coverbig (1)Książką, o której dzisiaj chcę opowiedzieć zainteresowałam się przede wszystkim z dwóch powodów: jest napisana przez autorki „Niani z Nowego Jorku”, którą uwielbiam. Po drugie zarys fabuły przypominał trochę jeden z amerykańskich filmów. Jednak podczas lektury „Prezydenckiego romansu” Emmy McLaughlin i Nicoli Kraus doszłam do wniosku, że nie jest to jedynie powieść romantyczna, a studium psychologiczne, które pokazuje wejście młodej dziewczyny w dojrzałość emocjonalną i pierwsze kierunki w stronę rozpoczęcia kariery zawodowej.

Kiedy poznajemy Jamie McAlister jest świeżo upieczoną absolwentką studiów. Nieco zamknięta w sobie, o charakterystycznej urodzie i rudych włosach dwudziestodwulatka dostaje się na prestiżowy staż do Białego Domu. Zupełnie odmienne niż dotychczas środowisko sprawia, że dziewczyna czuje się niekomfortowo i samotnie z dala od znajomych. Wie, że pobyt w Waszyngtonie jest jedynie przejściowy i wyrwie się stamtąd najszybciej jak to możliwe. Udaje jej się nawiązać znajomość i przyjaźń (czy prawdziwą?) z przebojową Rachelle. Jednak prawdziwe zawirowanie w życiu Jamie wprowadza przypadkowe spotkanie z prezydentem Gregiem Rutlandem…

Spontaniczne spotkania bardzo szybko przeradzają się w filtr i romans, skrzętnie skrywany za murami gabinetu prezydenta. Od tej pory zakochana i zagubiona stażystka zadaje sobie wiele pytań, nie bez powodu mając wyrzuty sumienia. Nie tylko spotyka się z żonatym mężczyzną, którego dzieci są niewiele młodsze od niej samej, ale i jest głową państwa, a wyjawienie sekretu, nawet przypadkowe, będzie miało daleko idące konsekwencje. Jak każda zakochana kobieta pełna wątpliwości, Jamie chce z kimś porozmawiać. W porywach chwili lub pod wpływem alkoholu o swoim niezwykłym związku mówi kilku osobom, a to uruchamia całą lawinę nieprzyjemnych zdarzeń…

„-Panno McAlister. – Zerknęłam na mężczyznę w garniturze innego kroju; miał ściągniętą twarz, sugerującą, że ten dzień a może i całe jego życie, nie toczy się tak, jak tego pragnął. – Nazywam się Scott Riddick i jestem zastępcą w Biurze Niezależnego Prokuratora. Zostaliśmy powołani przez Prokuratora Generalnego USA do prowadzenia śledztw dotyczących przestępstw popełnionych w związku ze sprawą Brianne Rice. Tkwisz po uszy w bagnie, Jamie.

Zwilżyłam wargi na tyle, żeby zdołać się odezwać.

– Przestępstw?

– Jesteśmy gotowi oskarżyć cię o krzywoprzysięstwo, utrudnianie postępowania, zgodę na krzywoprzysięstwo, nakłanianie świadków i uczestnictwo w zmowie, co w sumie daje nam dwadzieścia siedem lat więzienia.”

Jak powiedziałam na wstępie nie jest to zwykłe love story, dlatego pokazuje konsekwencje zakazanej miłości i cenę jaką trzeba ponieść za sławę. W obliczu osobistych korzyści, prywatnych interesów i chciwości, do samego końca nie wiadomo, kto jest przyjacielem, a kto żerującym na nieszczęściu innych pasożytem. Cała książka doprawiona jest szczyptą błyskotliwych myśli i poczucia humoru, które czynią „Prezydencki romans” jeszcze barwniejszą powieścią. Dużo ciepła, osobiste przemyślenia głównej bohaterki, wielkie uczucie i jeszcze większe emocje sprawiają, że książkę czyta się bardzo szybko, a wraz z biegiem fabuły, czytelnik może się przekonać, że zakończenie jest dalekie od tego, na jakie początkowo wyglądało. Jeśli lubicie zaskoczenia i głębsze przekazy ukryte między wierszami, jak najbardziej polecam lekturę!


Za egzemplarz recenzencki dziękujemy wydawnictwu Rebis:

Dom Wydawniczy Rebis