fot. Marcin Żabiełowicz
fot.Marcin Żabiełowicz

Niedawno na łamach naszej strony przedstawiałam recenzję debiutanckiego albumu zespołu Isle of Love. Duże wrażenie zrobiły na mnie kojące melodie i naturalność. A co o swojej twórczości mówią sami artyści? Jak powstawała płyta i gdzie szukają inspiracji?

Zespół powstał niedawno, bo w 2014 roku. Powiedzcie coś o początkach, jak to się zaczęło?

Niedawno? :) My mamy wrażenie jakby od tamtego czasu minęło już bardzo, bardzo dużo czasu. Wszystko rozpoczęło się jesienią 2014 kiedy spotkałem się z Adamem i złożyłem mu propozycję zrobienia wspólnie paru piosenek. Postanowiliśmy działać zupełnie niezobowiązująco i nie zakładać niczego. Ja miałem w swojej „szufladzie” dużo nigdzie dotąd niezrealizowanych muzycznych pomysłów i Adam także. Po przejrzeniu tego co mamy rozpoczęliśmy wspólną pracę nad piosenkami. Efekt był dla nas naprawdę zaskakujący. Postanowiliśmy nagrać materiał i zobaczyć co się stanie. Podczas pracy nad piosenkami postanowiliśmy jakby nieco na przekór temu co dziś jest bardzo powszechne, nie ujawniać tego faktu. Stwierdziliśmy, że po prostu pokażemy światu coś, co będzie już gotowe. Działaliśmy bardzo intuicyjnie, staraliśmy się nie analizować zbytnio całego procesu twórczego, postawiliśmy na niczym nie skrępowaną spontaniczność, przyjęliśmy że nagrywamy tylko to co w 100% będziemy odpowiadać naszym odczuciom… W związku z tym, do samego końca nie wiedzieliśmy  tak naprawdę co z tego wyjdzie. W lutym 2015 opublikowaliśmy w sieci naszą pierwszą piosenkę  „Zanim kiedy zmierzch”. Odbiór ze strony słuchaczy był bardzo pozytywny, a piosenka od razu znalazła się w propozycjach do Listy Przebojów Trójki. Totalnie nie spodziewaliśmy się tak pozytywnego odbioru naszej twórczość. Ten fakt cały czas bardzo nas uskrzydla i daje ogromną inspirację do dalszej nieustannej pracy.

fot. Adam Słomiński, Marcin Żabiełowicz
fot. Adam Słomiński, Marcin Żabiełowicz

Rok temu dołączył Marcin Żabiełowicz, czy możliwe, by skład zespołu jeszcze się poszerzył?

Zdecydowanie tak. Obecnie działamy jako akustyczne trio i gramy kameralne, akustyczne koncerty. Płyta została jednak nagrana w pełnym składzie i aby pokazać potencjał tych piosenek zamierzamy rozbudować skład zespołu.

Choć jesteście młodą formacją, bardzo szybko rośnie liczba fanów Waszej muzyki, a Wasz album zbiera pozytywne recenzje. Czy spodziewaliście się aż tak pozytywnego odbioru?

Tak jak wspominałem wcześniej… naprawdę nie spodziewaliśmy się takiego odbioru. Działaliśmy totalnie bezzałożeniowo. Robiliśmy te piosenki przede wszystkim jakby dla siebie.

W muzyce jaką tworzycie nie słychać żadnej kombinacji ani wpływu elektroniki, jest szczera i naturalna. Kolejne utwory będą utrzymane w tym samym stylu?

To także wynika poniekąd z tego o czym wspominałem przed chwilą. Ta naturalność, którą zresztą wyczuwa wielu ludzi, wydaje mi się, że wynika przede wszystkim właśnie z faktu odcięcia kalkulacji przy tworzeniu tych piosenek. Postawiliśmy na szczerość, nie zakładaliśmy że stworzymy to i to, a tamo będzie takie lub takie. Te piosenki są po prostu odzwierciedleniem tego co mieliśmy w sobie w tamtym momencie. Czy kolejne utwory będą utrzymane w tym samym stylu? Trudno na to pytanie jednoznacznie odpowiedzieć. Nie zastanawiamy się nad tym. Jednak z całą pewnością możemy stwierdzić że nasza wspólna przygoda jako zespołu rozpoczyna się dopiero teraz, tak więc siłą rzeczy kolejna płyta będzie pewnie nieco inna.

fot. Anna Słowik
fot. Anna Słowik
fot. Anna Słowik
fot. Anna Słowik

Czy możecie zdradzić swoje najbliższe plany muzyczne? Nad czym obecnie pracujecie?

Obecnie przede wszystkim promujemy naszą debiutancką płytę oraz staramy się grać koncerty. To wszystko dopiero się rozpoczyna i nabiera rozpędu tak więc wiele pracy jeszcze przed nami. Pracujemy także właśnie nad rozbudowaniem instrumentalnego składu Isle of Love, aby już za niedługo móc pokazywać się w pełni na dużych scenach.

Kiedy słuchałam Waszej muzyki miałam wrażenie, że ma ona własną duszę. Zdaje się, że inspiracji poszukujecie na łonie natury. Czy macie jakieś ulubione miejsca, które szczególnie Was inspirują?

Bardzo nami miło, że tak to odbierasz. Tak naprawdę życie samo w sobie jest niesamowicie inspirujące. Również otaczająca nas rzeczywistość dostarcza bardzo bogatych bodźców. Dodatkowo każdego z nas jako osobne jednostki z całą pewnością inspirują różne aspekty tego co nas otacza i nas spotyka. Dlatego m.in. wspólne granie i tworzenie jest tak fascynujące.

Bardzo dziękuję za rozmowę, a Czytelników zapraszam do obejrzenia teledysku do piosenki, od której wszystko się zaczęło – „Zanim kiedy zmierzch”.