pora chudych myszyOstatnio powieści kryminalne oraz thrillery stają się coraz bardziej popularne, więc każda kolejna książka należąca do tego gatunku musi się czymś wyróżniać na tle innych pozycji. Wojciech Bauer postanowił osadzić akcję powieści „Pora chudych myszy” w kopalni węgla kamiennego. Intrygujący, niecodzienny pomysł mógł zakończyć się sukcesem albo klapą, wyszło całkiem nieźle.

W kopalni zostaje znaleziona młoda dziewczyna, jedna z pracownic. Szybko okazuje się, że jej śmierć to zaledwie początek tragicznych wydarzeń, a liczba ofiar rośnie w zatrważającym tempie. Policja nie za bardzo potrafi sobie poradzić z miejscem zbrodni, jakim jest kopalnia, bo w końcu trudno, żeby policjant udawał górnika. Z pomocą stróżom prawa przychodzi dawny przyjaciel dyrektora, były esbek, a obecnie detektyw współpracujący z mafią.

Autor chciał połączyć dwa niezależne wątki: opowieść o tajemniczych morderstwach w kopalni oraz historię byłego esbeka, który wikła się w układy z mafią, żeby zapewnić sobie byt. Jak można łatwo przewidzieć, tego typu sojusze nigdy nie kończą się dobrze, dlatego Nakonieczny wybiera mniejsze zło i decyduje się pomóc prokuratorowi wyjaśnić sprawę kopalnianych morderstw w zamian za ochronę.

Przez znaczną część książki wątki się ze sobą nie splatają, ale nie znaczy, że nie potrafią zainteresować. Od czasu do czasu pojawiają się drobne sygnały, że może w którymś momencie historie się połączą, nadal biegną swoją ścieżką. Można odnieść wrażenie, że brakuje pewnego spoiwa, który jeszcze bardziej wciągnąłby czytelnika w lekturę. Sama historia mafijna mogła być po rozwinięciu dobrym materiałem na niezależną powieść.

Wojciech Bauer debiutuje w roli autora kryminałów i thrillerów, więc każda kolejna publikacje będzie zapewne jeszcze lepsza. Na pewno warto docenić niecodzienny pomysł na umiejscowienie akcji oraz wplatanie wątku pradawnej siły. Stworzenie dobrego thrillera czy kryminału nie jest łatwe, ta pozornie oczywista i chociaż widzę pewne niedociągnięcia, nie są one bardzo rażące. Doceniam jednak bardzo dobry pomysł i czekam na kolejną przymiarkę do bardzo wymagającego gatunku. Mam nadzieję, że następnym razem dostanę powieść, od której nie można się oderwać od pierwszej do ostatniej strony. Na razie był dobry pomysł i niezły efekt, ale na pewno warto sięgnąć po kolejną pozycję Bauera.

Za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu Videograf:

Wydawnictwo Videograf SA