Magdalena Majcher wypuściła niedawno na rynek wydawniczy ostatnią książkę z cyklu „Wszystkie pory roku”. Do tej pory miałam już przyjemność recenzować Jesień, Zimę i Wiosnę. Dziś przyszła pora na „Lato”. Muszę przyznać, że jest to idealne zakończenie tego cyklu – pełne emocji i wiary w ludzi.

Bohaterką „Lata” jest 38-letnia Joasia, przyjaciółka Hani, którą mogłyśmy poznać w pierwszej części cyklu „Wszystkie pory uczuć. Jesień”. Aśka bardzo chciała założyć własną szczęśliwą rodzinę. To marzenie spełniło sie, gdy poznała Maćka, syna sąsiadki Hani. Test ciążowy w końcu pokazał upragnione dwie kreski. Kobieta zwariowała ze szczęścia i zaplanowała swoją ciążę, poród i całe macierzyństwo w najdrobniejszych szczegółach. Nie wzięła tylko pod uwagę, że nie wszystko w życiu da się przewidzieć…

 

Ciemna strona macierzyństwa

Jak poradzić sobie z nową sytuacją, gdy wszystko zaczyna nas przerastać? Jak być szczęśliwą matką, kiedy nic nie jest takie, jak sobie to wcześniej wyobrażałaś? Co zrobić, gdy zamiast cieszyć się cudem macierzyństwa, masz ochotę pozbyć się własnego dziecka? Czy każda kobieta instynkt macierzyński?

Na te i inne pytania znajdziecie odpowiedzi w tej książce. Magdalena Majcher po raz kolejny zmierzyła się z tematem tabu – depresją poporodową. I zrobiła to w mistrzowskim stylu. Wnikliwie opisała mechanizmy depresji poporodowej, jej objawy, myśli kłębiące się w głowie kobiet nią dotniętych i rekacje otoczenia. Autorka na przykładzie postaci Asi pokazuje, jak cienka jest granica między próbą przyzwyczajenia się do posiadania dziecka, odpowiedzialności za cudze życie a popadnięciem w niemoc i apatię. Jeśli bliscy nie zareagują w porę, tylko krok dzieli matki od tragedii…

Lektura obowiązkowa dla każdej kobiety

Przede wszystkim dla przyszłych matek, ale też dla kobiet, które już mają potomstwo – pierwsze ku przestrodze, drugie, by uświadomiły sobie, jakimi są szczęściarami, że nie dotknęła ich ta podstępna choroba. Magdalena Majcher bezlitośnie niszczy wyidealizowany w naszym społeczeństwie obraz macierzyństwa, który zapewne wielu kobietom odbija się czkawką do dziś. Nie boi się powiedzieć prawdy o porodzie, spadku libido, czasem nieodwracalnych zmianach w sylwetce. Czytelniczki kochają ją za mówienie prawdy bez owijania w bawełnę i poruszanie ważnych dla nich tematów. 

 

Wydawało się jej, że dziecko w fantastyczny sposób dopełni jej związek z Maćkiem, scali rodzinę bardziej niż jakikolwiek papierek z podpisem ich dwojga i świadków. Dlaczego więc była przerażona, a widok pozytywnego wyniki testów ciążowych pozbawił ją na moment kontaktu z rzeczywistością?

 


Za egzemplarz recenzencki dziękujemy Wydawnictwu Pascal oraz Autorce: