Budda był szczupły, bądź jak Budda! – „Dieta Buddy”

dieta_buddy_front_72dpi-300x448Przyszła wiosna, zatem wiele z nas będzie myślało o diecie. Obojętnie na jaką dietę by nie spojrzeć, każda wiąże się z pewnymi niedogodnościami, wyrzeczeniami i skutkami ubocznymi. Cóż… tak być nie musi. Co byście powiedziały na to, żeby dalej jeść to samo, co do tej pory, a zmiana dotyczyć będzie jedynie godzin spożywania posiłków? Właśnie o tym opowiada książka „Dieta Buddy” Tary Cottrell i Dana Zigmonda.

Kiedy zaczęłam czytać, poczułam się bardzo zaintrygowana, cóż takiego mają do powiedzenia autorzy, aby przekonać czytelnika do diety Buddy. Z każdą kolejną stroną byłam coraz bardziej ciekawa kolejnych wywodów i przytoczonych badań. Bo, że informacje zawarte w tym tytule nie są wyssane z palca widać od razu po ilości przypisów i obszernej bibliografii.

Jemy kilkanaście godzin na dobę!

Zasadnicze w diecie Buddy jest to, aby skrócić czas jedzenia. Brzmi to być może śmiesznie, ale większość z nas je… 16 godzin na dobę! Powiecie zapewne, że tyle na pewno nie, ale wliczane są wszystkie słodzone napoje, alkohole, przekąski. Wstajecie o godzinie 6, czy 7, jecie śniadanie. Potem kilka posiłków w ciągu dnia, wieczorny seans filmowy i… jedzenie! Czyli ostatni posiłek wypada na godzinę 21? 22? Zatem jecie kilkanaście godzin na dobę.

Dieta Buddy zakłada, by czas posiłków wynosił 9 godzin. Wtedy możecie jeść ile chcecie. Oczywiście, nie ma opcji, aby organizm od razu przestawił się z kilkunastu godzin na 9, dlatego przejścia są stopniowe. Przez pierwsze dwa tygodnie jest to 12 godzin, potem 11, 10 i w końcu 9. A co z wieczornymi wyjściami? Imprezami? Randkami? Na to także w książce znajdują się odpowiedzi.

Poznajcie Buddę

Książka poza samą dietą przybliża sporo faktów z życia Buddy. Pojawia się wiele ciekawostek, o których nie miałam pojęcia. A oto kilka przykładów: prawdziwy Budda to nie ten tłuścioszek, którego kojarzymy, a człowiek, który żył tysiąc lat wcześniej i był… szczupły. Budda był księciem, oczywiście zanim zaczął żyć ascetycznie i szukać oświecenia. Budda miał żonę i dziecko. To akurat mało chlubna część historii mnicha. Czy nazwalibyście dziecko, którego imię znaczy „kula u nogi”? W każdym razie „Dieta Buddy” obfituje w wiele tego rodzaju informacji, przez co staje się jeszcze bardziej interesująca.


Za książkę do recenzji dziękujemy:

vivante_logo-300x168

Komentarze

komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook IconTwitter IconŚledź nas n Instagramie!Śledź nas n Instagramie!

Korzystając z tej witryny akceptujesz politykę prywatności więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close