Sandra Brown jest pisarką znaną z powieści kryminalnych, historycznych i romansów. W swojej najnowszej książce „Przekręt” nieco połączyła wątki kryminalne z romansem, przez co powstała pełna emocji i niepewności książka, w której nie ma jednoznacznych odpowiedzi na wiele stawianych w trakcie czytania pytań.

Shaw Kinnard jest płatnym zabójcą, który razem ze wspólnikiem ma usunąć cel. Jednak, kiedy niespodziewanie przyszła ofiara Jordie Bennett zjawia się w knajpie, a jej spojrzenie krzyżuje się ze spojrzeniem Shawa, ten postanawia zmienić plan. Zamiast zabić kobietę na miejscu, kulka trafia w jego wspólnika, a on sam uprowadza Jordie. Powstaje pytanie, dlaczego ma zginąć? Jest ofiarą, czy wyrafinowaną przestępczynią? Dlaczego młoda, atrakcyjna i zamożna kobieta była w podrzędnym lokalu, czy miała się z kimś spotkać?

Atrakcyjna zakładniczka

Kluczem do rozwiązania jest brat Jordie. Mężczyzna jest winien wielomilionowej kradzieży, a Jordie mogła być jego wspólniczką. Po analizie sytuacji Shaw dochodzi do wniosku, że może osiągnąć więcej trzymając Jordie przy życiu niż to, co zaoferowano za jej zabójstwo. Kobieta zarzeka się, że nic nie wie, Shaw twierdzi przeciwnie. Sprawę zna również policja, która stara się dopaść porywacza i także wytłumaczyć rolę Jordie w całej sytuacji.

„- Zastanawiał się pan, dlaczego na początku tygodnia zleciliśmy obserwację Jordie Bennett? No to ma pan powody.

W inteligentnych oczach detektywa pojawił się błysk, gdy uświadomił sobie znaczenie słów Joego. Cicho gwizdnął.

– Wy, to znaczy FBI, trzymaliście to w tajemnicy.

– Owszem – potwierdził Joe. – I to nie oznacza, powtarzam, nie oznacza, że sprawa zostanie upubliczniona, dopóki FBI nie będzie gotowe”.

Piętrzące się pytania

„Przekręt” jest jedną z tych książek, w których nie wiadomo do końca, gdzie jest punkt zaczepienia, gdzie kończy się prawda, a zaczyna fałsz. Każda strona to domysły, manipulacje i próby zrozumienia, o co w tym wszystkim chodzi. Trudno dojść do tego, kto w tym wszystkim jest ofiarą, kto katem, kto organizatorem całości działań. Na temat samej fabuły nie chcę napisać zbyt wiele, bo ilość zaskakujących zwrotów akcji jest tak duża, że trudno za nią nadążyć, a opowiedzenie o nich zmniejszy przyjemność z lektury. Nie mniej, usatysfakcjonowani będą wszyscy ci, którzy lubią książki trzymające w napięciu, z wątkiem miłosnym, intrygami, zdradami i namiętnościami. „Przekręt” to powieść, której się nie czyta, ją się pochłania!


Za książkę do recenzji dziękujemy: