„Lubię bawić się muzyką i eksperymentować” – rozmowa z Agnieszką Leśną wokalistką zespołu Red Storm

redstormNiedawno ukazała się nowa płyta zespołu Red Storm – ALERT, która potwierdziła fakt, że muzyka w naszym kraju ma się dobrze. W związku z tym wydarzeniem udało nam się przeprowadzić rozmowę z wokalistką grupy – Agnieszką Leśną. 

Jak tworzy się tak różnorodną płytę jak Alert?

Różnorodność to zapewne zasługa tego, że tworząc muzykę dobieram brzmienia i charakter piosenki do tego, o czym ona opowiada. Dodatkowo współpraca z muzykami z wielu muzycznych rejonów musiała się do tego przyczynić. Chłopaki, goście i producenci – każdy z nich jest z innej bajki muzycznej, do tego ja, która  uwielbiam jak jest emocjonalnie, energicznie i nowocześnie, lubię bawić się muzyką i eksperymentować. Taki mix dał różnorodność płyty.

Czy uzupełniacie się jako zespół, czy raczej „spieraliście się” podczas nagrywania płyty?

Płyta „Alert” to moje kompozycje uzupełnione pomysłami kolegów: Szymon Świerczyński, Arkadiusz Wachowicz, DJ Bactee,  Jarosław Malicki, Dario Chiereghin, John Fryer, Ivan Munoz, Hubert Heyn. Tak się dziwnie składa, że na kształt kompozycji wpływ miał jedynie nasz manager, bo jakoś tak muzycznie się zgrywamy. Chłopaki otrzymali już gotowy materiał, który trzeba było nagrać oczywiście dodając swoje sugestie. Nie było zatem nawet miejsca na kłótnie. Wszyscy od początku wiedzieli, że to ja mam główną wizję muzyczną i się na to zgodzili.

Zobaczymy jak to będzie wyglądało przy następnej płycie. Chciałabym, aby tym razem chłopaki mieli więcej miejsca na kreatywność.

Jak udało się Wam znaleźć znanych producentów?

Takie rzeczy są zwykle kwestią szczęścia i przypadku. Media społecznościowe to idealny środek do nawiązywania kontaktów i współpracy. W ten właśnie sposób zaczęła się nasza przygoda z tak znakomitym producentem jak John Fryer! Drugiego producenta (Ivan Munoz) poznałam podczas festiwalu Castle Party parę lat temu, czyli była to kwestia przyjaznego znajomego. W świecie muzyki tak właśnie najlepiej pozyskuje się współpracowników – dzieląc ze sobą festiwalowe sceny.

Wasze teledyski są bardzo dynamiczne, ile czasu zajmuje stworzenie jednego klipu? Jak wygląda praca przy jego produkcji?

Heh, no różnie to bywa… Scenariusz do pierwszego klipu wymyślił nasz kreatywny manager. Proces wymyślania trochę trwał, dużo o tym rozmawialiśmy, może z dwa tygodnie. A samo nagranie trwało 2 dni, potem czas na montaż i tutaj podziękowania dla naszego montażysty/kamerzysty Mateusza Stanisławczyka, który to godzinami słuchał naszych poprawek i działał tak długo aż byliśmy zadowoleni! Za to drugi klip „Control” to super szybka akcja, znowu wizja Arka (manager). Tu potrzebowaliśmy 1 dnia, kamerzysty (Mateusza), scenarzysty (Arka) i wizażystki (Monika Leśna). Ja tylko zagrałam „rolę życia” twarzą :P Po nagraniach tym razem Arek wziął się za montaż i wyszło mu to świetnie!

Piszą, że wszystko już w muzyce było, jak szukacie pomysłów, co Was inspiruje. Jak nagrywa się płytę, żeby poruszyła słuchaczy?

Eh… No właśnie, czasami mam takie doły, bo myślę, że jest już tyle świetnych muzyków i muzyki na świecie, więc po co jeszcze RED STORM…?

Nie mam na to dobrej odpowiedzi, zawsze dochodzę do tego, że ja po prostu kocham robić muzykę i będę ją robić jak długo będzie wena. A co do drugiej części pytania, to właśnie wena twórcza, jak jej nie ma to nic nie stworzę. I nie skupiam się nad uzyskaniem oryginalnego brzmienia, po prostu tworzę, co mi do głowy przychodzi, a kiedy te moje kompozycje zderzają się z pomysłami kolegów, wtedy jest szansa na powstanie czegoś unikatowego. Nie mam recepty na niepowtarzalną muzykę, czasem taka wychodzi, czasem nie.

Red Storm nie jest pierwszym zespołem, w którym śpiewasz. Wcześniej była grupa Desdemona. Zmieniłaś kapelę, a czy w Tobie zaszły jakieś zmiany?

Yyyy, nie to nie tak… Nie zmieniłam kapeli, założyłam swój własny projekt, to wielka różnica, bo teraz to ja o wszystkim decyduję. W Desdemonie się nie dogadywaliśmy, bo jej założyciel nie lubił za bardzo organizacji i nie był typem lidera, dlatego nie wiadomo było kogo słuchać. W RED STORM chłopaki na wstępie wiedzieli, że ten projekt ma realizować moje kompozycje z ich pomocą i na to się zgodzili. Tutaj ja jestem liderem, co nie zmienia faktu, że i tak trudno się zrozumieć, chyba to normalne, w każdej grupie ludzi trzeba czasu, żeby się „dotrzeć”. Zobaczymy jak to z nami będzie.

Co do zmian we mnie, to oczywiście, już nie słucham innych bezkrytycznie, teraz bardziej ufam samej sobie…

Nazwa zespołu i intensywny kolor włosów są ze sobą bardzo kompatybilne. Co było pierwsze, Twój rzucający się w oczy kolor, czy nazwa?

Fani Desdemony wiedzą, że ten kolor towarzyszy mi od dawna, a dokładnie odkąd skończyłam 15 lat. Od tamtej pory ciągle jestem przy czerwieni (no dobra raz byłam czarna, ale tylko raz) różne odcienie, bo dopiero niedawno znalazłam odcień swoich marzeń. Jednak zawsze czerwony, nie wiem do końca dlaczego, na pewno dodaje mi mocy i inspiruje twórczo. I to pewnie przez te włosy zostałam nazwana „red storm” przez pewną dziennikarkę podczas festiwali M’era Luna. Czyli najpierw były włosy, potem nazwa.

Pracujecie już nad czymś nowym?

Tak jak poprzednim razem dema komponuję ja, mam ich już 8, kiedy będę z nich całkowicie zadowolona przyjdzie kolej na inwencję twórczą chłopaków, będą mieli do wymyślenia riffy gitarowe, sekcję rytmiczną i co najważniejsze dobór brzmień i efektów. Potem długa praca nam miksem i masteringiem, nagrywanie wokali i kolejny album gotowy. Łatwo się mówi, ale to strasznie dużo pracy. Trzymajcie kciuki!

Trzymamy kciuki i życzymy samych sukcesów. A tak przy okazji, dziękujemy za rozmowę. 

Czytelników zachęcam do lektury recenzji najnowszej płyty zespołu Red Storm i obejrzenia dwóch teledysków. Pierwszy z nich jest do utworu „Famous”, drugi do utworu „Control”.