„Na Jowisza! Uzupełniam Jeżycjadę” – M. Musierowicz, E. Kiereś

"Na Jowisza! Uzupełniam Jeżycjadę" Małgorzata Musierowicz Emilia Kiereś okładka na tle w kolorowe esy floresy

Każdy, kto choć trochę lubi „Jeżycjadę” Małgorzaty Musierowicz, z pewnością ucieszy się na wieść, że właśnie wyszła kolejna książka związana z tą wyjątkową sagą rodzinną dla młodzieży.

Małgorzata Musierowicz Na Jowisza. Uzupełniam Jeżycjadę okładka Bobek leży na plecach, a obok przebiega myszkaTym razem Małgorzata Musierowicz zaprzęgła do pracy również córkę i wspólnie obie panie stworzyły unikatowy słownik pojęć „jeżycjadowych”. „Na Jowisza! Uzupełniam Jeżycjadę” to przyjemnie grubaśna księga wypełniona zdjęciami, ilustracjami i bardzo ciekawymi powiązaniami między powieściową fikcją a życiem autorki cyklu.

D jak drób

Uważni czytelnicy z pewnością pamiętają o absurdalnej niechęci Ignasia Stryby do jajek. Otóż, jak się okazało, nie jest to przypadkowa fobia. Zaraziła go nią sama Musierowicz, która od dziecka nie może patrzeć na jajka i drób jako taki w ogóle. Zawdzięcza to swojej mamie. W zamierzchłej przeszłości czyli czasach dzieciństwa Małgosi pokazała córce w celach edukacyjnych mocno dojrzały już zarodek kurczaka. Wydarzenie było na tyle traumatyczne, że nie tylko całkowicie zniechęciło pisarkę do jajek, ale też przedostało się do jej twórczości. Kto by pomyślał, że zwykłe jajka mogą budzić tak silne emocje?

F jak fatum ślubne

Kobiety z rodu Borejków mają wyjątkowego pecha do ślubów. Albo nieszczęśliwie wybierają przyszłego małżonka (Gabrysia), albo przestają grzać kaloryfery (Ida), albo suknia ślubna wyjeżdża za miasto (Laura). Podobnie rzecz ma się w rodzinie Małgorzaty Musierowicz. Matce stanęła na przeszkodzie okupacja niemiecka, córce zaś – ordynarna fizjologia.

Ślub odbywał się wyjątkowo upalnym latem, a panna młoda upały znosiła wyjątkowo źle. Tuż po tym, jak założyła suknię ślubną, gwałtownie się wyprostowała, a z nosa poszła fontanna krwi, prosto na dekolt. Nie dość, że sukienka została zabrudzona, to spranie plamy poskutkowało zniszczeniem materiału. W związku z tym świeżo upieczona żona na własnym weselu musiała przez cały czas zasłaniać się wiązanką. Do tego większość zdjęć ze ślubu prześwietliła się. Całe szczęście, że po pewnym czasie takie wydarzenia wspomina się ze śmiechem.

Stanisław Barańczak oczami siostry

Mnie szczególnie zaciekawiły wtrącane tu i ówdzie anegdoty o bracie Musierowicz, Stanisławie Barańczaku. Autorka pisze o nim z dużym szacunkiem i podziwem, ale – jak to ona – także z humorem. A poczucie humoru tej pisarki jest jej ogromnym atutem, przynajmniej w moich oczach. Niezliczone razy w trakcie wielokrotnej (sic!) lektury „Jeżycjady” pękałam wprost ze śmiechu. Wyłaniająca się z „Na Jowisza! (…)” sylwetka młodszego braciszka Stasia wskazuje na to, że silnie rozwinięty zmysł humorystyczny jest u nich rodzinny.

Czesław Miłosz poleca

W najnowszej książce Musierowicz Stanisław Barańczak nie jest jedynym znaczącym literatem. Ciekawostka – wśród licznych dykteryjek pojawia się również Czesław Miłosz, oczywiście w żartobliwym ujęciu. Do głowy by mi nie przyszło, że ten poważany noblista zaczytywał się „Jeżycjadą”, a tu taka sympatyczna niespodzianka. Jeżeli ktoś jeszcze nie sięgnął po borejkową sagę, lepszej rekomendacji chyba nie znajdzie. A jak już przejdzie przez „Jeżycjadę”, niech koniecznie zaopatrzy się w jej uzupełnienie.


Za książkę do recenzji dziękujemy:

Wydawnictwo Egmont logo

Komentarze

komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook IconTwitter IconŚledź nas n Instagramie!Śledź nas n Instagramie!

Korzystając z tej witryny akceptujesz politykę prywatności więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close