Tak jak w kulturze utarło się pojęcie angielskiego humoru, tak niezaprzeczalną konotacją mrocznego, klimatycznego kryminału stała się Skandynawia. „Kasztanowy ludzik” stanowi kolejną pozycję udowadniającą, iż najlepsze thrillery rodzą się w krajach nordyckich!

 

Wstrząsające morderstwa

Kopenhaga. Minął rok, odkąd Rosa Hartung przeżywszy rodzinną tragedię wraca do pracy na stanowisku Ministra Spraw Społecznych. Kilkanaście miesięcy wcześniej psychopatyczny zwyrodnialec uprowadził i brutalnie pozbawił życia jej nastoletnią córkę, Kristine. W tym samym czasie dochodzi do kolejnego zabójstwa, którego ofiarą pada samotna matka autystycznego chłopca. Na miejscu zbrodni Naia Thulin, młoda, niezwykle bystra policjantka wraz z przydzielonym oficerem łącznikowym, Hessem, odkrywa przy ciele ofiary pozostawionego kasztanowego ludzika. Pojedynczy epizod? Drugie morderstwo, którego celem staje się także kobieta będąca matką – zdawałoby się, o zupełnie innym statusie społecznym – przy której również spoczywa zagadkowa figurka, podaje w wątpliwość przypadkowość, każe rozważyć pewien chory, lecz konsekwentny zamysł potwierdzony przypadkiem kolejnej denatki…

 

Przerażająca zemsta

Co łączy zamordowane w makabryczny sposób kobiety? Czego symbolem jest pozostawiany na miejscach zbrodni groteskowy, kasztanowy ludzik? Dlaczego na kasztanach tworzących figurkę znajduje się DNA Kristine Hartung? Jaki cel przyświeca zwyrodnialcowi i wreszcie – kim jest sadysta?

„Kasztanowy ludzik” to niesamowicie mocny, ponury thriller. Autor, notabene scenarzysta świetnego kryminalnego serialu „The Killing” sprzed kilku lat, stworzył niepokojąco obrazową opowieść, której aurę wręcz daje się odczuć, nie wspominając o wszelkich opisach na tyle dokładnych, że sama niejednokrotnie odnosiłam wrażenie, jakby przydzielono mi rolę świadka. Abstrahując od gatunku, sądzę, że czytelnik nieczęsto ma okazję „uczestniczyć” w tak dokładnie przedstawianej fabule.

Sveistrup porusza wiele ważnych, trudnych wątków, niemniej wszystkie poprowadzone są bardzo logicznie – w mojej opinii konwencji nie można by niczego zarzucić –  i zostają satysfakcjonująco wyczerpane.

Już 2 października będziecie mogli przekonać się, czego złowieszczym zwiastunem jest wcale nie banalny i dziecinny kasztanowy ludzik!

 


 

Za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu