, którzy od wieków likwidują demony.

Już na samym początku książki dowiadujemy się, że Ryan nawet wśród członków rodziny „Łowców” jest uważany za odmieńca. Posiada dar, zdolności, których nie ma nikt inny – widzi ludzkie dusze i rozpoznaje dusze demonów. Od dziecka był odsuwany od „tropienia” demonów, źle traktowany przez ojca, postrzegany jako zagrożenie. Wraz ze starszym bratem, Mike’em, uciekł z domu. Nie wie jeszcze, że ktoś będzie próbował go znaleźć i zabić. Odkąd Ryan mieszka w nowym miejscu, dręczą go koszmary. Widzi w nich człowieka, który za pomocą dotknięcia potrafi zabić, widzi też demony, które brutalnie mordują niewinnych ludzi. Nie byłoby może w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że jak pokazują policyjne kroniki, zbrodnie te mają miejsce w rzeczywistości. Wokół Ryana jest coraz więcej dziwnych sytuacji, a coraz to bardziej niebezpieczne demony krążą w okolicy. Czemu nagle Ryan jest tak poszukiwany? Kim jest mężczyzna, którego widuje w snach?

„Spojrzał w tamtą stronę. Do kobiety zbliżała się wysoka ciemna postać. Nie widział jej dokładnie, ale spostrzegł nienaturalne długie szpony u rąk i błysk zielonożółtych oczu przypominających oczy węża. Kobieta krzyknęła. Nim zdążył zareagować, ciemna postać zamachnęła się ręką i rozcięła skórę kobiety wzdłuż tułowia. Upadła na podłogę. Ryan klęknął obok, brudząc się cały w jej krwi.”

W pierwszych stronach książka intryguje, stawia przed czytelnikiem wiele pytań. W trakcie czytania, większość jest wyjaśniona, ale na część w moim odczuciu brakuje pełnych odpowiedzi. To, co mnie zainteresowało jeszcze przed rozpoczęciem lektury, to okładka. Długo próbowałam wydedukować, co właściwie się na niej znajduje i jaki to ma związek z tytułem. W trakcie czytania ilustracja stała się dla mnie jaśniejsza i zrozumiała. Może tez jesteście zainteresowani poznaniem jej znaczenia? Poza Ryanem i Mike’em nie ma w książce zbyt wielu bohaterów (pomijając krwiożercze demony). Co jakiś czas jakaś mniej lub bardziej tajemnicza postać wkracza na scenę, ale i tak w porównaniu z wieloma książkami, jest ich mało.

„Żniwiarz. Początek obłudy” to książka niezbyt długa, bo ma 170 stron. Autorka wykazała się dużą kreatywnością i wyobraźnią, zwłaszcza w przypadku imion, zdolności i upodobań demonów. Ponieważ literatura fantasy nie jest dominującą na moim regale, nie mogę książki porównać z innymi o podobnej tematyce. Dlatego też ostateczną jej ocenę pozostawiam entuzjastom i znawcom fantastyki. Mi osobiście czegoś w niej zabrakło, choć nie potrafię dokładnie sprecyzować, czego. Końcówka jest dla mnie niewiadomą, być może będzie ciąg dalszy?


Książka objęta patronatem medialnym, dzięki współpracy z Wydawnictwem Papierowy Motyl

logo_papierowy1