„Krok w ciemność” Małgorzata Kochanowicz

Lubię książki, w których mamy do czynienia z czymś tajemniczym i niebezpiecznym, a sceneria jest utrzymana w stylu retro. Taką książką jest „Krok w ciemność” Małgorzaty Kochanowicz. Akcja kryminału jest osadzona na początku XX wieku w Krakowie.

Książka jest kolejną z serii, w której głównym bohaterem jest Witold Korczyński. Nie czytałam wcześniejszych kryminałów z jego udziałem, ale najwyraźniej każdy z nich to zupełnie inna historia. W żaden sposób nie odczułam, by brakowało mi jakichś elementów, że straciłam coś ważnego. Wniosek jest taki, że nie trzeba szukać koniecznie pierwszego tomu, by zagłębić się w lekturę tytułu „Krok w ciemność”. A o czym jest sama książka?

Sekret, który zabija

Zadanie, z jakim ma zmierzyć się nasz bohater, jest dość niepozorne, przynajmniej na początku. Jednego z bogatszych przemysłowców odwiedza tajemniczy mężczyzna, który przypomina o tragicznych wydarzeniach sprzed lat. Mało tego, sposób, w jaki mówi i to, co mówi, sprawiają, że Julian Dobrucki czuje coraz większy strach. Nie tylko o siebie, ale przede wszystkim o swoją piękną córkę. Postanawia zwrócić się do Korczyńskiego o pomoc, wierząc, że ten wyjaśni sprawę. Niestety wkrótce zaczynają na światło dzienne wychodzić mroczne tajemnice, a okazuje się, że ma je prawie każdy… Są sekrety, które lepiej byłoby zostawić w przeszłości, tam, gdzie ich miejsce. Niektóre z nich są tak groźne, że warto dla nich zabić…

Lekka lektura z intrygującą akcją

Książka urzekła mnie zarówno klimatem, jak i samą fabułą. Bohaterowie są dość wyraźnie zarysowani. Na atrakcyjność lektury wpływa lekki styl pisania autorki i to, że barwnie oddała realia tamtych czasów i Krakowa. Przez ciekawą fabułę i przyjemny w odbiorze język, „Krok w ciemność” czyta się bardzo szybko. Tym bardziej że z każdym rozdziałem pojawiają się nowe pytania.

„Żyd powiedział, że nazywa się Jonasz Rozner.

– Bardzo dobrze znam pana córkę – oznajmił w progu, a po chwili dodał: – Ona należy do mnie.

Dobrucki w pierwszej chwili, zaskoczony tupetem nieznajomego, zaniemówił. Szybko jednak opanował emocje i kategorycznym tonem zażądał, by mężczyzna natychmiast wyszedł, a jeżeli tego nie zrobi, służba go wyrzuci. W odpowiedzi dziwny gość zaśmiał się nieprzyjemnie, po czym zimnym głosem oznajmił:

– Uratowałem jej życie, pamiętaj o tym. Jesteś mi pan coś winien”.


Za książkę do recenzji dziękujemy:

Komentarze

komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Facebook IconTwitter IconŚledź nas n Instagramie!Śledź nas n Instagramie!

Korzystając z tej witryny akceptujesz politykę prywatności więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close