Zaczyna się sezon na świąteczno – zimowe historie, które będą perfekcyjnym remedium na tę jesienną pogodę. Dziś mam dla Was propozycję idealną do rozgrzewającego kubka herbaty.

Upalne warszawskie lato. W redakcji psychologicznego magazynu dla kobiet „Przemiany” trwają już przygotowania do wydania świątecznego numeru na grudzień. Józia, młoda dziewczyna z Białkowej, stawiająca pierwsze kroki w korporacyjnej dżungli, z zapałem, ale i z ukrytym powątpiewaniem wciela w życie wszystkie rady swoich redakcyjnych koleżanek. Chodzi na jogę, choć tego nie lubi, stosuje dietę cud, mimo że bardzo tęskni za swojską kuchnią swojej mamy i babci. Stara się sprostać wymogom otoczenia, jednak w oczach koleżanek nadal pozostaje szarą myszką z Podlasia.

Wszystko się zmienia, gdy naczelna magazynu – Gromowładna – zleca jej wywiad z Jackiem Sobiepańskim, znanym coachem i felietonistą magazynu, a do tego zarozumiałym snobem. Józia wpada jak śliwka w kompot. Pod wpływem Jacka i za jego radami w ciągu kilku miesięcy zmienia się z prowincjonalnego Kopciuszka w Dżozi — gwiazdę na miarę stolicy. Ich związek nabiera rozpędu. Czy Józia zupełnie straci dla Jacka głowę, zapomni o swoim dawnym zwyczajnym życiu i Michale, z którym zwiedzała kiedyś Warszawę śladem kultowych polskich filmów ?

Jeśli szukacie lektury, która idealnie odmieni panującą wokół nas aurę i choć na chwilę przegoni ponurą pogodę, wiejący zimny wiatr i strugi deszczu, to „Gwiazdeczka” będzie dla Was idealnym rozwiązaniem. Historię czyta się szybko, liczy ona sobie zaledwie sto sześćdziesiąt stron i jest znakomitą opcją na wieczór przy kubku rozgrzewającej herbaty, grzanego wina czy innego rozgrzewającego trunku. Do tego ciepły kocyk, puchate kapcie oraz futrzasty domownik i mamy perfekcyjny scenariusz na chłodny, jesienno – zimowy wieczór z odpoczynkiem po męczącym dniu.

„Gwiazdeczka” to historia, która mocno skłania do refleksji nad własnym życiem. Czytając perypetie Józi, zapewne nie raz zastanowicie się nad tym, co w życiu jest naprawdę ważne, jakie są Wasze słabości i mocne strony, na czym warto się w życiu skupić. Jednak przede wszystkim, czy warto zmieniać siebie i swoje zasady, dlatego że ktoś inny na nas wpływa i próbuje z nas zrobić kogoś zupełnie innego, niż osoba, którą jesteśmy. Ta powieść również odkrywa przed nami prawdę o tym, jakich ludzi możemy spotkać na swojej drodze.

Oprócz przyjemnej, pełnej ciepła i skłaniającej do refleksji treści, ta powieść ma coś jeszcze. Znakomitą, niezwykle klimatyczną okładkę. Muszę przyznać, że wydawnictwu udało się stworzyć naprawdę dobrą, oddającą klimat powieści, okładkę, która jednocześnie jest przyjemna dla oka. A w obecnych czasach atrakcyjna, przyciągająca wzrok okładka, to połowa sukcesu, gdyż wielu czytelników kupuje książki właśnie oczami.

„Gwiazdeczka” to coś więcej niż przyjemna, zakręcona i zaskakująca treść oraz miła dla oka okładka. To również niespodzianka od autorki i naszych bohaterów, w postaci przygotowanych przepisów na potrawy, o których mogliście przeczytać w trakcie lektury powieści. Teraz możecie sami spróbować własnoręcznie przygotować sałatkę z kwiatami nasturcji, szarlotkę mamy Krysi, nalewkę wiśniową lub na ulęgałkach, konfiturę z płatków róż czy prowansalskie wariacje z kaszą gryczaną. Łącznie znajdziecie tu aż trzynaście różnych przepisów, łatwych w przygotowaniu. Odważycie się przygotować coś z zaproponowanych przez Maję Jaszewską smakołyków?

Jeśli zainteresowała Was sama powieść, to zapewne ucieszy Was informacja, że już wkrótce będziecie mogli wziąć udział w konkursie, w którym do zdobycia będą egzemplarze powieści „Gwiazdeczka”. Na jej skrzydełku znajdziecie również moją rekomendację.


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu