Książka, która dzisiaj będzie przeze mnie zaprezentowana jest lekturą obowiązkową, która na stałe powinna zagościć w biblioteczce wszystkich rodziców. Jeżeli macie jakiekolwiek problemy wychowawcze, jeśli ogarnia Was zniechęcenie, kiedy kolejny raz prosicie dziecko o posprzątanie pokoju, zaniesienie brudnego prania do kosza albo zgaszenie komputera, ta książka może być czymś, co pozwoli z tym skończyć! „Dziecko, czy muszę ci to jeszcze raz powtarzać?” Amy McCready to porządna dawka wiedzy, którą zastosujecie w swoim domu. Sprawdzałam na żywym materiale – to działa!

Myślę, że wszyscy rodzice zgodzą się ze mną, że są dni, kiedy można mieć wszystkiego dość i nie przyznalibyście się głośno do swoich myśli. Nic w tym dziwnego! Dzieci dają popalić. A gdyby z tych niepokornych urwisów zrobić ułożone jednostki, które słuchają za pierwszym razem? Nie krzyczą. Nie tupią nogami. Nie pyskują. Mają porządek w pokoju. Wykonują bez słowa wszystkie należące do nich obowiązki. Brzmi jak bajka? Niekoniecznie! Autorka książki jest specjalistką w eliminacji trudnych zachowań. Już na okładce zapewnia, że po lekturze i wdrożeniu kilku zasad dzieci będą słuchały bez przypominania, napominania, krzyczenia.

„I nagle, kiedy znowu podniosłam głos, by krzyknąć na synka, bo wziął do ręki zabawkę, a przecież miał już spać, przyszła mi do głowy myśl, która sprawiła, że zamilkłam. Gardło nie bolało mnie z powodu wirusa, lecz dlatego, że za dużo krzyczałam”.

Ponieważ moje dziecko jest wyjątkowo trudną osobowością, dominującą i skomplikowaną, byłam nastawiona sceptycznie. W końcu jak jedna książka może rozwiązać wszystkie kłopoty? A jednak im dalej z lekturą, tym większe postępy następowały w zachowaniu niepokornego czterolatka. Tak jak miałam wątpliwości rozpoczynając czytanie, tak już po kilku stronach stwierdziłam, że… to jest to, czego było mi trzeba!

Z fachową wiedzą w stronę wzorowego zachowania

Nie mogę powiedzieć, żeby wszystko było w stanie idealnym, a moje dziecko grzeczne jak aniołek. Jednak jesteśmy na dobrej drodze, by tak się stało w przyszłości. Przed nami długa droga, ale każdego dnia pracujemy nad tym, by wdrożyć w życie zasady Amy McReady i sukcesywnie, małymi krokami podążamy do przodu. Na pewno spotykacie się z wieloma „radami” o tym, jak wychowywać, a jak nie wychowywać dzieci. Na pewno nie raz trafiacie na różne artykuły w sieci albo ktoś z otoczenia próbuje za każdym razem wtrącić trzy grosze, bo przecież wie lepiej. I na pewno podobnie jak ja macie tego dość! Jednak ręczę za to, że ten tytuł jest inny i traktuje kwestie wychowania bardzo kompleksowo.

W myśl psychologii adlerowskiej

W książce pokazanych jest wiele przykładów z życia codziennego, które na pewno znają wszyscy rodzice. Są także najczęściej stosowane metody i popełniane błędy, z których nikt nie zdaje sobie sprawy. Stosujesz stawianie do kąta – źle. Sadzasz za karę na krześle – źle. Stosujesz liczenie do trzech – źle… Dawniej metody te były skuteczne, czemu teraz nie działają? Co zmieniło się w społeczeństwie?

Potem pokazane są różne sposoby na to, by potencjalnie konfliktową sytuację zażegnać. Wszystkie zalecane metody bazują na wykorzystaniu założeń psychologii adlerowskiej. Przez ogrom przekazanej wiedzy, nie będę dokładnie poszczególnych kwestii omawiać, dla zachęty jedynie krótki cytat ze wstępu tej książki.

„Nauczysz się, jak eliminować takie irytujące zachowania, jak marudzenie, dyskutowanie, niesłuchanie i przerywanie. Dowiesz się także, jak ustrzegać się od prób pokazywania, kto jest ważniejszy i napadów złości lub jak je kontrolować. Sprawisz, że dzieci będą pamiętały o myciu zębów, zabieraniu drugiego śniadania i odrabiania lekcji bez przypominania, krzyczenia lub wykłócania się”.


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy: